Podpisana przez prezydenta ustawa zakazująca hodowlę zwierząt futerkowych spotkała się z negatywnym odbiorem hodowców, którzy ujawnili kulisy uchwalenia nowych przepisów. Lider branży hodowlanej Szczepan Wójcik powiedział, że przedsiębiorcy byli szantażowani przez polityków do akceptacji rozwiązania – „albo zgodzicie się na ustawę, albo w oparciu o regulacje unijne będziecie wykończeni w dwa lata”.
We wtorek prezydent Karol Nawrocki zatwierdził ustawę wprowadzającą zakaz hodowli zwierząt na futra, co uruchomiło ośmioletni proces wygaszania tej gałęzi produkcji w Polsce do 31 grudnia 2033 r. Prezydent podkreślił, że okres przejściowy został w ustawie wyraźnie określony i powinien zostać zachowany, co oznacza stopniowe zamykanie ferm zamiast natychmiastowego zakończenia działalności.
Tego samego dnia decyzję sejmowej większości i prezydenta negatywnie oceniła Konfederacja, wskazując na konsekwencje gospodarcze i społeczne zakazu. W jednym z pierwszych komentarzy jeden z liderów ugrupowania i wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak ocenił, że przyjęte rozwiązania oznaczają likwidację części polskiej gospodarki oraz jednocześnie szkodzenie zwierzętom futerkowym, a nie ich realną ochronę. Polityk zwrócił uwagę, że ustawa formalnie wprowadza zakaz, ale jednocześnie przewiduje długi okres przejściowy, w czasie którego hodowle nadal mogą działać.
„Wszyscy, którzy cieszą się że branża hodowli zwierząt futerkowych się zwija mogą się jeszcze mocno zdziwić. Podpisana przed prezydenta ustawa daje branży kolejne 8 lat działania bez zmian. Następny rząd może zostawić przepisy o odszkodowaniach, ale znieść zawarty w niej niekonstytucyjny zakaz hodowli. A teraz najlepsze: dlaczego hodowcy przeciw temu nie protestowali? Bo zostali zaszantażowani przez prowadzącego temat polityka koalicji rządzącej, że jak na to się nie zgodzą, to zostaną w oparciu o przepisy unijne wykończeni w dwa lata. To jest gangsterstwo. To jest zło, które musi zostać wypalone żelazem. Cieszę się, że wraz z podpisem prezydenta skończyło się embargo na komentowanie sprawy przez hodowców i liczę na to, że podniesiecie głowę i stańcie w obronie swojej, ale także całej reszty hodowli w Polsce” — napisał Krzysztof Bosak na portalu X.
BREAKING: lider branży hodowlanej potwierdza, że byli szantażowani przez polityków koalicji rządzącej w kwestii wykończenia ich biznesu:
>Mówimy wprost: nie „pogodziliśmy się” z zakazem. Zostaliśmy postawieni pod ścianą i zmuszeni do akceptacji rozwiązania w trybie presji i… https://t.co/M3ovduSm73
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) December 2, 2025
Głos zabrał także przedsiębiorca branży hodowlanej i rolnej Szczepan Wójcik, który od lat angażuje się w obronę ferm futerkowych. W odpowiedzi podziękował wicemarszałkowi Sejmu za wsparcie oraz parlamentarzystom, którzy sprzeciwiali się zakazowi. Wójcik wskazał, że chodzi o posłów Konfederacji, część posłów Prawa i Sprawiedliwości oraz Wolnych Republikanów, którzy bronili gospodarstw do końca.
„Dziękujemy, Panie Marszałku, za jasny i odważny głos w tej sprawie. Dziękujemy również wszystkim Posłom, którzy przez lata stali po stronie polskich gospodarstw: Posłom Konfederacji, a także tym Posłom Prawa i Sprawiedliwości oraz Wolnych Republikanów, którzy bronili nas konsekwentnie do końca. Mówimy wprost: nie pogodziliśmy się z zakazem. Zostaliśmy postawieni pod ścianą i zmuszeni do akceptacji rozwiązania w trybie presji i szantażu: «albo zgodzicie się na ustawę, albo w oparciu o regulacje unijne będziecie wykończeni w dwa lata». To nie jest dialog z rolnikami. To jest mechanizm, który nie ma nic wspólnego ze standardami państwa prawa. Dlatego podpis ustawy traktujemy jako wybór mniejszego zła wyłącznie z jednego powodu: zabezpiecza ona okres przejściowy i daje branży minimum stabilności do 31 grudnia 2033 r. Te osiem lat to czas niezbędny, by spłacić zobowiązania, dokończyć inwestycje i odpowiedzialnie przekształcić gospodarstwa – bez natychmiastowego bankructwa i katastrofy dla rodzin oraz lokalnych społeczności. Zapowiadamy jedno: będziemy twardo pilnować, aby rząd wywiązał się z danego słowa oraz aby przez cały okres przejściowy hodowla mogła funkcjonować zgodnie z ustawą, na niezmienionych warunkach. I będziemy mówić głośno o tym, jak wyglądały kulisy tego procesu – bo to dotyczy nie tylko naszej branży, ale bezpieczeństwa całej produkcji zwierzęcej w Polsce. To nie koniec. To jest początek obrony polskiej hodowli przed kolejnymi „wygaszeniami” robionymi metodą faktów dokonanych” — napisał.
Polska należy do największych producentów futer w Europie i na świecie. Szczyt produkcji przypadł na 2015 r., ale liczba zwierząt hodowanych rocznie na futro spadła od tego czasu o ok. 70 proc., do ok. 2–3 mln. W rejestrze Głównego Inspektoratu Weterynarii figuruje 318 ferm mięsożernych zwierząt futerkowych, z czego w 2024 r. aktywnych było ok. 200. Wartość eksportu futer z norek zmalała z blisko 1,7 mld zł w latach 2014–2015 do niespełna 300 mln zł w 2024 r.
Próby wygaszenia branży futerkowej podejmowano od lat. W 2020 roku prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił tzw. piątkę dla zwierząt, która zakładała m.in. zakaz hodowli zwierząt futerkowych, wykorzystywania zwierząt w celach rozrywkowych i widowiskowych czy ograniczenie uboju rytualnego. Projekt wywołał protesty rolników, a ówczesny rząd Mateusza Morawieckiego wycofał się z jego dalszego procedowania.
Kresy.pl/X































