Próby wysiedlania czy wypędzania Palestyńczyków ze Strefy Gazy to dla Egiptu „czerwona linia”, oświadczył Kair w obliczu kolejnych takich prób ze strony Izraela.
W wywiadzie dla CNN przeprowadzonym w mieście Al-Arisz, niedaleko granicy ze Strefą Gazy, minister spraw zagranicznych Badr Abd al-Atty powiedział, że Egipt działa „różnymi kanałami, mając jeden cel: złagodzenie ciężaru i cierpienia Palestyńczyków”, dodając, że masowa emigracja Palestyńczyków ze Strefy Gazy nie będzie tolerowana przez jego kraj. Egipt jest jedynym państwem, poza Izraelem, graniczącym z palestyńską eksklawą.
„Nie zaakceptujemy tego, nie będziemy w tym uczestniczyć i nie pozwolimy, aby to się stało” – powiedział egipski polityk, dodając, że ewentualne wysiedlenie byłoby dla Palestyńczyków „bilet w jedną stronę” dla Palestyńczyków z Gazy, co doprowadzi do całkowitego „zniszczenia” ich sprawy.
Zapytany o to, czy wojna zagraża traktatowi pokojowemu między Egiptem a Izraelem, Abd al-Latty odpowiedział, że Kair „szanuje i honoruje zobowiązania wynikające z traktatu pokojowego”, ale dodał, że „jakikolwiek rodzaj przesiedlenia stanowiłby duże ryzyko i nie pozwolimy, aby jakakolwiek strona ryzykowała nasze bezpieczeństwo narodowe i naszą suwerenność, na naszej granicy”.
Egipt, pod władzą Gamala Nasera czołowy wróg Izraela, po śmierci tegoż stał się pierwszym państwem arabskim, które uznało istnienie Izraela podpisując z nim tak zwane porozumienie z Camp David. Mediowały je Stany Zjednoczone i po podpisaniu Egipt stał się również czołowym arabskim sojusznikiem Waszyngtonu, zaraze stając się jednym z czołowych beneficjentów jego pomocy wojskowej.
Kilka dni temu izraelski premier Binjammin Netanjahu zapowiedział lądową operację wojskową wymierzoną w miasto Gaza i al-Mawasi w centralnej części palestyńskiego regionu. Według niego stanowią one ostatnie “bastiony” Hamasu. Ataki na przedmieściach Gazy, według relacji ich mieszkańców, zostały już znacznie zintensyfikowane.
W niedzielę informowaliśmy, że Izrael ogłosił przygotowania do przymusowego usunięcia Palestyńczyków ze „stref walk”w centralnej do południowej części Strefy Gazy, położonej przy przejściu granicznym z Egiptem w Rafah.
Jeszcze 25 stycznia prezydent USA Donald Trump powiedział, że chciałby “oczyścić” Strefę Gazy i radził, by Palestyńczycy udali się do Jordanii i Egiptu. Przy innej okazji twierdził, że Palestyńczyków mogłaby przyjąć Malezja.
4 lutego Donald Trump podczas wspólnej konferencji prasowej z premierem Izraela Benjaminem Netanjahu ogłosił, że “USA przejmą Strefę Gazy” i stworzą tam strefę inwestycji turystycznych. Zasugerował po raz kolejny wysiedlenia zamieszkujących tam Palestyńczyków na inne tereny.
8 lutego konsul generalny Izraela w USA, Israel Bach, według mediów izraelskich i brytyjskich, miał zasugerować, że władze USA i Izraela rozważają wysiedlenie Palestyńczyków na obszary anektowanej przez Maroko Sahary Zachodniej.
Minister obrony Izraela Israel Kac zasugerował, że mieszkańcy Strefy Gazy powinni się udawać do Europy. „Kraje takie jak Hiszpania, Irlandia, Norwegia i inne, które wysuwały fałszywe oskarżenia i oszczerstwa rytualne przeciwko Izraelowi za jego działania w Strefie Gazy, są prawnie zobowiązane do umożliwienia każdemu mieszkańcowi Strefy Gazy wjazdu na swoje terytorium. – słowa izraelskiego ministra zacytował “Jerusalem Post” – Jeśli odmówią tego, ich hipokryzja wyjdzie na jaw. Są kraje takie jak Kanada, które mają ustrukturyzowany program imigracyjny i wcześniej wyraziły chęć przyjęcia mieszkańców Strefy Gazy”.
Z kolei premier Izraela Binjamin Netanjahu uznał w lutym, że Palestyńczycy mogliby zostać wysiedlenia do Arabii Saudyjskiej. W tymże miesiącu Trump powtórzył koncept usunięcia większości palestyńskiej ludności ze Strefy Gazy.
13 sierpnia poinformowaliśmy, że według nieoficjalnych źródeł Izrael prowadzi rozmowy z Sudanem Południowym na temat możliwości przesiedlenia Palestyńczyków ze Strefy Gazy do tego właśnie afrykańskiego państwa.
edition.cnn.com/kresy.pl































