Liberalna inteligencja widzi rzeczywistość w kategoriach apokaliptycznego starcia między dobrem a złem: ruch LGBT to ofiary, PiS to wilki, a my jesteśmy bohaterami, bo bronimy mniejszości – mówi Michał Łuczewski socjolog, psycholog, doktor habilitowany nauk społecznych, pracujący w Instytucie Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Ten list wyraża specyficzny punkt widzenia liberalnej inteligencji – nie tylko polskiej, lecz także światowej – która dramatyzuje rzeczywistość i widzi ją w kategoriach apokaliptycznego starcia między dobrem a złem. Idzie ona nieświadomie śladem archaicznych religii, które ściśle łączyły przemoc i sacrum oraz tworzyły rytuały wokół kozłów ofiarnych. W tym liście tym kozłem ofiarnym zostaje ustanowiona mniejszość. Staje się ona czymś świętym, swego rodzaju totemem, znakiem rozpoznawczym, wokół którego inteligencja może się na powrót zgromadzić – ocenił – Ponieważ LGBT staje się religią, pojawią się pewne tabu, np. nie będzie można robić niektórych badań, bo będzie się narażonym na oskarżenia, że nie stoimy po stronie ofiar – dodał.

Łuczewski wskazuje przy tym, że owa liberalna rewolucja atakuje własne dzieci i przypomina, że od obrońcy Margot otwarcie krytykowali m.in. Rafała Trzaskowskiego, za to, że nie pojawił się w Warszawie na protestach, czy telewizję TVN za nazwanie aktywisty Michałem.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

CZYTAJ TAKŻE: Manifestacja „Stop agresji LGBT”. Bosak: sprzeciw wobec rewolucji kulturowej to nasz obowiązek

Wolałbym, żeby liberalne centrum broniło sfery wolnej debaty i autonomii uniwersytetów, a nie stawiało się po którejś ze stron. Bez tego pochłonie nas zaraz wojna wszystkich ze wszystkimi (…) Choć ten list podpisali najwybitniejsi współcześni intelektualiści, wyczuwam w nim dużo nieświadomości – dodał.

Intelektualiści czasem dużo wiedzą, ale mało widzą. W sytuacji konfliktu i przemocy, z jaką mamy do czynienia, stale zwiększa się nasz niepokój i panicznie próbujemy zrozumieć to, co się dzieje. Podstawową, nieświadomą reakcją staje się wtedy wyłonienie z chaosu trzech grup: bohaterów, ofiar i sprawców, które razem tworzą trójkąt dramatyczny. Kiedy to zrobimy, niepokój na chwilę ustaje – tłumaczył socjolog, wskazując, że właśnie ten zabieg zastosowano w przypadku ruchu LGBT.

Elity skupiają się często na działaniach symbolicznych, pomijając kwestie codziennych wyrzeczeń, które mogłyby poprawić sytuację mniejszości. Bohaterowi nierzadko zależy na tym, by ofiara pozostała ofiarą. Jej status bowiem jest źródłem jego kapitału moralnego – podkreślił Łuczewski.

Kresy.pl / gazetaprawna.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz