W niedzielę w Bułgarii odbywają się czwarte przedterminowe wybory parlamentarne z rzędu. Także one mogą wyłonić rozdrobniony parlament.

O godz. 11 czasu lokalnego frekwencja przewyższyła nieco 10 proc. uprawnionych, podał Gallup International Balkan. Jest więc tylko trochę wyższa niż w tym momencie poprzednich wyborów parlamentarnych jakie odbywały się w Bułgarii w listopadzie zeszłego roku. Wtedy wzięło w nich udział zaledwie 38 proc. uprawnionych obywateli, co odzwierciedliło zmęczenie Bułgarów wielomiesięcznym brakiem politycznej stabilności. Nie udało się jej uzyskać aż do tej pory.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

0 PLN    (0%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Przy okazji niedzielnych wyborów po raz kolejny kontrowersje wzbudzają zagraniczne komisje wyborcze działające w Turcji. W kraju tym jest szczególnie dużo wyborców z diaspory. To obywatele Bułgarii a jednocześnie etniczni Turcy, którzy wyemigrowali lub zostali deportowani z kraju w latach 80 XX w. w czasie antytureckiej kampanii władz w Sofii. W samej Bułgarii do dziś pozostaje ponad pół miliona etnicznych Turków i od lat głosują oni na tworzoną przez ich ziomków partię – Ruch na rzecz Praw i Wolności (DPS). W Turcji mieszka natomiast do 400 tys. obywateli Bułgarii tureckiej narodowości, którzy również chcą brać udział w wyborach, co wzbudza zdecydowany sprzeciw bułgarskich nacjonalistów.

Jak podała w niedzielę agencja informacyjna Novinite, Centralna Komisja Wyborcza Bułgarii otrzymała informacje, że w strukturach wyborczych w Turcji pracujący w nich posługują się językiem tureckim. Rzecznik Komisji Cwetozar Tomow podkreślił, że jest to nielegalne, a w ramach procedur wyborczych powinien być używany język państwowy – bułgarski. Sprawa ma dotyczyć według niego dwóch lub trzech obwodów do głosowania.

Jak wskazuje ostatni sondaż Alpha Research w wyborach może zwyciężyć partia „Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii” (GERB) z wynikiem 25 proc. poparcia. Rządziła ona Bułgarią z krótkimi przerwami w latach 2009-2021 i oddała władzę w atmosferze oskarżeń pod adresem premiera i jej dotychczasowego lidera Bojko Borisowa o korupcję i powiązania z przestępcami.

Rządząca do czerwca liberalna koalicja „Kontynuujemy zmiany” (PP) osłabła i może liczyć na 16,5 proc. poparcia. Popierany przez mniejszość turecką DPS otrzymał w sondażu 12 proc., a jego nacjonalistyczni przeciwnicy z „Odrodzenia” (Wozrażdane) 11 proc.

Do parlamentu mogą jeszcze wejść Bułgarska Partia Socjalistyczna (BSP) z 10 proc., i Demokratyczna Bułgaria z 8,4 proc.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Prezydent Rumen Radew rozwiązał Zgromadzenie Narodowe Bułgarii przed końcem kadencji w sierpniu. Do rozwiązania parlamentu doszło na skutek trzykrotnej porażki zasiadających w nim partii w kwestii powołania nowego rządu. Konieczność taka nastąpiła po wotum nieufności dla premiera Kiriła Petkowa w czerwcu. Doszło do niego wówczas na skutek wyjścia z koalicji rządzącej populistycznej partii „Jest taki naród” (ITN).

Przed czerwcowym wotum nieufności, rząd Petkowa, popierany przez dwie partie liberalne, socjalistów i ITN, funkcjonował zaledwie pół roku. Wcześniej, w 2021 r. przedterminowe wybory parlamentarne odbyły się kolejno trzy razy. Pod dwóch pierwszych wyborach z tegoż roku parlamentarzyści nie byli w stanie sformować większości niezbędnej wyłonienia jakiegokolwiek rządu.

novinite.com/kresy.pl

 

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz