Departament Sprawiedliwości USA pozwał we wtorek Uniwersytet Kalifornijski, twierdząc, że żydowscy wykładowcy i pracownicy kampusu w Los Angeles (UCLA) spotykają się na uczelni z “wrogą atmosferą”.
Skarga, złożona w sądzie federalnym, zawiera zarzuty, że po ataku Hamasu na Izrael z 7 października 2023r roku i rozpoczęciu przez ten drugi działań zbrojnych wobec Palestyńczyków w Strefie Gazy, na Uniwersytecie Kalifornijskim doszło do antysemickich incydentów. „Według naszego dochodzenia, administratorzy UCLA prawdopodobnie pozwolili na rozwój zaciekłego antysemityzmu na kampusie, szkodząc zarówno studentom, jak i pracownikom” – przekazała w oświadczeniu prokurator generalna Pam Bondi, jak podała w środę agencja informacyjna Anadolu.
Według administracji Trumpa, uniwersytet stosuje „wzorzec lub praktykę” dyskryminacji, nie zapobiegając i nie korygując dyskryminujących i nękających zachowań wobec żydowskich i izraelskich pracowników.
„Dzisiejszy pozew podkreśla, że Departament Sprawiedliwości stanowczo sprzeciwia się nienawiści i antysemityzmowi we wszystkich ich odrażających formach” – podkreśliła Bondi.
Pozew, złożony prawie siedem miesięcy po tym, jak Departament Sprawiedliwości zażądał radykalnych zmian w polityce uczelni i ponad miliarda dolarów.
Już na początku swojej drugiej kadencji Trump podpisał zarządzenie o “walce z antysemityzmem”, które ułatwiło deportacje studentów amerykańskich uczelni pochodzących z innych państw biorących udział w wiecach i manifestacjach wyrażających poparcie dla Palestyńczyków. Amerykańska policja jeszcze za rządów Joe Bidena podejmowała akcje na rzecz ich rozbijania. Ich stłumienie, w czasie kampanii wyborczej, obiecywał także Trump.
Uniwersytet Columbia, który również stał się celem działań jego administracji, zdecydował się na ugodę zobowiązującą uczelnię do wypłacenia 200 milionów dolarów, jako odszkodowania za zarzucaną uczelni przez Trumpa dyskryminację studentów żydowskich.
aa.com.tr/kresy.pl





























