Okręty podwodne Orka bez rakiet manewrujących. MON wyjaśnia sytuację w Sejmie

Podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Obrony Narodowej powrócił spór dotyczący programu Orka. Opozycja domagała się wyjaśnień w sprawie rezygnacji z rakiet manewrujących na przyszłych okrętach podwodnych zamówionych w Szwecji. Konkurencyjne oferty z Francji i Korei Południowej a oferują okręty już wyposażone w rakiety manewrujące, jednak MON nie zamierza aktualnie zmienić dostawcy.

Debata została zainicjowana 15 kwietnia wnioskiem posła Michała Jacha. Głównym tematem była decyzja Agencji Uzbrojenia z 25 lutego o rezygnacji z rakiet manewrujących jako uzbrojenia okrętów, które zgodnie z decyzją z 26 listopada 2025 roku miały zostać zakupione w szwedzkiej stoczni Saab Kockums. W negocjacjach nie ma mowy ani o zakupie Tomahawków, ani o integracji podobnego uzbrojenia w przyszłości.

W efekcie okręty podwodne w programie Orka mają być uzbrojone w torpedy, przystosowane do stawiania min morskich oraz prowadzenia operacji z udziałem nurków bojowych. Zakłada się, że jednostki będą dysponować sześcioma wyrzutniami torped i możliwością jednorazowego przenoszenia od 12 do 18 środków bojowych.

Wiceminister obrony narodowej Stanisław Wziątek dopuścił możliwość rewizji dotychczasowych ustaleń. „Jeżeli nasze oczekiwania i złożone wcześniej dokumenty określające ofertę strony szwedzkiej nie będą satysfakcjonujące, być może nie będzie podpisanej tej umowy i przejdziemy do dalszego procedowania innych ofert” – powiedział.

Dodał, że nadal rozważane są oferty z Niemiec, Francji, Włoch i Korei Południowej, które zostały już ocenione przez międzyresortowy zespół. Szwecja pozostaje jednak preferowanym dostawcą.

Poseł Michał Jach podkreślał strategiczne znaczenie rakiet manewrujących. „Jest to bardzo istotny i silny atut bezpieczeństwa strategicznego Rzeczpospolitej” – stwierdził, wskazując, że pozwalają one stworzyć realne zagrożenie dla strategicznych obiektów rosyjskich.

Inspektor Marynarki Wojennej wiceadmirał Jarosław Ziemiański argumentował, że „okręt podwodny nawet z tzw. klasycznym uzbrojeniem torpedowo-minowym jest naprawdę dużym zagrożeniem”.

Generał dywizji Adam Rzeczkowski z Biura Bezpieczeństwa Narodowego zwrócił uwagę na przewagi operacyjne okrętów podwodnych jako nosicieli rakiet manewrujących. „Okręt podwodny działa skrycie i bliżej wielu celów niż z terenu Polski” — zaznaczył, wskazując, że umożliwia to uderzenia z nieoczekiwanych kierunków, bez wcześniejszego wykrycia.

Francja i Korea Południowa oferują okręty już wyposażone w rakiety manewrujące (m.in. system MdCN we Francji), co oznacza, że rezygnacja z tego uzbrojenia wynika z decyzji polskiej strony, a nie z ograniczeń technologicznych oferentów.

Wiceminister MON Stanisław Wziątek uzasadniał wybór szwedzkiej oferty także aspektami przemysłowymi – Saab ma zapewnić transfer technologii, włączenie polskich firm w łańcuch dostaw oraz możliwość obsługi i napraw w kraju.

Na zakończenie posiedzenia poruszono również kwestię lokalizacji bazy dla nowych okrętów. Wiceminister wskazał Gdynię jako potencjalne miejsce, jednak admirał Ziemiański ocenił, że taka decyzja byłaby „mocno nieroztropna”, informując o trwających pracach nad alternatywnymi rozwiązaniami.

Polska dysponuje tylko jednym okrętem podwodnym

Projekt polskich okrętów podwodnych Orka pojawił się już w 2017 roku. Okręty miała nam wówczas dostarczyć francuska spółka zbrojeniowa, ale transakcja została nagle anulowana przez MON. Obecnie polska Marynarka Wojenna posiada tylko jeden okręt podwodny.

W 2023 roku program został reaktywowany przez ówczesnego ministra obrony Mariusza Błaszczaka, a obecnie został przyspieszony. We wrześniu rząd zobowiązał MON do przygotowania wspólnych z resortami finansów i aktywów państwowych rekomendacji w sprawie programu Orka. Program przewiduje zakup kilku, najprawdopodobniej trzech, nowych okrętów podwodnych.

Do powołanego zespołu, któremu przewodniczy Władysław Kosiniak-Kamysz, weszli: minister aktywów państwowych, minister finansów i gospodarki, szef Sztabu Generalnego oraz szef Agencji Uzbrojenia. W pracach uczestniczą także dowódcy wojskowi oraz przedstawiciele służb specjalnych w roli obserwatorów.

Obecnie Polska dysponuje jednym okrętem podwodnym ORP „Orzeł”, zbudowanym w 1985 roku w ZSRS, który jest przestarzały i nie zawsze sprawny. Nowe jednostki mają być zdolne do przenoszenia pocisków manewrujących, transportu komandosów i prowadzenia działań wywiadowczych. Przeznaczone będą zarówno do operowania na Bałtyku, jak i na akwenach północnej Europy w ramach zadań NATO.

Nowe jednostki dla Marynarki Wojennej

Pod koniec 2024 roku podpisano z kolei umowę na budowę jednostki Ratownik. Statek ten będzie wspierać działania ratownicze wobec okrętów podwodnych oraz pełnić funkcje naprawcze podwodnej infrastruktury, co ma kluczowe znaczenie w obliczu ostatnich incydentów uszkodzeń kabli na Bałtyku.

Konsorcjum PGZ-Miecznik ma przekazać prototypową fregatę „Wicher” w lipcu 2029 roku, seryjną „Burzę” w kwietniu 2030 roku oraz „Huragana” w grudniu 2031 roku. Według przedstawicieli PGZ SA i Agencji Uzbrojenia terminy te nie są obecnie zagrożone.

W programie Delfin koncern Saab ma przekazać okręt „Jerzy Różycki” w grudniu 2027 roku, a jednostkę „Henryk Zygalski” w czerwcu 2028 roku.

Kresy.pl/defence24.pl

Tagi: , , ,
forma płatności