Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych skrytykowało plany Unii Europejskiej dotyczące stworzenia tzw. „muru dronowego” na wschodniej granicy wspólnoty. Jak podała agencja RIA Novosti, Moskwa oceniła, że działania te doprowadzą do „wzrostu napięć militarnych i politycznych na naszym kontynencie”.

Władisław Maslennikow, dyrektor Departamentu Spraw Europejskich w rosyjskim MSZ, powiedział w rozmowie z RIA Novosti, że „oczywiste jest, iż histeria UE wokół wlotu dronów na terytorium UE i ogłaszanie projektów obronnych pod szumnymi nazwami mają jeden cel: uzasadnienie przed społeczeństwem zwiększonych wydatków na militaryzację Europy kosztem projektów społeczno-ekonomicznych i spadku poziomu życia ludności”.

Dyplomata zaznaczył również, że pomysł został przedstawiony przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen, która – jego zdaniem – „prawdopodobnie stara się kreować wizerunek zdecydowanego przywódcy w świetle zbliżającego się przesłuchania w sprawie wotum nieufności”. Według Maslennikowa, „niestety, osobiste ambicje i polityczne rozgrywki elit rządzących UE ostatecznie prowadzą nie do zmniejszenia, lecz wzrostu napięć militarnych i politycznych na naszym kontynencie”.

Moskwa oświadczyła ponadto, że rosyjscy piloci przestrzegają międzynarodowych zasad żeglugi powietrznej i nie ma dowodów na to, iż drony przekraczające europejską przestrzeń powietrzną należały do Rosji. Reakcję Unii określono jako „histerię”.

Dyskusja na temat projektu odbyła się dzień wcześniej podczas wideokonferencji zwołanej przez unijnego komisarza ds. obrony Andriusa Kubiliusa. Wzięli w niej udział przedstawiciele dziewięciu państw: Polski, Bułgarii, Danii, Estonii, Finlandii, Litwy, Łotwy, Rumunii i Słowacji. Polskę reprezentował minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Kubilius wskazał, że Rosja „wystawia UE i NATO na próbę” i konieczna jest „odpowiedź zdecydowana, jednolita i natychmiastowa”. Podkreślił, że priorytetem jest obecnie stworzenie „muru dronowego”, który ma obejmować zaawansowane systemy wykrywania, śledzenia i przechwytywania dronów.

Projekt Straży Wschodniej Flanki zakłada również działania na rzecz bezpieczeństwa morskiego w regionie Mórz Bałtyckiego i Czarnego oraz rozwój świadomości sytuacyjnej w przestrzeni kosmicznej. „To wspólne podejście pomogłoby również w innych obszarach, takich jak kontrola graniczna, aby chronić nas przed nielegalną migracją. Wszystkie te elementy są częścią szerszego obrazu, szerszego projektu – Straży Wschodniej Flanki – który musi zostać rozwinięty jako projekt regionalny i interoperacyjny” – powiedział Kubilius.

Komisja Europejska ogłosiła, że Polska otrzyma największą część z puli 150 mld euro pożyczek na obronę w ramach programu SAFE. Do Warszawy trafi 43,7 mld euro. Kolejne miejsca zajmą Rumunia, Francja i Węgry, z ponad 16 mld euro dla każdego z tych krajów.

Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że do inicjatywy powinny przystąpić wszystkie państwa flanki wschodniej, a Unia powinna ją wspierać nie tylko pożyczkami, ale również dotacjami. „Wszystko zaczyna składać się w jedną całość, wojna hybrydowa trwa, będą jej doświadczać wszystkie państwa UE. Zagrożenie ze strony Rosji jest poważne, trzeba na nie radykalnie odpowiadać” – mówił. Dodał, że „mur dronowy” musi stać się częścią wielowarstwowej obrony powietrznej, „która jest w stanie w odpowiednim miejscu i czasie chronić wszystkie państwa wschodniej flanki UE”, składającej się także z systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej od bardzo krótkiego do średniego zasięgu. Realizacja wymaga harmonizacji wielu systemów i wspólnych ćwiczeń przy współudziale NATO.

Według ministra przy budowie systemu – w której mogą uczestniczyć polskie firmy – należy wykorzystać doświadczenia Ukrainy oraz szybko wprowadzać nowe rozwiązania kupowane wspólnie lub przez poszczególne kraje. Antydronowa zapora powinna uzupełniać projekty Tarcza Wschód i Bałtycka Linia Obrony.

Szef Biura Prezydenta Ukrainy Andrij Jermak poinformował w zeszłym tygodniu, że Kijów powinien dołączyć do tego projektu.

„Ukraina również powinna dołączyć do tego projektu. Jesteśmy jedynym krajem w Europie, który prowadzi nowoczesną wojnę z Rosją. Od czasów II wojny światowej i zimnej wojny zasady prowadzenia wojny uległy zmianie, a w ostatnich latach drony odegrały kluczową rolę. Dlatego armie muszą się zmienić i musimy polegać na sztucznej inteligencji, która znajdzie zastosowanie w bezzałogowych statkach powietrznych, zarówno w ataku, jak i w obronie przeciwlotniczej”.

18 sierpnia ministrowie obrony Ukrainy i Polski ogłosili powołanie wspólnej grupy ds. zwalczania dronów. Ukraina udostępni Polsce swoje systemy śledzenia rosyjskich celów powietrznych i przeszkoli polskich żołnierzy w zakresie przeciwdziałania masowym atakom bezzałogowców. Ćwiczenia obu armii mają odbywać się m.in. na poligonie w Lipie.

Zgodnie z zapowiedziami „mur dronowy” miałby zostać zintegrowany m.in. z polskim systemem obrony „Tarcza Wschód”. Pilność prac wzrosła po incydencie z rosyjskimi dronami w Polsce.

W nocy z 9 na 10 września, podczas nocnego ataku Federacji Rosyjskiej na Ukrainę, polska przestrzeń powietrzna została wielokrotnie naruszona przez drony. Polskie i sojusznicze myśliwce zestrzeliły kilka bezzałogowców zakwalifikowanych jako stwarzające bezpośrednie zagrożenie. Polska wystąpiła o konsultacje na forum Rady Północnoatlantyckiej w trybie art. 4 Traktatu północnoatlantyckiego. Sojusznicy – Czechy, Dania, Francja, Hiszpania, Holandia, Niemcy, Wielka Brytania i Włochy – zwiększyli wsparcie, m.in. poprzez wydzielenie kolejnych samolotów bojowych, śmigłowców i systemów obrony powietrznej do ochrony wschodnich rubieży NATO. W piątek Kosiniak-Kamysz uczestniczył w telekonferencji z Kubiliusem i przedstawicielami siedmiu innych krajów UE, na której omawiano założenia „muru dronowego” w ramach „Straży Wschodniej Flanki”.

Kresy.pl/ria.ru

Tagi: , , , ,
forma płatności