Warszawa uzależnia otwarcie granicy z Białorusią od normalizacji stosunków przez Mińsk

Polska uzależnia dalsze otwarcie przejść granicznych z Białorusią od decyzji Aleksandra Łukaszenki w trzech kluczowych sprawach: zakończenia kryzysu migracyjnego, uwolnienia Andrzeja Poczobuta i współpracy przy śledztwie w sprawie zabójstwa polskiego żołnierza. Warszawa daje Mińskowi warunkową szansę na poprawę relacji, ale zastrzega możliwość ponownego zamknięcia granicy – podała „Rzeczpospolita”.

8 października „Rzeczpospolita” poinformowała, że polski rząd jest gotowy do otwarcia kolejnych zamkniętych przejść granicznych z Białorusią, jeśli Mińsk spełni określone warunki. Decyzja ma zależeć od postawy Aleksandra Łukaszenki wobec kwestii kryzysu migracyjnego, uwolnienia Andrzeja Poczobuta oraz współpracy przy ustaleniu sprawców zabójstwa polskiego żołnierza sierż. Mateusza Sitka.

Według ustaleń dziennika, rząd Donalda Tuska złożył stronie białoruskiej propozycję, która mogłaby doprowadzić do częściowej normalizacji stosunków. Z nieoficjalnych źródeł wynika, że w przypadku uspokojenia sytuacji na granicy i zwolnienia Poczobuta Polska otworzy kolejne przejścia, m.in. w Kuźnicy i Bobrownikach.

Obecnie otwartych jest pięć przejść na granicy z Białorusią: dwa drogowe (Terespol–Brześć i Kukuryki–Kozłowicze) oraz trzy kolejowe (Kuźnica Białostocka–Grodno, Siemianówka–Swisłocz, Terespol–Brześć). Premier Donald Tusk podkreślił, że decyzja o otwarciu granicy ma charakter warunkowy. „To narzędzie pozostaje dalej w naszym ręku i jeśli będzie taka potrzeba, wzrośnie napięcie albo agresywne zachowanie któregoś z sąsiadów, to nie będziemy się wahać i podejmiemy ponownie decyzję o zamknięciu przejść granicznych” — zaznaczył szef rządu.

Decyzję o zamknięciu  premier Donald Tusk podjął 9 wrześniea. Decyzja weszła w życie 12 września. Szef rządu zasadnił to „bardzo agresywnymi” rosyjsko-białoruskimi ćwiczeniami wojskowymi Zapad-2025, które rozpoczęły się w pobliżu polskich granic. Mimo zakończenia manewrów rząd pozostawił granicę zamkniętą.

Od 25 września przywrócono ruch graniczny między Polską a Białorusią na wybranych przejściach. Jednocześnie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wezwało obywateli polskich do jak najszybszego opuszczenia terytorium Białorusi, wskazując na ryzyko arbitralnych aresztowań i pogorszenie bezpieczeństwa w regionie.

Z danych Straży Granicznej wynika, że od 25 września do 5 października funkcjonariusze odnotowali 950 prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi do Polski. W całym wrześniu było ich 2,6 tys. Zdaniem przedstawicieli polskich władz, za migracyjną presję odpowiada nie tylko Mińsk, ale także Moskwa. „Zaangażowanie Rosji jest oczywiste, bo często osoby te mają wizy rosyjskie i na podstawie tych wiz przyjeżdżają całkiem legalnie na Białoruś, udając się następnie na granicę z Polską. Ale Łukaszenko, gdyby chciał, mógłby w każdej chwili to zatrzymać” — powiedział jeden z rządowych rozmówców dziennika.

Rząd  oczekuje również uwolnienia Andrzeja Poczobuta, dziennikarza i działacza mniejszości polskiej, więzionego od ponad czterech lat. Jak podała „Rzeczpospolita”, 25 września w Mińsku zebrała się reżimowa komisja ds. ułaskawień. Jej członkini, Anna Kanopackaja, poinformowała, że nie może ujawnić szczegółów obrad, ale „popiera inicjatywę Andżeliki Borys i jest gotowa być poręczycielem w sprawie uwolnienia Andrzeja Poczobuta”.

Liderka Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys, która sama spędziła ponad rok w więzieniu, zwróciła się do władz Białorusi o jego ułaskawienie. Zdołała również spotkać się z Poczobutem w więzieniu. Jak przekazała jego żona, od dwóch tygodni nie otrzymuje od męża listów, a dziennikarz został przeniesiony do pomieszczenia o charakterze celi karnej.

Polska dyplomacja nie wyklucza, że na „polskiej liście” więźniów, o których uwolnienie zabiega Warszawa, znajduje się również skazany na 11 lat łagrów ks. Henryk Okołotowicz oraz zatrzymany niedawno 27-letni karmelita Grzegorz Gaweł.

Były ambasador Białorusi w Warszawie Paweł Łatuszka stwierdził w rozmowie z „Rzeczpospolitą”, że Moskwa od lat wpływa na relacje Polski i Białorusi. „W czasach, gdy byłem ambasadorem Białorusi w Polsce, białoruskie KGB kilkakrotnie doprowadzało do przerwania normalizacji relacji polsko-białoruskich. Nie mam wątpliwości, że stały za tym służby rosyjskie, bo nigdy nie były zainteresowane dobrym stanem relacji Białorusi z Polską” — powiedział Łatuszka.

Dodał, że dalsze działania Łukaszenki wobec Polski będą „testem jego suwerenności, bo nie jest samodzielny w polityce zagranicznej i obronnej”.

Kresy.pl/Rzeczpospolita

Tagi: , ,
forma płatności