Prokuratura generalna nieuznawanej Ługańskiej Republiki Ludowej wszczęła śledztwo wobec zatrzymanego na Białorusi współzałożyciela białoruskiego opozycyjnego kanału NEXTA Ramana Pratasiewicza. Separatyści z Ługańska chcą ścigać Pratasiewicza w związku z pojawiającymi się informacjami na temat jego służby w ukraińskim batalionie ochotniczym Azow, oskarżanym o związki z neonazistami.

Jak podała w czwartek rosyjska agencja prasowa Interfax, prokuratura generalna ługańskich separatystów wszczęła śledztwo wobec Pratasiewicza zarzucając mu udział w działaniach wojennych w Donbasie w szeregach ukraińskiego batalionu Azow. Prokuratura przypomniała, że władze ŁRL uznają Azow za „organizację terrorystyczną”.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

Według separatystów Pratasiewicz dobrowolnie wstąpił w szeregi batalionu Azow latem 2014 roku i do zimy 2015 roku brał udział w działaniach wojennych w Donbasie jako zastępca dowódcy łączności drugiej kompanii uderzeniowo-szturmowej batalionu. Separatyści twierdzą, że Pratasiewicz „popełnił szereg szczególnie ciężkich zbrodni, wyrażających się ostrzeliwaniem miejscowości Donieckiej Republiki Ludowej, co skutkowało przypadkami śmierci i obrażeń osób cywilnych, zniszczeniami i uszkodzeniami infrastruktury cywilnej”.

Po zmuszeniu do lądowania w Mińsku samolotu RyanAir lecącego z Aten do Wilna  i zatrzymaniu znajdującego się na jego pokładzie Pratasiewicza w sieci pojawiły się informacje o związkach opozycjonisty z kontrowersyjnym ukraińskim pułkiem Azow i tzw. ruchem azowskim, o czym pisał m.in. ukraiński politolog Iwan Kaczanowski i portal tygodnika „Dzerkało Tyżnia”, zn.ua. Białorusin miał pracować dla służby prasowej Azowa, a rzekomo nawet walczyć w szeregach tej jednostki w Donbasie.

Częściowo doniesienia te potwierdził założyciel i były dowódca Azowa Andrij Biłecki pisząc w serwisie Telegram, że Pratasiewicz „był z nami pod Szyrokinem, gdzie został ranny”. Biłecki zaznaczał, że „jego bronią jako dziennikarza nie był karabin, ale słowo”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia

W sieci pojawiły się jednak kolejne materiały sugerujące, że Pratasiewicz mógł walczyć w Donbasie z bronią w ręku.  Dziennikarz m.in. Bellingcat Ołeksij Kuzmenko zauważył, że zdjęcie żołnierza Azowa przypominającego współzałożyciela NEXTA pojawiło się w 2015 roku na okładce magazynu Czorne Sonce (Czarne Słońce). Według Kuzmenki użyty przez niego program do rozpoznawania twarzy wskazał z pewnością na poziomie 0,7 (wg niego jest to wysoka pewność), że żołnierz na zdjęciu to Pratasiewicz.

Białoruskie media opublikowały zdjęcia jakoby znalezione w telefonie komórkowym opozycjonisty po jego zatrzymaniu. Na zdjęciach widać uzbrojonego żołnierza Azowa przypominającego Pratasiewicza.

Jedno ze zdjęć pochodzących rzekomo z telefonu Pratasiewicza, mających pokazywać opozycjonistę, zostało w 2015 roku użyte przez białoruskie wydanie portalu Radio Swoboda do zilustrowania wywiadu z białoruskim żołnierzem Azowa o pseudonimie „Kim”, przy czym twarz azowca została wówczas przez portal zasłonięta. W wywiadzie „Kim” opowiadał m.in. o tym, co czuł podczas pierwszego boju. „Pierwszy bój praktycznie dla każdego człowieka, nawet najbardziej teoretycznie przygotowanego, to mieszanka zwierzęcego strachu, niezrozumienia tego, co się dzieje, ognia, ziemi i betonu. Najważniejsi w takiej sytuacji są doświadczeni towarzysze broni lub dowódca, który wyprowadzi ciebie i twoje ciało ze stanu odrętwienia. A potem najważniejsze jest, aby nie stracić głowy i uważnie słuchać instrukcji doświadczonych żołnierzy. Jeśli chodzi o wrażenia związane z pierwszymi strzałami z broni w sytuacji bojowej, to u mnie w głowie była tylko jedna myśl: +Albo ty, albo ja+. Jednak niczego nie żałuję” – mówił białoruski żołnierz Azowa.

Agencja Interfax podaje, że w środę szef KGB Białorusi Iwan Tiertiel ogłosił, iż Pratasiewicz służył w batalionie Azow. Tiertiel nazywał opozycjonistę „terrorystą, bojownikiem-najemnikiem, uczestnikiem krwawych wydarzeń w składzie niesławnego batalionu Azow, związanych z okrucieństwami i śmiercią cywilów na południowym wschodzie Ukrainy”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak informowaliśmy, niektórzy członkowie „Azowa” chętnie posługiwali się symboliką nazistowską – w tym 36 Dywizji Grenadierów SS „Dirlewanger”, która pacyfikowała warszawską Wolę podczas Powstania Warszawskiego.  Z powodu neonazistowskich powiązań Azowa Kongres USA zadecydował, że środki z pomocy finansowej dla Ukrainy nie mogą być wykorzystywane przez tę jednostkę.

Kresy.pl / Interfax

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz