Estońskie MSZ uznało za „godne ubolewania” słowa Władimira Putina, z których wynikało, że uważa miasto Narwa za rosyjskie.

Jak podawaliśmy, prezydent Rosji na czwartkowym spotkaniu z młodymi rosyjskimi przedsiębiorcami, inżynierami i naukowcami nakreślił paralelę między podbojami cara Piotra I a rosyjską inwazją na Ukrainę. Przekonywał przy tym, że car nie podbijał obcych ziem, lecz „odzyskiwał” rosyjskie. Putin w tym kontekście wymienił miasto Narwa, które obecnie znajduje się w granicach Estonii. W związku z tą wypowiedzą w piątek estońskie MSZ wezwało do siebie ambasadora Rosji Władimira Lipajewa.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6489 PLN    (29.49%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Wiceminister spraw zagranicznych Estonii Rein Tammsaar, który spotkał się z rosyjskim dyplomatą, powiedział, że słowa Putina o Narwie były „godne ubolewania”.

„W warunkach, gdy Rosja prowadzi swoją rewanżystowską politykę pod osłoną ideologii +ruskiego miru+ poprzez niszczenie ukraińskiej państwowości i narodu, jest to również całkowicie nie do przyjęcia” – powiedział Tammsaar.

Estoński wiceminister wskazał także na „niebezpieczny i nieodpowiedzialny” projekt wniesiony w tym tygodniu do rosyjskiej Dumy Państwowej o anulowaniu uchwały o uznaniu niepodległości Litwy, mający też zawierać „groźby” wobec innych państw.

„Zamiast dążyć do przestrzegania prawa międzynarodowego i działania w zgodzie z zasadami suwerenności państwa i integralności terytorialnej, Rosja starała się wykorzystywać oprócz armii także propagandę do realizacji swoich imperialistycznych ambicji, w tym drogą fałszowania historii. Takie podejście jest skazane na porażkę i ostatecznie może być niebezpieczne dla samej Rosji” – dodał Tammsaar.

MSZ Estonii wezwało Rosję do natychmiastowego wycofania wojsk z Ukrainy, zaprzestania działań wojennych oraz poszanowania suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy w jej granicach uznanych przez społeczność międzynarodową.

Kresy.pl / rus.err.ee

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz