7 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

    • ruskiagent
      ruskiagent :

      I to mu się należy, tak samo jak pluton należał się ś.p. płk. Kuklińskiemu: zdrada to zdrada, jak się przysięgało to trzeba przysięgi dotrzymać. A poza tym dziwi mnie jedno: Jedyni Prawdziwi Polscy Patrioci płoną z uwielbienia dla ś.p. płk. Kuklińskiego, ale co on takiego zrobił? Otóż w zamian za spokojne i wygodne życie na zachodzie sprzedał wywiadowi amerykańskiemu polskie plany wojskowe, a także plany operacyjne całego Układu Warszawskiego na kierunku zachodnim. Ponoć, według Jedynych Prawdziwych Polskich Patriotów wielce się przysłużył Polsce czyniąc, to. Ale jednak myślę, że z tego, że Amerykanie wiedzieli, gdzie przywalić bombami nuklearnymi, aby zadać Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej większe straty w razie ewentualnej wojny naprawdę stanowiło dla naszego kraju większy zysk. No chyba że tym zyskiem była możliwość wybicia Polaków w większej liczbie, jeśli tak, to się JPPP nie dziwię.

        • ruskiagent
          ruskiagent :

          Jednak, o ile pamiętam, ś.p. Kukliński rozpoczął współpracę z wywiadem amerykańskim jeszcze przed obaleniem tow. Gierka i dojściem Jaruzela do władzy. I mimo wszystko, dalej twierdzę, że to była zdrada, a to dlatego, że nawet wyłączając z tych rozważań PRL, to przekazanie Amerykanom tych planów nie przyniosło narodowi naszemu żadnych korzyści, a przeciwnie, naraziło go na jeszcze większe straty. Gdyby ujawnienie tych planów spowodowało przekierowanie wymierzonych w terytorium Polski amerykańskich rakiet, to czynu płk. Kuklińskiego za zdradę bym nie uważał, ale niestety przeciwnie, gdy amerykanie poznali pełnię ważności Polski w radzieckich planach, rakiet zapewne skierowali w nasz kraj dużo więcej.

      • jan_de
        jan_de :

        @ruskiagent… Choć zwykle się z Panem zgadzam, to jednak nie tym razem… Tym razem zastanawiam się raczej, czy “przypadkiem” rzeczywiście nie jest Pan “ruskim agentem” i przyjął Pan ten nick “dla niepoznaki…?” Bo o jakiej zdradzie Pan pisze? Piłsudski, oskarżany o … złamanie przysięgi na wierność Austro-Węgier, odpowiedział krótko: „Wolę być szpiegiem niż nikczemnikiem” A czy porucznik Piotr Wysocki i jego podchorążowie, którzy w Noc Listopadową złamali przysięgę, ale też walczyli w imię obrony Rzeczypospolitej, też byli zdrajcami?
        I jakąż to przysięgę złamał Płk Kukliński? Przysięgę na wierność sojuszniczej Armii Radzieckiej? Zna Pan słowa tej przysięgi? Ja ją kiedyś musiałem składać… i pamiętam, jakie to było „niestrawne…”
        Pisze Pan: „Kukliński rozpoczął współpracę z wywiadem amerykańskim jeszcze przed obaleniem tow. Gierka i dojściem Jaruzela do władzy…” Tak… ale co z tego? To krwawa łaźnia, jaką ludowa władza zgotowała robotnikom wybrzeża, to było za mało, żeby coś zrozumieć? Trzeba było czekać na „Jaruzela…”? A czy wogóle wie Pan o czym pisze?: “w zamian za spokojne i wygodne życie na zachodzie sprzedał wywiadowi amerykańskiemu polskie plany wojskowe, a także plany operacyjne całego Układu Warszawskiego na kierunku zachodnim.” Sprzedał? Nie biorąc ani dolara? Tylko za “spokojne życie?” To może sprzedał też życie swoich 2 – synów? To też było w umowie? Pisze Pan też, i chyba ma Pan rację, że „przekazanie Amerykanom tych planów nie przyniosło narodowi naszemu żadnych korzyści…” Ale czy Płk Kukliński mógł to przewidzieć… A były to nie tylko plany użycia broni nuklearnej przez ZsRr, (już one skazywały Polskę na nuklearną zagładę), ale także „dane techniczne najnowszych sowieckich broni (czołgu T-72 i rakiet Strzała-2), szczegóły rozmieszczenia radzieckich jednostek przeciwlotniczych na terenach Polski i NRD, katalog metod stosowanych przez Armię Czerwoną w celu uniknięcia lokalizacji jej obiektów przez satelity szpiegowskie, plany wprowadzenia stanu wojennego w Polsce.” A jeśli ktoś poznałby Pana tajne plany, to co? Nic by Pan w tych swoich planach nie zmienił? I tylko czekał na atak przeciwnika? Łatwo nam oceniać, po blisko 30 latach, siedząc wygodnie w fotelu i popijając kawę… Inną mieliśmy wówczas wiedzę, inaczej na wiele spraw patrzyliśmy… Zwłaszcza inaczej widzieliśmy na wuja Sama… Mogę nawet zrozumieć, że uważa Pan, że poświęcenie Płk (sic! – ma Pan wątpliwości?) na nic się zdało… Ale nazywanie go zdrajcą, to stawanie w jednym szeregu z Jaruzelskim, Kiszczakiem, Siwickim, Molczykiem, Baryłą, czy Dukaczewskim, którzy gotowi byli, w imię interesów moskiewskich, zdobywać Danię, Holandię i Niemcy… I jak się Pan czuje w takim towarzystwie? Proszę to sobie przemyśleć… Pozdrawiam

        https://www.youtube.com/watch?v=085Oo6dppUo