Donieccy separatyści twierdzą, że w ostatnich atakach na ich pozycje brali udział najemnicy z Polski i Gruzji. W starciach miało zginąć kilkunastu z nich.
Jak informują oficjalnie źródła powiązane z donieckimi separatystami, w środę w rejonie miejscowości Leninskoje i Kominternowo, kilka kilometrów na północ od Szyrokino pod Mariupolem, doszło do starć separatystów z „zagranicznymi najemnikami”, którzy mieli próbować przebić się przez ich pozycje. Według byłego „ministra obrony DRL”, a obecnie wiceszefa Dowództwa Operacyjnego DRL Eduarda Basurina, 15 najemników zginęło, a 25 zostało rannych. Separatyści przyznają się do dwóch zabitych i pięciu rannych.
Według Basurina, grupy najemników liczące po 30 osób dwukrotnie próbowały obejść pozycje separatystów, by ich schwytać. Miało to się odbywać przy wsparciu ukraińskich moździerzy. Dowódca separatystów twierdzi, że wśród najemników znajdowali się Polacy:
– W związku ze skrajnie niskim wyszkoleniem pododdziałów Sił Zbrojnych Ukrainy, w tym celu wykorzystano najemników z Polski i Gruzji.
Basurin dodał, że domaga się od dowództwa Specjalnej Misji Obserwacyjnej OBWE oficjalnej oceny tego rodzaju działań ze strony ukraińskiej.
Przedstawiciele DRL nie zaprezentowali żadnych dodatkowych informacji na ten temat.
W marcu ub. roku powiązany z separatystami portal opublikował kompilację nagrań video z walk pod Łogwinowem, w rejonie Debalcewa, w lutym 2015 roku. Szczególną uwagę zwrócono na zdjęcia polskiej tablicy rejestracyjnej. Numeracja wskazywała na powiat jarosławski w województwie podkarpackim, który częściowo graniczy z Ukrainą. Należy zaznaczyć, że na tego rodzaju tablicach jeździ względnie dużo Ukraińców z zachodniej części kraju. Powodem są niższe koszty rejestracji.
Przeczytaj: Nasi w Donbasie. Polacy walczą na wschodniej Ukrainie
Dnr-news.com / Kresy.pl






























