Rząd chce wprowadzić specjalny bon ofertowy dla mikro- i małych przedsiębiorstw, przyznając dodatkowe środki na zatrudnienie cudzoziemców poprzez agencje zatrudnienia. Pomysł chwalą m.in. przedstawiciele pracodawców i agencji zatrudnienia, ale chcą większej skali wsparcia.

W rozmowie z Polskim Radiem 24 analityk Andrzej Kubisiak z agencji Work Service mówił o nowym pomyśle Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, czyli bonie ofertowym. W założeniu, rząd chce w ten sposób ułatwić mikro- i małym przedsiębiorstwom poszukiwanie pracowników poza rejestrami powiatowych urzędów pracy. Firma będzie mogła uzyskać bon w przypadku, gdy powiatowy urząd pracy (PUP) nie będzie dysponował odpowiednimi kandydatami. Ma to stanowić gwarancję refundacji pracodawcy z Funduszu Pracy części kosztów rekrutacji, realizowanej przez agencję zatrudnienia, którą firma sama wybierze.

Według Kubisiaka jest to rozwiązanie mające pomóc małym firmom w pozyskaniu do pracy cudzoziemców. Jak wyjaśnia, jeśli firma nie będzie mogła znaleźć pracownika na miejscu, poprzez urząd pracy, będzie mogła skorzystać z usług agencji zatrudnienia i otrzymać refundację części kosztów rekrutacji pracowników z zagranicy. Jego zdaniem bon ofertowy to „pomysł, który zmierza w dobrą stronę”.

PRZECZYTAJ: Dr Mech: sprowadzanie do Polski Ukraińców to efekt działania zagranicznych instytucji

Czytaj również: Zarabiają na pracy Ukraińców i ściąganiu ich do Polski – promują większą imigrację zarobkową

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

– Mimo tego, że mamy tak masowy napływ cudzoziemców na polski rynek pracy, to trudności rekrutacyjne są bardzo wysokie – powiedział Kubisiak. Zaznacza, że „Ukraina jest dobrze spenetrowana” i wiele polskich firm ma tam swoje kontakty. Przyznaje jednak, że zastrzeżenia budzi skala wsparcia.

Pomysł chwalą organizacje zrzeszające pracodawców, w tym te, które propagują ściąganie pracowników z Ukrainy i innych krajów na Wschodzie. Uwagi mają przedstawiciele większych firm, które także chciałyby mieć możliwość skorzystania z takiej możliwości. Problem dotyczy też wysokości refundacji dla pracodawcy, czyli wartość bonu, która ma być równa kwocie zasiłku dla bezrobotnych (obecnie 847 zł brutto). Zdaniem pracodawców to za mało, bo agencje pośrednictwa zwykle dostają za swoje usługi równowartość od 1 do 3 pensji oferowanej pracownikowi po podjęciu pracy.

Kubisiak również uważa, że bon powinien być szerzej dostępny. Chwalił też projekt nowelizowanej ustawy o rynku pracy, który dwukrotnie wydłuża okres pracy na podstawie uproszczonej procedury oświadczenia dla 6 wspomnianych państw – do 12 miesięcy w ciągu 1,5 roku. Przedstawiciel Work Service dodał, że część pracodawców oczekiwałaby jeszcze większego wydłużenia tego okresu.

Analityk przyznaje, że omawiane kwestie dotyczą przede wszystkim Ukraińców, stanowiących ponad 90 proc. imigrantów zarobkowych w Polsce. Potwierdza też, że obecne wakaty na rynku pracy w konkretnych branżach to efekt masowej emigracji z Polski po wstąpieniu do UE i podkreśla, że mamy do czynienia z emigracją długoterminową lub na stałe.

Jak informowaliśmy, rząd przygotowuje nową politykę migracyjną na lata 2018-2025, która ma kosztować 2,9 mld złotych. Ma ona koncentrować się na ściąganiu do Polski imigrantów, w tym studentów i wysoko wykwalifikowanych pracowników i zachęcaniu ich do osiedlenia się w Polsce. Szykowane są też ułatwienia m.in. dla Ukraińców

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

 

Ponadto, rząd PiS przygotowuje taką zmianę przepisów, którzy umożliwi imigrantom zarobkowym łatwiejsze i szybsze otrzymywanie zgody na stałe zamieszkanie w Polsce i ściąganie rodzin. Propozycje zmian przepisów dotyczą tych imigrantów, którzy mogą pracować w Polsce na podstawie oświadczeń pracodawców, co sprowadza się do wystawienia przez pracodawcę jednego dokumentu i złożenia go w urzędzie pracy. Korzystają z tego obywatele Armenii, Białorusi, Gruzji, Mołdawii, Rosji, a przede wszystkim Ukrainy. Rząd PiS rozważa dodanie do tej listy obywateli Filipin i Wietnamu. Szykuje też „szybką ścieżkę” dla uzyskania przez imigrantów zarobkowych prawa pobytu stałego na terytorium Polski. Według pierwotnych informacji, pracujący w Polsce cudzoziemiec będzie mógł ubiegać się o takie prawo już po dwóch latach pracy w zawodach, których listę określi Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Do tej pory okres ten wynosił 4 lata. W uzasadnieniu projektu napisano, że „zmiany mają na celu wprowadzenie ułatwień dla osiedlania się w Polsce obywateli państw bliskich kulturowo, którzy posiadają kwalifikacje w zawodach pożądanych dla polskiej gospodarki”.

Przeczytaj: Rząd chce stworzyć „podstawy do zbudowania struktur dla integracji cudzoziemców w Polsce”

Polskieradio.pl / forsal.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Avatar
    Gaetano :

    Funkcjonariusze polin w rodzaju takich ludzkich ścierw jak ci z ZPP i ten wyżej, starają się za wszelką cenę zniszczyć polskość i ją wykorzenić, więc nic dziwnego, że forsują skrajnie antypolskie pomysły jako idące w „dobrą stronę”. Próba zestawienia tutejszej rzeczywistości z tym, co ma miejsce np. w Czechach, jest przez nich z miejsca degradowana i zwyczajowo wyśmiewana. Osobiście spotkałem idiotę, który wybałuszał na to oczy. Natomiast rzesza presstytutek ochoczo zaprasza takie męty do wszelkich mediów, w tym tzw. publicznych. Rzeczą pożądaną dla nich byłoby, gdyby stepowi korzystali ze wszelkich ułatwień i udogodnień w zatrudnianiu ich oraz doprowadzenie do sytuacji, gdy Polak będzie się kajał o pracę (bo to przecież lenie), co w niektórych regionach naszego nieszczęśliwego kraju prawdopodobnie już ma miejsce.

  2. Avatar
    zefir :

    Każdy,który sytuacją beznadzieją na Ukrainie jesy zaskoczony naiwnością grzeszy.Banderyzm Ukrainy to największy i pierwszy wqrg Polaków i RP.Wystarczy sobie uświadomić,że wśród różnych kolaboracyjnych zntypolskich formacji ukraińskich kolaborujących z Adolfem Hitlerem podczas IIW Ś aktywnie uczestniczyłoi wiernie służyło ponad 310 tys Ukraińców,nie wliczając w to Ukraińców w sovieckich oddziałacxh kolaboracyjnych.Tak było przy braku państwowości ukraińskiej. Na dziś banderowskie ukraińskie niebezpieczeństwo się uwielokrotnia. Przyznawanie dodatkowych środków finansowych na zatrudnienie w Polsce cudzoziemców,czytaj Ukraińców,to rasizm i dyskryminacja polskich pracowników. Dlaczego pisdzielczy polskojęzyczny rząd udaje,że tego nie rozumie?Czy kosmopolityczna,antynarodowa organizacja kapitalistyczna ultraliberalno-lewackich Polskich Pracodawców już w pełni nad PiS-dzielcami zapanowała?Gdzie wg PiSu są granice pracodawców skurwysyństwa?Jeśli krwiopijcy nie chcą być Polakami,dbać o interes pracowników polskich ,to droga prosta i fora z polskiego dwora.Bony sobie ymyślili, antypolskich idiotów poszukują,przy czym bezczelnie chwalą się z tego.Wiadomo przecież,że chodzi o uprzywilejowanie banderowskich skurwieli kosztem Narodu Polskiego.