Zdaniem ukraińskiego ministra spraw zagranicznych, Dmytro Kułeby, Stany Zjednoczone i NATO nie zgodzą się na rosyjskie żądania ws. nierozszerzania NATO na wschód czy nierozmieszczania sił natowskich w krajach Sojuszu, bo byłoby to dla nich „największe upokorzenie w historii”.

W opublikowanym we wtorek wywiadzie dla stacji RBK-Ukraina, szef ukraińskiej dyplomacji, Dmytro Kułeba, pytany był m.in. o postawę władz Rosji względem Ukrainy. Zapytano go, czy jego zdaniem poprzez „jawny szantaż i eskalację przy ukraińskich granicach”, Rosja zdołała zmusić Zachód do rozmowy, wysłuchania jej warunków, a nawet dyskutowania o nich. Minister nie zgodził się z takim punktem widzenia.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8199.32 PLN    (37.26%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

– Uważam, że póki co Rosja niczego satysfakcjonującego nie osiągnęła. Z totalnej izolacji, kiedy nikt z nimi w ogóle nie rozmawiał, Rosja wyszła jeszcze gdzieś w latach 2015-2016, gdy zaczęła operację wojskową w Syrii – przyznał Kułeba. Jego zdaniem „sprawa jest bardzo prosta”.

– Rosja zrozumiała, że wszyscy już nauczyli się z nią rozmawiać, ale ona wciąż nie może wycisnąć z nich potrzebnych jej rezultatów. Stąd teraz zadanie, jakie stawia przed sobą Putin, nie polega na tym, żeby znowu chcieli z nim porozmawiać, ale na tym, żeby wreszcie coś z tych rozmów dla siebie uzyskać – powiedział szef MSZ Ukrainy.

Dopytywany, czy prezydentowi Rosji chodzi o gwarancje bezpieczeństwa, jakich domaga się od USA i NATO, Kułeba odpowiedział:

– Nie wierzę, żeby USA czy NATO zgodziły się na żądania Rosji, by wstrzymać rozszerzenie [NATO – red.] na wschód czy wycofać się z krajów Europy Środkowej. Tam nie tylko jest żądanie, żeby NATO się nie rozszerzało, tam jest żądanie wstrzymania obecności wojskowej NATO w krajach członkowskich NATO. Ja w to nie wierzę, bo przystanie na takie warunki w jakiejkolwiek formie. To byłoby największe upokorzenie dla USA i NATO w historii, od momentu powstania Sojuszu.

W kontekście upublicznienia przez Rosjan dokumentów w tej sprawie, ukraiński minister uważa, że rosyjska dyplomacja stosuje tu tzw. strategię szaleńca. Ma to na celu zademonstrowanie partnerowi, że jest się „zwyczajnie szalonym, gotowym na wszystko, nieprzewidywalnym”, żeby podczas rozmów skłonić partnera do delikatnej i elastycznej postawy. Według Kułeby, kryzys kubański powstał właśnie dlatego, że ówczesny przywódca ZSRR, Nikita Chruszczow, zastosował taką strategię.

Szef MSZ Ukrainy zastrzegł zarazem, że równie dobrze Rosjanie mogą faktycznie nie mieć żadnego planu i działają chaotycznie: „spróbujmy tego i zobaczmy, co się stanie”.

– Wciąż mają reputację „złych chłopców”, w tym zakresie nic nie stracą. Martwią się tylko o swoją reputację stabilnego dostawcy surowców energetycznych dla Unii Europejskiej. A we wszystkim innym mogą działać całkowicie oportunistycznie. To takie testowanie, prowokowanie Zachodu, to ich gra – powiedział. Dodał, żeby mniej zastanawiać się nad samymi motywacjami Moskwy i bardziej zadbać o to, żeby partnerzy Ukrainy koordynowali z nią swoje działania.

Czytaj także: Jest data rozmów USA-Rosja. Amerykański urzędnik ujawnia

Jak podawaliśmy, w ramach projektu umowy o wzajemnych gwarancjach bezpieczeństwa zaproponowanych 17 grudnia Rosja oczekuje od USA m.in. zablokowania rozszerzania NATO na wschód, w tym o Ukrainę, niezakładania baz wojskowych w Europie Wschodniej i Azji Środkowej oraz nierozlokowywania ofensywnych systemów uzbrojenia np. w Polsce.

Przypomnijmy, że Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg zdecydował o zwołaniu posiedzenia Rady NATO-Rosja na 12 stycznia.

www.rbc.ua / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz