Okręty Orka bez pocisków manewrujących

Podczas posiedzenia sejmowych komisji ujawniono, że w negocjacjach dotyczących nowych okrętów podwodnych Orka nie ma mowy ani o zakupie Tomahawków, ani o integracji podobnego uzbrojenia w przyszłości. Agencja Uzbrojenia czeka na odpowiedź Saaba do marca 2026 rok, a podpisanie umowy planowane jest do końca czerwca.

W środę odbyło się wspólne posiedzenie Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej oraz Komisji Obrony Narodowej poświęcone modernizacji Marynarki Wojennej RP. Tematem obrad były programy Orka, Miecznik i Delfin, a także ich wpływ na rozwój krajowego przemysłu stoczniowego. Informacje dotyczące negocjacji i planowanych terminów dostaw przedstawili reprezentanci Agencji Uzbrojenia oraz Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych.

Orka bez pocisków manewrujących

Podczas posiedzenia poinformowano, że w negocjacjach dotyczących umowy na okręty podwodne w programie Orka nie jest obecnie poruszany temat uzbrojenia ich w pociski manewrujące. Utrzymane zostało rozdzielenie zakupu samych jednostek od ewentualnego zakupu pocisków.

Co więcej, na etapie kontraktowania nie przewiduje się przystosowania zamawianych okrętów do instalacji takiego uzbrojenia w przyszłości. Wskazano również, że Polska pozostaje obserwatorem programu NSM-SL – wariantu pocisku NSM przystosowanego do odpalania z wyrzutni torped kalibru 533 mm, jednak strona wojskowa nie dysponuje obecnie informacjami o terminie zakończenia prac ani o docelowym zasięgu systemu.

Poinformowano także, że nie są prowadzone rozmowy w sprawie zakupu pocisków Tomahawk. W efekcie okręty podwodne w programie Orka mają być uzbrojone w torpedy, przystosowane do stawiania min morskich oraz prowadzenia operacji z udziałem nurków bojowych. Zakłada się, że jednostki będą dysponować sześcioma wyrzutniami torped i możliwością jednorazowego przenoszenia od 12 do 18 środków bojowych.

Harmonogram i wariant szwedzki

Zgodnie z przedstawionymi informacjami do połowy marca Agencja Uzbrojenia oczekuje od koncernu Saab wypełnionego formularza dotyczącego warunków realizacji programu. Podpisanie umowy wykonawczej planowane jest do końca czerwca.

Wskazano, że oferta szwedzka stanowi obecnie pierwszy wybór strony polskiej. W przypadku braku porozumienia spełniającego polskie warunki negocjacje miałyby zostać podjęte z kolejnym państwem, które zajęło drugie miejsce w ocenie ofert.

W listopadzie zeszłego roku rząd ogłosił wybór Szwecji w programie Orka. Polska pozyska trzy nowe okręty podwodne, a pierwszy „pomostowy” trafi do kraju już w 2027 roku. Wartość kontraktu szacowana jest na ponad 10 mld zł.

W wariancie współpracy ze Szwecją przewidziano również odpłatne przejęcie tzw. gap-fillera – używanego okrętu podwodnego projektu A17 – po wcześniejszym przeszkoleniu polskiej załogi, nie później niż do końca 2027 roku

Terminy dla Miecznika i Delfina

Przedstawiono również harmonogramy realizacji pozostałych programów. Konsorcjum PGZ-Miecznik ma przekazać prototypową fregatę „Wicher” w lipcu 2029 roku, seryjną „Burzę” w kwietniu 2030 roku oraz „Huragana” w grudniu 2031 roku. Według przedstawicieli PGZ SA i Agencji Uzbrojenia terminy te nie są obecnie zagrożone.

W programie Delfin koncern Saab ma przekazać okręt „Jerzy Różycki” w grudniu 2027 roku, a jednostkę „Henryk Zygalski” w czerwcu 2028 roku.

Wątpliwości wokół serwisu i dalszych planów

Podczas obrad zwrócono uwagę na nieobecność przedstawicieli koncernu Saab oraz Grupy Remontowa, mimo że dyskusja obejmowała kwestie serwisowania i modernizacji w połowie cyklu życia okrętów z programów Orka, Miecznik i Delfin. W tym kontekście pojawił się temat potencjalnej obsługi okrętów podwodnych Orka w PGZ Stoczni Wojennej lub w Grupie Remontowa, przy czym – wobec braku przedstawicieli tej drugiej, głos w sprawie gotowości do realizacji takich zadań zabierała strona PGZ.

W części dotyczącej kolejnych projektów modernizacyjnych poinformowano, że Agencja Uzbrojenia pracuje nad zdefiniowaniem wymagań dla śmigłowców pokładowych przeznaczonych dla fregat Miecznik. Po zakończeniu tych prac planowanym na czerwiec 2026 rok wymagania mają zostać przekazane do Rady Modernizacji Technicznej. Przedstawiciel Dowództwa Generalnego RSZ zaznaczył również, że Marynarka Wojenna nie planuje pozyskania małych okrętów podwodnych równolegle z realizacją programu Orka.

Zakres obrad ograniczył się do programów Orka, Miecznik i Delfin – bez omówienia projektu Ratownik, niszczycieli min projektu 258 Kormoran II oraz przyszłych projektów Supply i Hydrograf.

Polska dysponuje tylko jednym okrętem podwodnym

Projekt polskich okrętów podwodnych Orka pojawił się już w 2017 roku. Okręty miała nam wówczas dostarczyć francuska spółka zbrojeniowa, ale transakcja została nagle anulowana przez MON. Obecnie polska Marynarka Wojenna posiada tylko jeden okręt podwodny.

W 2023 r. program został reaktywowany przez ówczesnego ministra obrony Mariusza Błaszczaka, a obecnie został przyspieszony. We wrześniu rząd zobowiązał MON do przygotowania wspólnych z resortami finansów i aktywów państwowych rekomendacji w sprawie programu Orka. Program przewiduje zakup kilku, najprawdopodobniej trzech, nowych okrętów podwodnych.

Do powołanego zespołu, któremu przewodniczy Władysław Kosiniak-Kamysz, weszli: minister aktywów państwowych, minister finansów i gospodarki, szef Sztabu Generalnego oraz szef Agencji Uzbrojenia. W pracach uczestniczą także dowódcy wojskowi oraz przedstawiciele służb specjalnych w roli obserwatorów.

Obecnie Polska dysponuje jednym okrętem podwodnym ORP „Orzeł”, zbudowanym w 1985 r. w ZSRS, który jest przestarzały i nie zawsze sprawny. Nowe jednostki mają być zdolne do przenoszenia pocisków manewrujących, transportu komandosów i prowadzenia działań wywiadowczych. Przeznaczone będą zarówno do operowania na Bałtyku, jak i na akwenach północnej Europy w ramach zadań NATO.

Pod koniec 2024 roku podpisano także umowę na budowę jednostki Ratownik. Statek ten będzie wspierać działania ratownicze wobec okrętów podwodnych oraz pełnić funkcje naprawcze podwodnej infrastruktury, co ma kluczowe znaczenie w obliczu ostatnich incydentów uszkodzeń kabli na Bałtyku.

Krytyka programu przez środowisko wojskowe

Głos z polskiego środowiska morskiego i wojskowego przywołuje jednak ograniczenia związane z polonizacją i realnymi korzyściami przemysłowymi. Tomasz Witkiewicz, oficer Marynarki Wojennej RP, zwraca uwagę, że program Orka ze swej natury nie jest programem masowym, a produkcja trzech jednostek nie daje efektów skali porównywalnych z dużymi seriami uzbrojenia. Według niego „Produkcja 3 jednostek oznacza że większość systemów będzie wykonana w liczbie 3 i ich wytwarzanie to właściwie manufaktura, nie ma zysku z wielkości skali. To nie 1000 czołgów czy setki tysiące rakiet.”.

Witkiewicz wskazuje, że realnym poziomem zaangażowania polskiego przemysłu obronnego (PPO) powinna być obsługa MRO, a dla kontraktu rzędu 2,5–4,5 mld EUR jedynym sposobem uzyskania opłacalności są zamówienia zwrotne na wyroby PPO, przykładowo systemy Kormoran II, Grom czy Grot oraz rozwiązania radiolokacyjne i antydronowe. Zastanawia się nad zdolnością PPO do wchłonięcia miliardów EUR oraz nad sensem oferowania zachęt inwestycyjnych na poziomie 100 mln USD przy jednoczesnym wydatku rzędu 2 mld EUR na Orki. Witkiewicz podkreśla, że w ostateczności na jednostkach będą służyć załogi — „nasi chłopcy” — które w razie konfliktu będą musiały polegać przede wszystkim na zdolnościach bojowych i operacyjnej przydatności okrętów, a nie na korzyściach gospodarczych ofert.

Kresy.pl/defence24.pl

Tagi: , , , , , , , ,
forma płatności