Dwoje działaczy Ostatniego Pokolenia zostało skazanych grzywną w wysokości 250 zł za blokowanie jednej z warszawskich ulic. Sędzia, uzasadniając wyrok, powiedział, że rozumie i pochwala ich motywacje, ale ze względu na prawo nie mógł powstrzymać się od zarządzenia kary.

Sprawa dotyczy demonstracji z 11 lipca ubiegłego roku na Wale Miedzeszyńskim w Warszawie, podczas której dwóch członków Ostatniego Pokolenia blokowało przejazd pojazdom, kładąc się na jezdni.

Jako że utrudnianie ruchu jest ścigane z urzędu, aktywistów czekała rozprawa w sądzie, gdzie zostali potraktowani bardzo łagodnie.

„11 lipca uczestniczyłem w proteście Ostatniego Pokolenia. Zrobiłem to, bo jesteśmy jeszcze w momencie, w którym możemy zatrzymać zapaść klimatu. Tego dnia na termometrze było ponad 30 stopni Celsjusza. To temperatura zagrażającą zdrowiu lub życiu w szczególności dla osób starszych. Wtedy w lipcu średnio co drugi dzień dostawaliśmy alert RCB ostrzegający przed burzami bądź upałami. 10 dni później padł niechlubny rekord. Niedziela 21 lipca była najgorętszym dniem w historii pomiarów. Naukowcy alarmują, że będzie coraz gorzej” – mówił przed sądem 22-letni Michał Topolski, jeden z uczestników blokowania jezdni.

Aktywiści wskazywali, że zdecydowali się na taki rodzaj protestu, ponieważ inne działania nie przyniosły skutku. Sędzia Marcin Brzostko przychylił się do tej argumentacji, podkreślając jednak, że za obywatelskie nieposłuszeństwo także ponosi się odpowiedzialność.

„Idea tych protestów jest słuszna i zasadza się na konsensusie naukowym – ocenił sędzia, uzasadniając wyrok. Oboje aktywistów zostało uznanych za winnych zakłócania ruchu i skazanych po grzywnie w wysokości 250 zł. Orzeczenie nie jest prawomocne.

Na portalu informowaliśmy, że działacze Ostatniego Pokolenia są pobłażliwie traktowani przez system sprawiedliwości, w większości przypadków orzekają wobec nich nagany. Reporter RMF FM ustalił, że 33 sprawy aktywistów zakończyły się naganami, a w 26 przypadkach sąd orzekł o mandatach w wysokości od 100 do 1000 zł. Wyrok był surowszy tylko w jednym przypadku. Orzekł miesiąc ograniczenia wolności poprzez prace społeczne w wymiarze 40 godzin.

W przypadku aktywistów oskarżonych o blokowanie ruchu przed sierpniowym koncertem Taylor Swift w Warszawie zostało skazanych na najniższy wymiar kary, czyli naganę. Sąd w uzasadnieniu stwierdził, że „w przyszłości mogą zostać uznani za bohaterów”.

Ponadto w 2024 r. aktywistki klimatyczne z tzw. Ostatniego Pokolenia wtargnęły na scenę podczas koncertu w Filharmonii Narodowej. Oblały też farbą warszawską Syrenkę.

Podobne działania w wykonaniu aktywistów klimatycznych są znane z innych europejskich miast.

W styczniu br. aktywistki klimatyczne oblały w paryskim Luwrze zupą arcydzieło Leonarda da Vinci, obraz “Mona Lisa”.

W listopadzie ub. roku dwoje aktywistów klimatycznych z organizacji Just Stop Oil rozbiło młotkami szybę chroniącą wystawiany w Galerii Narodowej w Londynie XVII-wieczny obraz Diega Velázqueza “Wenus z lustrem”. Zostali zatrzymani.

We wrześniu 2023 roku aktywiści klimatyczni spryskali  farbą kolumny Bramy Brandenburskiej w Berlinie. Na miejscu pojawiły się służby porządkowe, które zatrzymały 14 osób.

Kresy.pl

Tagi: , ,
forma płatności