Jak pisze „Rzeczpospolita”, Polacy chętnie korzystają z możliwości wyjazdu za granicę na zabiegi medyczne przeprowadzane na koszt Narodowego Funduszu Zdrowia, takie jak operacja zaćmy. Najczęściej jeżdżą do Czech i do Niemiec, a także na Litwę.

Najczęściej tego rodzaju wyjazdy wiążą się z operowaniem zaćmy. Według danych podanych przez „Rz”, w ubiegłym roku Czesi wykonali aż 98,5 proc. wszystkich takich zagranicznych operacji – na koszt NFZ. Najchętniej korzystali z nich mieszkańcy województw śląskiego (5,7 tys. wniosków), dolnośląskiego (4 tys.) i małopolskiego (2 tys.) – ogólnie mówiąc, Śląska i zachodniej Małopolski.

Przekaż swój 1% na Kresy.pl

Fundacja Kompania Kresowa KRS 0000350493
Przekaż 1% podatku

Zdaniem byłego prezesa NFZ Marcina Pakulskiego, to przede wszystkim efekt kolejek w Polsce, co wiąże się z czekaniem na operację zaćmy przez ponad rok. Uważa, że na takie decyzje mieszkańców wspominanych regionów wpływają także takie czynniki, jak stosunkowo nieduża odległość oraz brak bariery językowej. Ponadto, czeskie kliniki coraz częściej zatrudniają polskich lekarzy i pielęgniarki. „Polacy korzystają więc z dyrektywy transgranicznej, która gwarantuje obywatelom UE równy dostęp do świadczeń” – mówi Pakulski.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
 

Gazeta zwraca uwagę, że w Polsce reklamują się m.in. firmy, które organizują w Czechach zabiegi na koszt NFZ. Oferują np. operację zaćmy w ciągu dwóch tygodni, a do tego przejazd klimatyzowanym busem czy „najlepsze soczewki refundowane przez NFZ”. Z kolei w Polsce rozpiętość terminów oczekiwania na taką operację wynosi od niespełna 4 miesięcy (Warszawa) do 3 lat (Radom).

Wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski przyznaje, że NFZ na razie zwraca Czechom i Litwinom za zabiegi, ale zaznacza, że obsługa wniosków o zwrot za koszty leczenia za granicą jest dla Funduszu kosztowna i czasochłonna. Z kolei część specjalistów liczy na to, że liczba wyjazdów będzie spadać w miarę zmniejszania się kolejek w Polsce. W 2018 roku faktycznie za granicą przeprowadzono o 1,26 proc. mniej zabiegów niż rok wcześniej. Pomogło też wprowadzenie dodatkowych kryteriów kwalifikacyjnych, opracowanych przez prof. Marka Rękasa. Umożliwiło to skrócenie średniej długości czasu oczekiwania z dwóch lat do roku. Jak się okazało, wiele osób nie potrzebowało operacji i zapisywało się na nie na wszelki wypadek.

Przeczytaj także: Ministerstwo Zdrowia chce ułatwić i przyspieszyć zatrudnianie lekarzy obcokrajowców spoza UE

rp.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz