„Nie ma przełomu”. Wiceszef IPN o ekshumacjach ofiar Zbrodni Wołyńskiej

Ocena wiceszefa IPN Karola Polejowskiego wskazuje, że mimo sygnałów nie ma przełomu w sprawie ekshumacji ofiar Zbrodni Wołyńskiej. Przypomniał o 26 wnioskach Instytutu i jednej zgodzie dotyczącej Lwowa-Zboisk. Zwrócił uwagę na częściowe i niesystemowe decyzje po stronie ukraińskiej.

Wiceprezes Instytutu Pamięci Narodowej Karol Polejowski ocenił we wtorek podczas posiedzenia senackiej Komisji Praw Człowieka i Praworządności, poświęconego rozpatrzeniu informacji o działalności IPN, że nie nastąpił przełom w sprawie ekshumacji ofiar Zbrodni Wołyńskiej.

Polejowski odpowiadając na pytania stwierdził, że strona polska nadal czeka na systemowe uregulowanie poszukiwań ofiar. Wiceprezes przypomniał, że IPN złożył 26 wniosków o ekshumacje, z czego rozpatrzony został jeden, dotyczący prac we Lwowie-Zboiskach, związanych ze szczątkami żołnierzy Wojska Polskiego poległych we wrześniu 1939 r. Odnosząc się do zgody na przeprowadzenie prac poszukiwawczych w miejscowości Ugły na Wołyniu, Polejowski wskazał, że otrzymało ją lwowskie przedsiębiorstwo Dola, ale nie IPN.

Zdaniem wiceszefa IPN mamy do czynienia z próbą uzyskania rozwiązań, które by zadowoliły obie strony, ale Instytut nie zgodzi się na symetryzm w traktowaniu ofiar. Kolejno przypomniał, że na podstawie źródeł, liczba ofiar na Wołyniu i w województwach południowo-wschodnich II Rzeczpospolitej, przekracza 130 tys.

Zobacz także: IPN odpowiada Kijowowi: „Nie ma symetrii między UPA a Armią Krajową”

Na początku października Wasyl Bodnar zapowiedział wydanie w najbliższym czasie nowych pozwoleń dla polskich prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na Ukrainie. Decyzje mają dotyczyć m.in. Huty Pieniackiej w obwodzie lwowskim oraz Ugłów w obecnym obwodzie rówieńskim. Do tej pory nie pojawiły się żadne nowe informacje w tej sprawie.

Ostatnio na Ukrainie prowadzono prace w nieistniejącej wsi Puźniki w obwodzie tarnopolskim. Odnaleziono szczątki co najmniej 42 osób – kobiet, mężczyzn i dzieci. Zwracaliśmy uwagę, że ukraiński Instytut Pamięci Narodowej opisał ceremonię pogrzebową Polaków jako ofiary „sowieckich represji”.  Później instytut skasował fragment o „sowieckich ofiarach” w relacji z pochówku po nagłośnieniu sprawy przez portal Kresy.pl. W tekście wciąż jednak nie było mowy o sprawcach – członkach UPA.

Mimo interwencji szef UIPN dalej podtrzymuje swoją narrację, twierdząc, że „akcja” w Puźnikach nie była ludobójstwem, a wieś współpracowała z NKWD przeciw Ukraińcom. Przedstawiciele ukraińskich władz, w tym Ukraińskiego IPN, twierdzą, że Polska „mniej więcej dwukrotnie” zawyża liczbę ofiar rzezi wołyńskiej. Powołują się na dotychczasowe wyniki prac w Puźnikach.

Równolegle Ukraina przeprowadza w Polsce ekshumacje członków UPA, które rozpoczęły się 30 września we wsi Jureczkowa (woj. podkarpackie). Według wstępnych ustaleń ukraińskich historyków w tamtejszym lesie mogą znajdować się szczątki około 20 członków Ukraińskiej Powstańczej Armii. Jako punkt orientacyjny wskazywany jest stary kamienny krzyż, choć nie ma pewności, że właśnie w tym miejscu znajduje się zbiorowa mogiła.

Oficjalnie nie podano, kto wydał pozwolenie na ekshumacje członków UPA. Prezydent Karol Nawrocki oświadczył niedawno, że to nie jest decyzja wydana w czasie jego prezesury w IPN. Na pytanie, czy to decyzja jego następcy, odpowiedział: – „Tego nie wiem, panie redaktorze” – i zaznaczył, że pytanie go zaskoczyło.

„Nie wiem, z czym to się wiąże. Musiałbym poznać istotę tej sprawy, ale rozumiem, że jeśli Ukraina chce zabrać żołnierzy UPA i z honorami pochować, być może, to nie jest dobry sygnał dla Polski, ale oczywiście moje podejście do ekshumacji i pochówku, niezależnie od tego, kogo ekshumujemy i chowamy, jest pozytywne. To bowiem w rękach Pana Boga jest rozstrzyganie naszego ziemskiego losu” – kontynuował prezydent.

Kresy.pl/PAP

Tagi: , , ,
forma płatności