Przez kilka dni w ubiegłym tygodniu rosyjskie okręty podwodne i nawodne ścigały okręt podwodny Royal Navy klasy Astute, który manewrował w celu zajęcia pozycji do ataku rakietowego na Syrię – pisze dziennik „The Times”.

Jak informuje brytyjski dziennik “The Times”, w czasie, gdy w ubiegłym tygodniu premier Theresa May rozważała decyzję ws. możliwego udziału w ataku na Syrię, pod powierzchnią wschodniej części Morza Śródziemnego „rozgrywał się dramat”. Brytyjski okręt podwodny, uzbrojony w pociski manewrujące, był ścigany „niczym mysz przez koty” przez rosyjskie okręty wojenne – nawodne i podwodne. “The Times” powołuje się na źródła wojskowe.

Brytyjska gazeta opisuje, że okręt podwodny Royal Navy, najpewniej nowoczesna jednostka atomowa typu Astute, miał być ścigany przez co najmniej jedną, a prawdopodobnie przez dwa rosyjskie okręty podwodne. Zachodni eksperci ds. Marynarki wojennej określają je mianem „czarnych dziur”, ponieważ są bardzo ciche. Ponadto, brytyjska jednostka miała być tropiona przez dwie rosyjskie fregaty i samolot lub śmigłowiec do zwalczania okrętów podwodnych.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Okręt Royal Navy manewrował celem zajęcia odpowiedniej pozycji do ataku rakietowego na cele w Syrii. Miało to najpewniej związek z rozkazem May, o którym brytyjska prasa pisała w środę w ubiegłym tygodniu. Jak informowaliśmy, wcześniej premier Wielkiej Brytanii podjęła decyzję o skierowaniu brytyjskich okrętów podwodnych w pobliżu Syrii, by przygotować się do możliwego uderzenia. Okręty, wyposażone w rakiety manewrujące Tomahawk, miały za zadanie zbliżyć się do syryjskiego wybrzeża na odległość umożliwiającą atak rakietowy. Okręt typu Astute miał przez kilka dni próbować uniknąć wykrycia „w napiętej i niebezpiecznej rywalizacji”.

W ostatnich latach, w związku ze wzrostem napięcia międzynarodowego, rosyjskie i brytyjskie okręty podwodne coraz bardziej prześladowały się na północnym Atlantyku, jak również na Morzu Północnym i na Morzu Śródziemnym. Przypuszcza się, że jednak tym razem po raz pierwszy doszło do podwodnego pojedynku. Ze strony rosyjskiej miały w tym uczestniczyć okręty podwodne klasy Kilo z bazy w Tartus. Dwie jednostki tego typu opuściły ten port przed środą 11 kwietnia, gdy wykonano zdjęcia satelitarne. Zdaniem ekspertów, mogłyby one stanowić dla brytyjskiego okrętu poważne zagrożenie. Poza nimi, w morze wyszły niemal wszystkie rosyjskie okręty. Rosjanie tłumaczyli, że to normalna praktyka podyktowana względami bezpieczeństwa, w związku z szykowanym w tamtym czasie uderzeniem z powietrza sił koalicji na Syrię. W tym samym czasie Rosja poinformowała o zamknięciu fragmentu wód u brzegów Syrii w związku z ćwiczeniami jej marynarki wojennej.

Brytyjski okręt podwodny był ochraniany przez marynarkę wojenną USA, która w minioną środę wysłała nad wschodnią część Morza Śródziemnego samolot patrolowy Boeing P-8 Poseidon. Na tę obecność zwracali uwagę obserwatorzy zajmujący się konfliktem w Syrii. Zadaniem tego samolotu miało być śledzenie ruchu rosyjskich okrętów – nawodnych i podwodnych. P-8 posiada odpowiednie sensory, umożliwiające odszukiwanie statków. Może też użyć przeciwko nim rakiety, torpedy czy miny.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Według „The Times”, brytyjski okręt podwodny typu Astute ma jednak ograniczoną siłę ognia, którą stanowi głównie nie więcej niż 20 rakietowych pocisków manewrujących Tomahawk, które spod wody można odpalić na odległość 1000 mil. Niektóre okręty amerykańskie mogą przenosić ponad 150 takich rakiet. Jak zaznaczono, ostatecznie brytyjski okręt podwodny nie uczestniczył w ostatnim ataku na cele w Syrii.

thetimes.co.uk / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz