Zasłyszane w Stanach Zjednoczonych przypuszczenia, że ​​Rosja prawdopodobnie przestraszy się zdolności NATO na Ukrainie i Morzu Czarnym, są niebezpiecznymi złudzeniami – powiedział w sobotę ambasador Rosji w Waszyngtonie Anatolij Antonow, przekazała agencja prasowa Tass.

Jak przekazała agencja prasowa Tass, ambasador Rosji w Waszyngtonie Anatolij Antonow powiedział w sobotę, że zasłyszane w Stanach Zjednoczonych przypuszczenia, że ​​Rosja prawdopodobnie przestraszy się zdolności NATO na Ukrainie i Morzu Czarnym, są niebezpiecznymi złudzeniami

„Państwa NATO przejmują Morze Czarne, terytorium Ukrainy. Pojawiają się tu przypuszczenia, że ​​na Ukrainie mogą pojawić się śmiałkowie lub grupa bojowników, którzy będą próbować przetestować siłę rosyjskich obron, oczekując, że my nie zareagujemy w obawie przed potencjałem NATO. Chciałbym powiedzieć i jednoznacznie podkreślić, że jest to bardzo niebezpieczne złudzenie” – powiedział dyplomata.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6703.39 PLN    (30.46%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Antonow zwrócił uwagę, że Waszyngton w coraz większym stopniu rozszerza zakres broni dostarczanej na Ukrainę.

„Z militarnego punktu widzenia ta gama broni kierowana na Ukrainę [ze Stanów Zjednoczonych] coraz bardziej się rozszerza. Stinger [przenośne systemy obrony przeciwlotniczej człowieka], Javelin [broń przeciwpancerna], a nawet nasze Mi-17 [śmigłowce]. ] się tam znalazły” – powiedział.

„Wciąż mówią, że to broń defensywna. Ale wiemy, co oznacza „broń defensywna”, jakie są amerykańskie systemy Mk-41, które z jednej strony są z pewnością defensywne, ponieważ są systemami antyrakietowymi, ale zostało to już udowodnione, a Amerykanie nie ukrywają teraz, że można je wykorzystać do wystrzeliwania pocisków średniego i krótkiego zasięgu” – podkreślił dyplomata.

Jak informowaliśmy wcześniej, sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg uznał, że rosyjskich manewrów wojskowych wokół Ukrainy nie należy traktować jako blef.

„Widzimy, że już drugi raz w tym roku Rosja koncentruje tysiące żołnierzy przy ukraińskiej granicy. Włączając w to sprzęt wojenny taki jak czołgi, artyleria i drony, a także wojska lądowe. Nie mogę mówić o intencjach Rosji. Widzieliśmy jednak w przeszłości, że Rosja używała siły przeciwko swoim sąsiadom. Dlatego nie możemy zakładać, że to tylko blef” – słowa Stoltenberga zacytowała za gazetą „Welt am Sonntag” ukraińska agencja informacyjna UNIAN.

2 listopada Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy podał w mediach społecznościowych, że Federacja Rosyjska rozmieściła przy granicach Ukrainy, a także na anektowanym Krymie i w części Donbasu kontrolowanej przez separatystów zgrupowania wojsk liczące łącznie blisko 90 tys. ludzi.

30 października napisał o tym „Washington Post”, powołując się na zdjęcia satelitarne i filmy z ostatnich dni w mediach społecznościowych pokazujące rosyjskie pociągi wojskowe i konwoje przewożące duże ilości sprzętu wojskowego w południowej i zachodniej Rosji. Ukraińskie ministerstwo obrony oficjalnie podało jednak, że nie odnotowano” dodatkowych przerzutów rosyjskich jednostek, broni i sprzętu wojskowego na granicę państwową z Ukrainą”. 1 listopadza kolejne tego rodzaju doniesienia opublikował portal Politico, zamieszczając nowe zdjęcia, mające świadczyć o koncentrowaniu przez Rosję żołnierzy i ciężkiego sprzętu, w tym czołgów i pojazdów opancerzonych, przy granicy z Ukrainą. Podawano, że są to m.in. jednostki 4. Gwardyjskiej Dywizji Pancernej z 1. Gwardyjskiej Armii Pancernej. Rosjanie zaprzeczyli tym informacjom.

Kresy.pl/Tass

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz