Szef białoruskiej dyplomacji, Uładzimir Makiej, potwierdził wcześniejsze groźby Aleksandra Łukaszenki i przyznał, że Mińsk rozważa możliwość zawieszenie współpracy z Unią Europejską m.in. w kwestiach walki z nielegalną migracją i zorganizowaną przestępczością. Nie wyklucza też rezygnacji z udziału Białorusi w Partnerstwie Wschodnim.

Jak informowaliśmy, w minioną środę przywódca Białorusi, Aleksandr Łukaszenko, zagroził krajom zachodnim poluzowaniem kontroli granicznych w zakresie przemytu narkotyków i migrantów na Zachód. „Powstrzymywaliśmy narkotyki i migrantów – teraz będziecie sami je jeść i łapać” – powiedział na forum białoruskiego parlamentu.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Tego samego dnia głos w tej sprawie zabrał szef białoruskiej dyplomacji, Uładzimir (Władimir) Makiej. W swoim wystąpieniu powiedział m.in., że Białoruś może radykalnie zredukować swoją współpracę z Unią Europejską, w tym poprzez zawieszenie współdziałania w kwestiach walki z nielegalną imigracją, zorganizowaną przestępczością czy w sferze bezpieczeństwa jądrowego. W grę wchodzą też ograniczenia dla fundacji politycznych, programów humanitarnych czy organizacji pozarządowych działających na Białorusi, a nawet zakończenie udziału w Partnerstwie Wschodnim.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„Rozważamy możliwość zawieszenie współpracy z Unią Europejską w kwestiach walki z nielegalną migracją, zorganizowaną przestępczością, zapewniania bezpieczeństwa jądrowego. (…) Na tle zaostrzającej się presji sankcyjnej może stracić wszelki sens dalszych udział naszego państwa w Partnerstwie Wschodnim. Bez Białorusi ta inicjatywa też traci wszelki sens. Rozważane są też inne środki reagowania” – powiedział Makiej, cytowany przez serwis reform.by za służbą prasową MSZ Białorusi.

Przeczytaj: Białoruś: nielegalni migranci z Kaukazu próbują forsować zieloną granicę z Polską udając turystów

Według Makieja, dalsza eskalacja nie doprowadzi do niczego dobrego i „przegrają wszyscy”. Podkreślił przy tym, że strona białoruska będzie dalej szukać drogi konstruktywnej współpracy.

„Jeśli europejscy politycy nie mają odpowiedzialności za los swoich obywateli i długoterminowych interesów państw, to będziemy opierać się na interesach naszych narodów, które zawsze chciały żyć w pokoju i spokojnie, robić interesy i wzajemnie do siebie podróżować” – zaznaczył szef białoruskiego MSZ. Wezwał też „europejskich partnerów” Białorusi do „zaprzestania ataków na suwerenność sąsiedniego kraju”.

W minioną środę białoruski przywódca, Aleksandr Łukaszenko, wystąpił na forum tamtejszego parlamentu. Skrytykował w nim kolejne, zachodniej sankcje nałożone na Białoruś i jej władze, w związku ze zmuszeniem do lądowania samolotu, którym leciał na Litwę opozycyjny aktywista i dziennikarz, Raman Pratasiewicz, aresztowany po wylądowaniu. Strona białoruska oficjalnie twierdzi, że powodem była informacja o bombie na pokładzie samolotu, która nie potwierdziła się. Zdarzenie wywołało oburzenie na arenie międzynarodowej.

Zobacz także: Premier Morawiecki: Żądamy natychmiastowego zwolnienia Ramana Protasiewicza oraz innych polskich i białoruskich działaczy

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak pisaliśmy, szwajcarski dostawca usług e-mailowych poinformował, że e-mail z ostrzeżeniem o bombie, na który powołują się władze Białorusi, tłumacząc zmuszenie do lądowania w Mińsku samolotu z białoruskim aktywistą i dziennikarzem na pokładzie, wysłano ponad 20 minut po tym, jak załogę zmuszono do zmiany trasy lotu.

Pratasiewicz to jeden z autorów prowadzonego w Telegramie opozycyjnego kanału Nexta, później innego kanału – Białoruś mózgu (Biełaruś gołownogo mozga). Oba kanały zostały uznane przez białoruskie media za ekstremistyczne. Pratasiewicz został oskarżony w sprawie karnej. Umieszczono go także na liście osób „zaangażowanych w działalność terrorystyczną”.

W sieci pojawiły się informacje o związkach Pratasiewicza z kontrowersyjnym ukraińskim pułkiem Azow i tzw. ruchem azowskim, o czym pisał m.in. ukraiński politolog Iwan Kaczanowski i portal tygodnika „Dzerkało Tyżnia”, zn.ua. Białorusin miał pracować dla służby prasowej Azowa, a rzekomo nawet walczyć w szeregach tej jednostki w Donbasie. Pratasiewicz potwierdził w zeszłorocznym wywiadzie, że spędził rok w dotkniętym konfliktem regionie Donbasu i został ranny, ale zapewniał, że relacjonował konflikt jako dziennikarz i fotograf.

Częściowo doniesienia te potwierdził założyciel i były dowódca Azowa Andrij Biłecki pisząc w serwisie Telegram, że Pratasiewicz „był z nami pod Szyrokinem, gdzie został ranny”. Biłecki zaznaczał, że „jego bronią jako dziennikarza nie był karabin, ale słowo”.

Czytaj także: Ługańscy separatyści chcą ścigać Pratasiewicza za służbę w batalionie Azow

reform.by / belta.by / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz