W nocy z poniedziałku na wtorek zakończył się szczyt unijny ws. budżetu UE i funduszu odbudowy, który trwał w Brukseli od piątkowego poranka. Tzw. „państwa oszczędne” zgodziły się na utrzymanie wysokość budżetu na poziomie 750 mld euro w formie dotacji i pożyczek. „Praworządność” będzie jednym z kryteriów dysponowania środkami – podają przedstawiciele UE. Z kolei premierzy Polski i Węgier twierdzą, że „praworządność” nie będzie powiązana z wypłatą środków.

W nocy z poniedziałku na wtorek zakończył się szczyt unijny ws. budżetu UE i funduszu odbudowy, który rozpoczął się w Brukseli w piątek rano – podaje Polska Agencja Prasowa (PAP). Tzw. „państwa oszczędne” zgodziły się na utrzymanie wysokość budżetu na poziomie 750 mld euro w formie dotacji i pożyczek. Pojawiły się sprzeczne informacje w kwestii powiązania wypłat z praworządnością. Premierzy Polski i Węgier oświadczyli, że „praworządność” nie będzie powiązana z wypłatą środków. Unijna dyplomacja przekazała z kolei, że po raz pierwszy do takiego powiązania doszło.

We wtorek nad ranem przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel napisał na Twitterze „Deal!”.

Szczyt trwał ponad 90 godzin. Obradowano nad budżetem UE na lata 2021-2027, a zwłaszcza, nad funduszem odbudowy. Fundusz będzie wynosił 750 mld euro, budżet zaś – ponad bilion euro. Polska może otrzymać z tego łącznie 159 mld euro.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

„Wierzę, że to porozumienie będzie punktem zwrotnym w naszej historii. Ważne dla wszystkich Europejczyków. Po raz pierwszy w europejskiej historii nasz budżet będzie powiązany z ochroną klimatu. Po raz pierwszy też jednym z kryteriów będzie praworządność” – powiedział Michel podczas konferencji prasowej, która była relacjonowana na Twitterze.

UE przeznaczy 750 mld euro na wsparcie państw członkowskich w walce z kryzysem spowodowanym pandemią koronawirusa.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W nocy z piątku na sobotę na konferencji prasowej sytuację na szczycie opisywał także polski premier Mateusz Morawiecki. Przyznał wówczas, że „rysują się różne stanowiska w różnych sprawach, ale chyba trzeba zacząć od najważniejszego”.

– Jest grupa państw, które my nazywamy grupą skąpców, oni się nazywają oszczędnymi, którzy chcą po prostu mniejszego wkładu do tego budżetu, który nazywamy umownie budżetem odbudowy Europy – podkreślił polski premier. Jego zdaniem, budżet ten powinien być jak najbardziej szczodry, lecz między Południem a Północą Europy, w tym Holandią, wyraźnie nie ma w tej kwestii konsensusu, podobnie jak w sprawie uruchamiania środków. Dodał też, że z perspektywy Polski zarysował się spór dotyczący polityki w obszarze transformacji energetycznej. Z jego słów wynikało, że są propozycje, by uzależnić całości dostępnych środków na projekty transformacji od osiągania tzw. neutralności klimatycznej.

„Państwa oszczędne” to: Szwecja, Dania, Austria i Holandia, później także Finlandia. Jak pisaliśmy, podczas szczytu szczególnie aktywni byli przywódcy Austrii i Holandii.

PAP podawał, że premier Holandii Mark Rutte chciał jednomyślnego podejmowania decyzji w sprawie wydatkowania unijnych pieniędzy przez państwa członkowskie. Kanclerz Austrii Sebastian Kurz domagał się z kolei zmian w strukturze funduszu odbudowy.

Pierwotnie zakładano bowiem, że 500 mld euro będzie przyznawane w formie grantów i 250 mld euro w formie pożyczek. Część państw nie chciało się na to zgodzić.

Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel zaproponował w sobotę, by dzielić środki w następujący sposób:  450 mld w formie grantów i 300 w formie pożyczek. Była to próba zwrócenia się w kierunku „państw oszczędnych”. Chciały one przeznaczenia maksymalnie 350 mld euro na granty. Następne propozycje zakładały 400 i 390 mld euro.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W kontekście Polski, kluczowe były dwie kwestie. Po pierwsze – energetyczna transformacja. Pojawiły się propozycje, które były dla Polski nie do zaakceptowania. Przykładowo, przydział środków miałby zostać uzależniony od osiągnięcia tzw. neutralności klimatycznej do 2050 roku.

Kolejną sporną kwestią była chęć uzależnienia środków unijnych od „praworządności”. „Politycznie motywowane państwa będą podejmowały za nas decyzje w sprawach, co do których nie będziemy czuli żadnych zobowiązań” – komentował pomysł premier Mateusz Morawiecki.

„Praworządność” będzie jednak ostatecznie jednym z ważnych kryteriów dysponowania środkami.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Czytaj także: Komisja równości PE przyjęła krytyczny raport nt. Polski, chce wprowadzenia zasady „pieniądze za praworządność”

Premier Mateusz Morawiecki mówił w czasie konferencji prasowej już po zakończeniu obrad, że w porozumieniu nie znalazło się bezpośrednie połączenie pomiędzy praworządnością a środkami budżetowymi.

„Co więcej, jak uzgodniliśmy to ze służbami prawnymi, ten mechanizm, który ma być wypracowany, będzie jednocześnie podlegał walidacji Rady Europejskiej. Rada Europejska – jest to tam wyraźnie napisane – to jednomyślność. Bez zgody Węgier, bez zgody Polski, bez zgody Grupy Wyszehradzkiej nic się tutaj nie zadzieje” – oświadczył.

Podobną opinię wyraził premier Węgier Viktor Orban. „Nie będzie żadnego powiązania między dwoma różnymi tematami – praworządnością, ani dyscypliną budżetową. Nie będzie połączenia między kwestiami politycznymi i gospodarczymi. W przeciwnym razie efektywność samego pakietu i planu gospodarczego byłaby znacząco zredukowana” – oświadczył szef węgierskiego rządu.

Jednak, jak pisaliśmy, unijni liderzy twierdzą, że po raz pierwszy w historii Europy to połączenie między praworządnością a wydawaniem środków zostało wprowadzone.

pap / rmf24.pl / money.pl / twitter.com / kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz