Przewodniczący parlamentu zaatakowanego Iranu zadeklarował w 11 dniu wojny, że jego państwo nie zabiega o zawarcie zawieszenia broni z Izraelem i USA.
“Zdecydowanie nie dążymy do zawieszenia broni. Uważamy, że agresor powinien dostać w twarz, żeby wyciągnął nauczkę i nigdy więcej nie pomyślał o ataku na nasz ukochany Iran. Reżim syjonistyczny postrzega swoje haniebne istnienie jako realizację cyklu „wojna – negocjacje – zawieszenie broni, a potem znowu wojna”, mającego na celu umocnienie dominacji. Przerwiemy ten cykl” – zadeklarował we wtorek na X przewodniczący Islamskiego Zgromadzenia Konsultacyjnego Mohammad Bagher Ghalibaf.
28 lutego rano USA i Izrael rozpoczęły zbrojny atak na Iran. Fala bombardowań jest znacząco większa niż w czasie pierwszego dnia wojny dwunastodniowej z czerwca zeszłego roku. Atak został przeprowadzony także na bazę proirańskiej milicji w Iraku. Izrael rozpoczął tego dnia również bombardowania Libanu, w tym jego stolicy Bejrutu, a następnie rajdy sił lądowych.
Wśród kilku członków irańskiego przywództwa polityczno-wojskowego, w bombardowaniach poległ sam najwyższy przywódca Ali Chamanei. W poniedziałek jego następcą ogłoszono syna – Modżtabę.
Giną też irańscy cywile, w tym dzieci. Łącznie, w ciagu pierwszych dwóch dni USA i Izrael miały przeprowadzić na Iran ponad 2 tys. uderzeń.
Poważniejsza jest także militarna odpowiedź Iranu, który wystrzelił rakiety nie tylko na Izrael, ale na bazy amerykańskie i inne obiekty w Omanie, Jordanii, Katarze, Kuwejcie, Iraku, Arabii Saudyjskiej, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Celem ataku była też brytyjska baza wojskowa na Cyprze.
We wtorek doradca głównodowodzącego irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, który w czasie wojny staje się jeszcze ważniejszą instytucją w ramach państwa irańskiego, zadeklarował, że siły Teheranu będą ostrzeliwać każdy statek próbujący przepłynąć przez strategiczną cieśninę, przez którą przepływa do 2o proc. wolumentu ropy w handlu międzynarodowym. Jest przez nią przewożona także istotna część LNG.
Doprowadziło to już do skoku cen surowców energetycznych. Na poniedziałek rano cena baryłki Brent wyniosła około 108 dol. a baryłki WTI – 103 rol., po tym jako nowy tydzień notowań znów zaczął się od skoku. Oznacza to wzrost ceny Brent o około 52 proc. i WTI o ok. 57 proc.
Z jeszcze większym skokiem mamy do czynienia w przypadku gazu. Cena na amsterdamskim węźle czyli benchmark europejski wzrosła w omawianym okresie 27 lutego-9 marca z 31 euro za gazowy ekwiwalent megawatogodziny do 65 euro za mWh, to jest o 112 proc.
x.com/kresy.pl































