Premier Morawiecki twierdzi, że polski rząd nie powstrzyma podwyżek cen prądu, bo to nie on decyduje o ich wysokości. Zaznaczył, że to kwestia bardzo drogiej polityki klimatycznej UE, której koszt „będzie w rachunkach klientów”. Zapewnił przy tym, że ceny prądu nie wzrosną o 20 procent.

W sobotę w wywiadzie dla radia RMF FM premier Mateusz Morawiecki odpowiadał na pytania dotyczące m.in. rosnących cen prądu w Polsce. Przyznał, że dalszy wzrost rachunków za energię elektryczną jest nieunikniony, zastrzegając, że to nie jego rząd jest za to odpowiedzialny.

Kresowy Przegląd Tygodnia

Zgoda RODO: Wyrażam zgodę na wykorzystywanie przez FUNDACJA KOMPANIA KRESOWA, ul. Gen. Władysława Sikorskiego 166 / 0.03, 18-400 Łomża moich danych osobowych przesłanych w niniejszym formularzu w celu otrzymywania informacji drogą elektroniczną.
Możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie, klikając link w stopce naszych e-maili.

„Rząd nie powstrzyma podwyżek cen prądu, bo to nie on decyduje o ich wysokości” – mówił Morawiecki. Podkreślił, że wpływ na ewentualny wzrost opłat za energię elektryczną uzależniony jest od zewnętrznego regulatora, którym jest Urząd Regulacji Energetyki. Zaznaczył też, że Polacy zapłacą wyższe rachunki w związku z bardzo drogą polityką klimatyczną Unii Europejskiej.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
 

– Mamy tutaj bardzo drogą politykę klimatyczną Unii Europejskiej i jesteśmy świadomi, że Polska jest członkiem UE. Dzisiaj ceny uprawnień do emisji CO2 oscylują wokół 50 euro, są bardzo drogie. To koszt polityki Unii Europejskiej, koszt polityki klimatycznej będzie w rachunkach klientów. Następnie firmy energetyczne biorą ten koszt, przedkładają propozycje taryf do niezależnego regulatora. Gdybyśmy my zrobili jakąś ingerencję wobec tego regulatora, byłoby to naruszenie przepisów, a my tego nie zrobimy – oświadczył premier.

Szef rządu zaprzeczył zarazem informacjom, jakoby rachunki za prąd miały pójść w górę nawet o 40 procent.

– Spokojnie, ceny nie pójdą w górę o 40 proc., to jest straszenie. Obywatele mają prawo wiedzieć, że ten koszt polityki UE jest bardzo wysoki. To Urząd Regulacji Energetyki decyduje o tym, na ile się zgodzić – powiedział Morawiecki.

– Wszyscy ponosimy koszt polityki klimatycznej Unii Europejskiej, dzięki temu też mamy z kolei czystsze środowisko, dzięki temu walczymy o nowe technologie – to się na tym punkcie opłaci – dodał.

Przekonywał też, że jego rząd prowadzi politykę, która na różne sposoby, bezpośrednio i pośrednio, ma łagodzić negatywny wpływ coraz droższego prądu na finanse Polaków. Dopytywany o kwestię rekompensat, zapowiadanych przez wicepremiera Jacka Sasina, szef rządu odpowiedział, że „rekompensaty poprzez wiele naszych działań się odbywają”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

– Zarówno rekompensaty bezpośrednie – my patrzymy na te w szczególności gospodarstwa domowe, które stracą najwięcej relatywnie w stosunku do swoich dochodów, bo to jest najważniejsze. Nie chcemy dawać znowu rekompensat tym osobom, które zarabiają po 20 czy 50 tys. złotych – mówił premier.

Jak pisaliśmy, w maju br. portal „Business Insider” podał, że wzrost cen uprawnień do emisji CO2 w 2021 roku o połowę odbije się na naszych rachunkach. Przykładowo, czteroosobowa rodzina może zapłacić o 18,1 zł miesięcznie więcej, jeśli cena uprawnień pozostanie na obecnym poziomie. Portal zaznaczał jednak, że scenariusze wskazują jednak na dalsze wzrosty.

Ceny prądu w Polsce wzrosły w pierwszym kwartale br. aż o 11,3 proc. w porównaniu do analogicznego okresu w rok 2020 roku. aż o 11,3 proc. „To bezpośrednia konsekwencja pnących się w górę cen uprawnień do emisji dwutlenku węgla, które polskie wysokoemisyjne elektrownie muszą kupować i umarzać” – pisał „BI”. Przypominał, że w 2020 roku uprawnienia te podrożały o 33 proc., do 32,7 euro za tonę. Głównym powodem było obcięcie przez Komisję Europejską liczby darmowych praw do emisji. Ten nieformalny podatek oznaczał dla polskiej energetyki stratę miliardów złotych. Przykładowo, dla grupy PGE koszt CO2 wyniósł w ub. roku 6,2 mld zł – aż o 2,8 mld zł więcej niż w rok wcześniej. To o 0,7 mld zł więcej niż, wydano tam na wynagrodzenia brutto. W przypadku Enei koszt CO2 wyniósł 1,2 mld zł, a Tauronu – 0,9 mld zł. Dodajmy, że na początku maja cena uprawnień wynosiła już 50 euro za tonę.

Czytaj także: Od października rachunki za prąd wyższe nawet o 10 proc.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Przypomnijmy, że pod koniec października 2020 roku energetyczny think tank Ember przygotował raport, z którego wynikało, że ceny hurtowe energii elektrycznej w Polsce są aktualnie najwyższe w Unii Europejskiej. Na czele zestawienia Polska znalazła się już w kwietniu 2020 r. Pomiędzy kwietniem a wrześniem tego roku średnie ceny energii elektrycznej w Polsce wynosiły 46 euro za megawatogodzinę (MWh), czyli prawie 50 proc. więcej niż średnia dla reszty unijnych krajów (31 euro/MWh).

Przeczytaj: Emisja CO2: Zmiany wprowadzane przez KE uderzą w polski sektor motoryzacyjny

rmf24.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. tagore
    tagore :

    To jest naprawdę komiczne ,tę politykę klimatyczną zaakceptował właśnie Premier Morawiecki.To dzięki tej akceptacji Morawieckiego UE może narzucić Polsce takie warunki. Marchewka czyli fundusz odbudowy jest jak na razie poza zasięgiem Polski,czyli Pan Premier podpisał w imieniu Polski odpowiednik umowy kredytowej z „bocianem” ,czyli kompetencje „bankowe” premiera są fikcją lub działa zgodnie z interesami nie związanymi z Państwem polskim.