Program „Orka”, mający na celu zakup nowych okrętów podwodnych dla Marynarki Wojennej RP, wchodzi w decydującą fazę. Ministerstwo Obrony Narodowej 1 października planuje wysłać pytania do rządów sześciu państw, które zadeklarowały chęć sprzedaży Polsce nowych jednostek. Zwycięzca postępowania ma zostać wyłoniony do końca listopada.
Agencja Uzbrojenia przeprowadziła wstępne konsultacje rynkowe z oferentami z Francji (Naval Group), Hiszpanii (Navantia), Korei Południowej (Hanwha Ocean), Niemiec (ThyssenKrupp Marine Systems), Szwecji (Saab) i Włoch (Fincantieri). Delegacje MON odwiedziły wszystkie te koncerny, by zapoznać się ze szczegółami proponowanych jednostek. Teraz rządy zainteresowanych państw otrzymają zestaw pytań, dotyczących m.in. transferu technologii do polskiego przemysłu, inwestycji w krajową zbrojeniówkę, a także tzw. rozwiązania pomostowego. Polska oczekuje bowiem, że zanim powstaną nowe jednostki (proces ich budowy trwa co najmniej 6 lat), dostanie używany okręt do służby.
Rządy państw mają około miesiąca na złożenie odpowiedzi i wiążących ofert. Następnie zespół zadaniowy przygotuje projekt memorandum międzyrządowego, które stanie się podstawą do dalszych negocjacji. Finalna ocena i rekomendacja zostanie przedstawiona Radzie Ministrów. Choć rekomendacje nie będą wiążące, rząd będzie musiał odnieść się do wyników punktacji i uzasadnić ewentualne odstępstwo od rekomendacji ekspertów.
Plan zakłada, że decyzja o wyborze oferenta zostanie ogłoszona w listopadzie, prawdopodobnie podczas obchodów święta Marynarki Wojennej. W dalszej kolejności podpisane zostanie memorandum, a w drugim kwartale 2026 r. możliwe będzie zawarcie ostatecznej umowy z wykonawcą.
Premier Donald Tusk podkreślił wagę tej decyzji, wskazując, że będzie to zakup na szczeblu międzyrządowym. „Mamy w czym wybierać. To będzie decyzja, ze względu na skalę inwestycji w nasze bezpieczeństwo, którą podejmiemy w relacji rząd–rząd. To rząd weźmie na siebie odpowiedzialność” — mówił po posiedzeniu Rady Ministrów.
Projekt polskich okrętów podwodnych Orka pojawił się już w 2017 roku. Okręty miała nam wówczas dostarczyć francuska spółka zbrojeniowa, ale transakcja została nagle anulowana przez MON. Obecnie polska Marynarka Wojenna posiada tylko jeden okręt podwodny.
W 2023 r. program został reaktywowany przez ówczesnego ministra obrony Mariusza Błaszczaka, a obecnie został przyspieszony. We wrześniu rząd zobowiązał MON do przygotowania wspólnych z resortami finansów i aktywów państwowych rekomendacji w sprawie programu Orka. Program przewiduje zakup kilku, najprawdopodobniej trzech, nowych okrętów podwodnych.
Do powołanego zespołu, któremu przewodniczy Władysław Kosiniak-Kamysz, weszli: minister aktywów państwowych, minister finansów i gospodarki, szef Sztabu Generalnego oraz szef Agencji Uzbrojenia. W pracach uczestniczą także dowódcy wojskowi oraz przedstawiciele służb specjalnych w roli obserwatorów.
W proces zaangażowane są również resorty odpowiedzialne za finanse i aktywa państwowe. Celem jest zapewnienie korzystnych warunków finansowych i udziału polskiego przemysłu w programie. Przy zakupach z innych państw Polska korzystała już wcześniej z mechanizmu Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych obsługiwanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego, który umożliwia zaciąganie niskooprocentowanych kredytów.
Obecnie Polska dysponuje jednym okrętem podwodnym ORP „Orzeł”, zbudowanym w 1985 r. w ZSRS, który jest przestarzały i nie zawsze sprawny. Nowe jednostki mają być zdolne do przenoszenia pocisków manewrujących, transportu komandosów i prowadzenia działań wywiadowczych. Przeznaczone będą zarówno do operowania na Bałtyku, jak i na akwenach północnej Europy w ramach zadań NATO.
Pod koniec 2024 roku podpisano także umowę na budowę jednostki Ratownik. Statek ten będzie wspierać działania ratownicze wobec okrętów podwodnych oraz pełnić funkcje naprawcze podwodnej infrastruktury, co ma kluczowe znaczenie w obliczu ostatnich incydentów uszkodzeń kabli na Bałtyku.
Kresy.pl/Rzeczpospolita
































