Izraelska delegacja, która przybyła z roboczą wizytą do Białego Domu 27 sierpnia, nie chciała ujawnić tajnych informacji w obecności współpracownika prezydenckiego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego generała Herberta McMastera, Mustafy Javeda Aliego.

Spotkanie w Białym Domu miało dotyczyć zagrożenia ze strony Hezbollahu dla Izraela. Izrael uważa, że Hezbollah jest obecnie najbardziej bezpośrednim zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa żydowskiego. Na dwa tygodnie przed przybyciem izraelskiej delegacji do Waszyntonu, Izrael rozpocząl ćwiczenia wojskowe symulujące ewentualną wojnę z Hezbollahem.

Jak się okazuje, na spotkanie z izraelską delegacją przybył wraz McMasterem dyrektor wydziału antyterrorystycznego Rady Bezpieczeństwa Narodowego Mustafa Javed Ali. Źródła z Białego Domu informują, że Javed Ali jest znany z tego, że przeciwstawia się desygnowaniu Hezbollahu jako organizacji terrorystycznej. Jak informuje popularny amerykański portal PJ Media, „Izraelska delegacja zażądała, aby Mustafa Javed Ali opuścił pokój. Żądanie zostało postawione pomimo prawdopodobieństwa, że Ali po spotkaniu będzie poinformowany o materiałach i dyskusji. Żródła spekulują, że Izrael chciał, aby żądanie było sygnałem dla prezydenta Trumpa, że zachowanie McMastera jest przeciwieństwem ustalonej polityki bliskowschodniej Trumpa”.

Ten materiał powstał dzięki pracy dziennikarzy portalu Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

W trakcie spotkania, według źródeł na jakie powołuje się PJ Media, „McMaster wyraźnie odrzucił szczegółowe obawy Izraelczyków co do Hezbollahu”. Miało dojść nawet do gorącej wymiany zdań, w trakcie której McMaster miał krzyczeć na izraelską delegację.

Od dłuższego czasu proizraelskie media w USA i nie tylko oskarżają McMastera o wrogość wobec Izraela i złagodzone podejście w stosunku do islamskiego terroryzmu.

W tym kontekście warto przypomnieć, że w lipcu prezydent Donald Trump spotkał się premierem Libanem Saadem Haririm, którego gabinet składa się m.in z członków Hezbollahu. Obecnie Hezbollah jest czwartym największym ugrupowaniem w libańskim parlamencie. W kontekście tego spotkania i traktowania Hezbollahu na równi z takimi organizacjami jak Hamas czy Al-Kaida, były wicedyrektor centrum antyterrorystycznego CIA Paul Pillar pisał „Gdyby Stany Zjednoczone nie miały nigdy robić interesów z nikim, kto posługiwał się terroryzmem, musiałyby wyjaśnić robienie rozległych interesów z ludźmi, którzy siedzieli po uszy w terroryźmie, w tym z Gerrym Adamsem, Menachem Beginem i Icchakiem Szamirem. Dotyczy to nie tylko indywidualnych przywódców, lecz również organizacji, jak Afrykański Kongres Narodowy. To my decydujemy z którymi z posługujących się terroryzmem podmiotami będziemy się liczyć, a z którymi nie będziemy się liczyć z powodów innych niż terrozym.

Kresy.pl / PJ Media

Reklama



0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz