Prezydent Rosji Władimir Putin ujawnił, że wysłannicy Gazpromu mogli osobiście pojawić się na miejscu przerwania gazociągu na dnie Morza Bałtyckiego.

Słowa rosyjskiego przywódcy zacytowała agencja informacyjna RIA Nowosti – „Dzisiaj [prezes Gazpromu Aleksiej] Miller poinformował rano, że zbadali. Nawiasem mówiąc, Gazpromowi pozwolono zbadać miejsce wybuchu” – Putin zwrócił się do dziennikarzy.

Deklaracja Putina padła wkrótce po rewelacjach rosyjskiego Ministerstwa Obrony twierdzącego, że przedstawiciele brytyjskiej marynarki wojennej bazujący w Oczakowie w obwodzie mikołajowskim na Ukrainie brali udział w planowaniu, przygotowaniu i realizacji wysadzenia trzech nitek gazociągu Nord Stream, do czego doszło 26 września.

Rosyjski resort twierdził przy tym, że ci sami brytyjscy specjaliści kierowali przygotowaniami do ataku na Sewastopol, szkolili żołnierzy ukraińskiego 73. Specjalnego Centrum Operacji Morskich.

Rosyjscy wojskowi dołączyli do tego kolejne oskarżenia o przygotowywanie przez Brytyjczyków „ataku terrorystycznego” na Morzu Czarnym.

Wrześniowy atak przerwał obie nitki gazociągu Nord Stream 2 oraz jedną nitkę starszego Nord Stream 1. Te pierwsze nigdy nie weszły do użytku, bowiem Ukrainę Niemcy odmówiły jego certyfikacji. Natomiast starą instalację Rosjanie przestali przesyłać gaz do Niemiec w ramach swojej polityki odwetu za sankcje nałożone przez Unię Europejską.

Pierwsze nagrania uszkodzeń gazociągu sugerują, że doszło do nich na skutek eksplozji. Wybuchy zarejestrowały szwedzkie służby sejsmiczne.

ria.ru/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz