22 lipca w holu głównym Sejmu odbyło się uroczyste otwarcie wystawy „Ocaleni. Wołanie o pamięć”, która przywołuje świadectwa ocalonych oraz prezentuje mapę miejscowości dotkniętych zbrodnią ukraińskich szowinistów na Polakach.
Ekspozycja powstała w związku z przypadającą w tym roku 82. rocznicą tzw. krwawej niedzieli – kulminacji fali mordów na Polakach dokonanych przez OUN i UPA na Wołyniu. W wydarzeniu uczestniczył wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak, który w swoim wystąpieniu podkreślił znaczenie historycznego świadectwa, które wciąż jednak pozostaje elementem sporu w relacjach polsko-ukraińskich
– „Bardzo się cieszę, że możemy udostępnić choćby na krótki czas świadectwa tych, którzy widzieli, czym było ludobójstwo na Wołyniu. To ważne, by posłowie, dziennikarze i goście sejmowi mogli się z nimi zapoznać. Ten temat ciągle jest żywy i ciągle budzi kontrowersje w stosunkach między Polską a Ukrainą, także wewnątrz polskiej debaty historycznej. Oczywiście również wewnątrz ukraińskiej debaty. Nigdy za wiele świadectw historycznych, opracowań i materiałów, szczególnie powstałych dzięki pracy Instytutu Pamięci Narodowej” – zaznaczył Bosak.
Wystawa została przygotowana przez Stowarzyszenie „Wspólnota i Pamięć” oraz Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów. Ekspozycja prezentuje sylwetki osób ocalałych z ludobójstwa – kobiet i mężczyzn reprezentujących różne zawody oraz środowiska społeczne, m.in. rolników, inżynierów, nauczycieli, literatów. Wspólnym mianownikiem przedstawionych biografii jest pragnienie prawdy i potrzeba dawania świadectwa tragedii, której byli ofiarami i świadkami. W ramach ekspozycji prezentowana jest także mapa ponad 4400 miejscowości II Rzeczypospolitej, w których doszło do ataków ze strony ukraińskich nacjonalistów.
Podczas otwarcia wicemarszałek Bosak podkreślił również osobisty wymiar tego tematu, odnosząc się do własnej historii rodzinnej. – „Dla mnie sprawa jest także osobista, bo wszyscy moi przodkowie pochodzą z Kresów, natomiast część z nich, moi dziadkowie, byli wśród tych Polaków, których upowcy lub banderowcy, bo tak się ich nazywa, próbowali zamordować. To się na szczęście nie udało. To rodzi w nas pewien obowiązek pamięci” – powiedział Bosak.
Wicemarszałek podkreślił, że „historia ludobójstwa na Wołyniu to nie jest rozdział zamknięty”. Zwrócił uwagę na konieczność uznania faktów, potępienia zbrodni oraz umożliwienia godnego pochówku ofiar. – „Nie możemy godzić się na kult ludobójców, manipulowanie historią i zacieranie pamięci. Zło musi zostać nazwane po imieniu i potępione. Dlatego tak ważne są wydarzenia takie jak ta wystawa, która przedstawia świadectwa ofiar ludobójstwa, nad którą miałem zaszczyt objąć patronat. Dziękuję wszystkim, którzy zaangażowali się w przygotowanie tej wystawy” – zaznaczył wicemarszałek Sejmu.
Otwieramy wystawę o zbrodni wołyńskiej w Sejmie!
Historia ludobójstwa na Wołyniu to nie jest rozdział zamknięty. Nadal czekamy na uznanie faktów, potępienie zbrodni i możliwość godnego pochówku ofiar. Nie możemy godzić się na kult ludobójców, manipulowanie historią i zacieranie… pic.twitter.com/oEo5qRDCz2
— Krzysztof Bosak 🇵🇱 (@krzysztofbosak) July 22, 2025
Przypominamy, że podobną wystawę otwarto 16 lipca w siedzibie Parlamentu Europejskiego w Brukseli. Inicjatorką przedsięwzięcia była Ewa Zajączkowska, europosłanka z ramienia Konfederacji, która już rok wcześniej zapowiedziała działania na rzecz realizacji tej inicjatywy w instytucjach unijnych. Ekspozycja została przygotowana w języku angielskim, by przekaz mógł dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców, także spoza Polski. Wystawa spotkała się z krytyką strony ukraińskiej, która nazwała ją „prorosyjską” i siejącą dezinformację.
Warto przeczytać: Ukraińskie podręczniki negują rzeź wołyńską. Barbara Nowacka interweniuje
Zobacz również: Wykład probanderowskiego historyka o Wołyniu. Miał mówić o “prawdzie historycznej”
Przypominamy, że zgodnie z najnowszymi szacunkami polskich badaczy w latach 1939–1947 z rąk ukraińskich nacjonalistów zginęło nawet ponad 120 tys. obywateli Kresów Wschodnich II Rzeczypospolitej: ok. 60 tys. na Wołyniu i co najmniej 60 tys. w Małopolsce Wschodniej (woj. lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie), na Polesiu i na Lubelszczyźnie.
Kresy.pl/X





























