Wysoka przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federica Mogherini zażądała do Rosji zwrotu ukraińskich okrętów.

„Unia Europejska oczekuje, że Rosja zapewni […] swobodny przepływ przez Cieśninę Kerczeńską do i z Morza Azowskiego, zgodnie z prawem międzynarodowym” – słowa Mogherini cytuje portal wPolityce – „W tym kontekście wzywamy również zdecydowanie Rosję do bezwarunkowego i bezzwłocznego zwrotu okrętów i sprzętu oraz uwolnienia schwytanych marynarzy”.



Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W pisemnym oświadczeniu opublikowanym w środę Mogherini wyraziła „najwyższe zaniepokojenie” eskalacją konfliktu między Rosją a Ukrainą na Morzu Azowskim. Dyplomatka UE zaznaczyła, że „Unia Europejska nie uznaje i nie uzna nielegalnej aneksji Półwyspu Krymskiego przez Rosję”. Jak dodała – „Budowa mostu kerczeńskiego stanowi kolejne naruszenie suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy”.

„Unia Europejska będzie nadal uważnie śledziła sytuację i jest zdeterminowana, by działać w odpowiedni sposób, w ścisłej współpracy z jej międzynarodowymi partnerami” – zadeklarowała. Portal podkreśla jednak, że w oświadczeniu nie ma mowy o żadnych dodatkowych sankcjach wobec Moskwy. Może to odzwierciedlać stanowisko Francji i Niemiec przeciwnych ich nakładaniu. Według agencji Reuters Polska i państwa bałtyckie domagają się wprowadzenia nowych sankcji wobec Moskwy, ale nie ma na to zgody innych państwa członkowskich.

W niedzielę doszło do zbrojnej eskalacji w Cieśninie Kerczeńskiej oddzielającej Morze Czarne od Morza Azowskiego. W czasie próby sił między zespołem okrętów rosyjskich i ukraińskich, jedna jednostka ukraińska została staranowana, doszło do wymiany ognia, po czym trzy ukraińskie okręty zostały zajęte przez Rosjan, a ich załogi zatrzymane.  Rosjanie zatrzymali trzy jednostki ukraińskiej marynarki wojennej: Berdiańsk, Nikopol i Jany Kapu. Rosjanie zatrzymali też wszystkich ukraińskich marynarzy, którzy zostali formalnie oskarżeni o nielegalne wpłynięcie na rosyjskie wody terytorialne.

wpolityce.pl/kresy.pl

Szefowa unijnej dyplomacji domaga się zwrotu ukraińskich okrętów
Oceń ten artykuł

Reklama

Tagi: ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz