Prokuratura generalna nieuznawanej Ługańskiej Republiki Ludowej wszczęła śledztwo wobec zatrzymanego na Białorusi współzałożyciela białoruskiego opozycyjnego kanału NEXTA Ramana Pratasiewicza. Separatyści z Ługańska chcą ścigać Pratasiewicza w związku z pojawiającymi się informacjami na temat jego służby w ukraińskim batalionie ochotniczym Azow, oskarżanym o związki z neonazistami.
Jak podała w czwartek rosyjska agencja prasowa Interfax, prokuratura generalna ługańskich separatystów wszczęła śledztwo wobec Pratasiewicza zarzucając mu udział w działaniach wojennych w Donbasie w szeregach ukraińskiego batalionu Azow. Prokuratura przypomniała, że władze ŁRL uznają Azow za “organizację terrorystyczną”.
Według separatystów Pratasiewicz dobrowolnie wstąpił w szeregi batalionu Azow latem 2014 roku i do zimy 2015 roku brał udział w działaniach wojennych w Donbasie jako zastępca dowódcy łączności drugiej kompanii uderzeniowo-szturmowej batalionu. Separatyści twierdzą, że Pratasiewicz “popełnił szereg szczególnie ciężkich zbrodni, wyrażających się ostrzeliwaniem miejscowości Donieckiej Republiki Ludowej, co skutkowało przypadkami śmierci i obrażeń osób cywilnych, zniszczeniami i uszkodzeniami infrastruktury cywilnej”.
Po zmuszeniu do lądowania w Mińsku samolotu RyanAir lecącego z Aten do Wilna i zatrzymaniu znajdującego się na jego pokładzie Pratasiewicza w sieci pojawiły się informacje o związkach opozycjonisty z kontrowersyjnym ukraińskim pułkiem Azow i tzw. ruchem azowskim, o czym pisał m.in. ukraiński politolog Iwan Kaczanowski i portal tygodnika „Dzerkało Tyżnia”, zn.ua. Białorusin miał pracować dla służby prasowej Azowa, a rzekomo nawet walczyć w szeregach tej jednostki w Donbasie.
Częściowo doniesienia te potwierdził założyciel i były dowódca Azowa Andrij Biłecki pisząc w serwisie Telegram, że Pratasiewicz “był z nami pod Szyrokinem, gdzie został ranny”. Biłecki zaznaczał, że “jego bronią jako dziennikarza nie był karabin, ale słowo”.
W sieci pojawiły się jednak kolejne materiały sugerujące, że Pratasiewicz mógł walczyć w Donbasie z bronią w ręku. Dziennikarz m.in. Bellingcat Ołeksij Kuzmenko zauważył, że zdjęcie żołnierza Azowa przypominającego współzałożyciela NEXTA pojawiło się w 2015 roku na okładce magazynu Czorne Sonce (Czarne Słońce). Według Kuzmenki użyty przez niego program do rozpoznawania twarzy wskazał z pewnością na poziomie 0,7 (wg niego jest to wysoka pewność), że żołnierz na zdjęciu to Pratasiewicz.
Thread. Re Protasevich and Azov. Here’s what’s out there to be analyzed against other evidence, commentary: 1st photo is Protasevich, 2nd photo is the cover of Azov’s “Black Sun” publication July 2015 issue #15. 3rd photo is what @azure says: “0.70 confidence” (that’s high-ish). pic.twitter.com/ucrjma8GEd
— Oleksiy Kuzmenko (@kooleksiy) May 25, 2021
Białoruskie media opublikowały zdjęcia jakoby znalezione w telefonie komórkowym opozycjonisty po jego zatrzymaniu. Na zdjęciach widać uzbrojonego żołnierza Azowa przypominającego Pratasiewicza.
— Ivan Katchanovski (@I_Katchanovski) May 26, 2021
Jedno ze zdjęć pochodzących rzekomo z telefonu Pratasiewicza, mających pokazywać opozycjonistę, zostało w 2015 roku użyte przez białoruskie wydanie portalu Radio Swoboda do zilustrowania wywiadu z białoruskim żołnierzem Azowa o pseudonimie “Kim”, przy czym twarz azowca została wówczas przez portal zasłonięta. W wywiadzie “Kim” opowiadał m.in. o tym, co czuł podczas pierwszego boju. “Pierwszy bój praktycznie dla każdego człowieka, nawet najbardziej teoretycznie przygotowanego, to mieszanka zwierzęcego strachu, niezrozumienia tego, co się dzieje, ognia, ziemi i betonu. Najważniejsi w takiej sytuacji są doświadczeni towarzysze broni lub dowódca, który wyprowadzi ciebie i twoje ciało ze stanu odrętwienia. A potem najważniejsze jest, aby nie stracić głowy i uważnie słuchać instrukcji doświadczonych żołnierzy. Jeśli chodzi o wrażenia związane z pierwszymi strzałami z broni w sytuacji bojowej, to u mnie w głowie była tylko jedna myśl: +Albo ty, albo ja+. Jednak niczego nie żałuję” – mówił białoruski żołnierz Azowa.
Agencja Interfax podaje, że w środę szef KGB Białorusi Iwan Tiertiel ogłosił, iż Pratasiewicz służył w batalionie Azow. Tiertiel nazywał opozycjonistę “terrorystą, bojownikiem-najemnikiem, uczestnikiem krwawych wydarzeń w składzie niesławnego batalionu Azow, związanych z okrucieństwami i śmiercią cywilów na południowym wschodzie Ukrainy”.
Jak informowaliśmy, niektórzy członkowie „Azowa” chętnie posługiwali się symboliką nazistowską – w tym 36 Dywizji Grenadierów SS „Dirlewanger”, która pacyfikowała warszawską Wolę podczas Powstania Warszawskiego. Z powodu neonazistowskich powiązań Azowa Kongres USA zadecydował, że środki z pomocy finansowej dla Ukrainy nie mogą być wykorzystywane przez tę jednostkę.
Kresy.pl / Interfax





























