„Uśmiech losu” wart 3 mld złotych

W związku z ostatnimi decyzjami polskiego rządu, mieleckie zakłady należące do amerykańskiego koncernu zbrojeniowego Lockheed Martin spotkał prawdziwy „uśmiech losu” – otrzymały bez przetargu zamówienie na 21 śmigłowców warte niemal 3 mld złotych – pisze „Rzeczpospolita”.

Jak czytamy na łamach „Rzeczpospolitej”, PZL Mielec, należące do amerykańskiego koncernu zbrojeniowego Lockheed Martin, już zyskały – bez przetargu – zamówienie na 21 śmigłowców, warte blisko 3 mld zł. Taką liczbą jak dotąd zadeklarował szef MON Antoni Macierewicz.

PRZECZYTAJ:„Decyzja polityczna”, „żadna tragedia” – generałowie dla Kresów.pl o zerwaniu kontraktu ws. Caracali

Z kolei wiceminister obrony Bartosz Kownacki, odpowiadając na zarzuty opozycji, według której MON łamie procedury przetargowe przewidziane dla inwestycji wojskowych, twierdzi, że unijne prawo pozwala zawieszać reguły konkurencyjności w przypadku zakupów uzasadnionych ważnym interesem bezpieczeństwa państwa.

Prezes PZL Mielec Janusz Zakręcki zapewnia, że może dostarczyć pierwsze dwie maszyny jeszcze w tym roku. Deklaruje również, iż zapowiadana przez MON dostawa dalszych 8 maszyn w 2017 roku nie powinna być problemem, zaś w razie potrzeby jego zakład, montujący rocznie 24 śmigłowce, może szybko zwiększyć moce produkcyjne. Zakręcki zapewnia również, że zarówno Lockheed Martin, jak i Sikorsky będą blisko współpracować z polskim przemysłem obronnym. I potwierdza, że mieleckie zakłady gwarantują uruchomienie w należących do PGZ łódzkich Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 centrum serwisowego śmigłowców Black Hawk używanych przez armię.

Przeczytaj: Macierewicz zapowiada, że Polska armia otrzyma co najmniej 50-70 śmigłowców

Jak pisze „Rz” Amerykanie, którzy zainwestowali w PZL Mielec blisko 150 mln dol., zachęceni idealną jakością m.in. 300 kabin zrobionych dla centrali w USA, obecnie rozbudowują w firmie zaplecze badawczo-rozwojowe.

Przeczytaj: Amerykański gigant zbrojeniowy kusi polską armię

Bartosz Głowacki, ekspert lotniczy pisma „Skrzydlata Polska”, powiedział w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że śmigłowce Black Hawk są znane polskim żołnierzom m in. z operacji bojowych w Iraku i Afganistanie, a maszyny z tej rodziny są rozpowszechnione na świecie. Zwraca jednak uwagę, że w kontekście wykorzystywania ich przez siły specjalne, do których miałyby one trafić w Polsce, mają one stosunkowo małą przestrzeń ładunkową i udźwig. Amerykanie włączają w tym do współpracy ciężkie śmigłowce Chinook, a także osłonę w postaci śmigłowców uderzeniowych lub samolotów.

Głowacki zaznaczył również, że w pełni wyposażone do zadań specjalnych Black Hawki będą droższe niż pierwsze maszyny zamówione w wersji szkoleniowej i zbudowane w Mielcu w wersji S70i. Konieczna będzie dopłata do zabudowania systemów broni pokładowej, instalacji do tankowania w locie, specjalnego urządzenia kodowanej łączności do komunikacji z innymi statkami powietrznymi czy wyciągarki do desantowania.

Przeczytaj także: Macierewicz: ukraińska Motor-Sicz weźmie udział w modernizacji polskich śmigłowców

Rp.pl/ Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jaroslaus
    jaroslaus :

    dziś rano obudziło mnie radio Zet, a w radiu żydowski pająk Aleksander Smolar, z żydowskiej fundacji Batorego (czemu pająki nie wzięły nazwiska Bermana albo Minca?) biadolił jak to strasznie Macierewicz zakpił z Francuzów, że tak nie można. I tak sączył swój żydowski jad – czas jest bliski, gdy żydostwo dostanie to na co zasługuje.