W czasie niedzielnej rozmowy telefonicznej, w czasie której przywódcy supermocarstw uzgodnili przyszłoroczne spotkanie w ChRL, Xi Jinping podkreślił, że Tajwan jest chińskim terytorium.
“Chiny i USA kiedyś walczyły ramię w ramię z faszyzmem i militaryzmem i powinny pracować wspólnie, by zabezpieczyć rezultaty II wojny światowej” – powiedział w czasie rozmowy telefonicznej Xi, jak zacytował za Xinhua portal rp.pl – “Powrót Tajwanu do Chin jest integralną częścią powojennego porządku”.
Doniesienia o słowach Xi Jipinga skomentował szef rządu w ramach władz w Tajpej. “Musimy jeszcze raz podkreślić, że Republika Chińska, Tajwan, jest w pełni suwerennym, niezależnym państwem” – powiedział Cho Jung-tai. Podkreślił, że powrót pod władzę Pekinu “nie wchodzi w grę – to jasne”.
Uznawana przez niewielką grupę państw Republika Chińska na Tajwanie jest dziedzictwem chińskiej wojny domowej. Gdy nacjonalistyczny przywódca Chin Czang Kaj-szek przegrał walkę z komunistami Mao Zedonga, którzy 1 października 1949 proklamowali powstanie Chińskiej Republiki Ludowej, w grudniu tegoż roku roku resztki sił nacjonalistycznych ewakuowały się na Tajwan. Tam, korzystając z osłony USA, funkcjonowały one dalej jako Republika Chińska, początkowo ciesząca się międzynarodowym uznaniem.
W 1971 ChRL zajęła jej miejsce w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Od tego czasu większość państw świata uznaje ją za jedyne państwo chińskie. Nawet wspierające tajwańskie struktury Stany Zjednoczone uznają formalną jedność państwowości chińskiej.
ChRL uważa Tajwan za swoją zbuntowaną prowincję i otwarcie głosi, że w przypadku próby władz w Tajpej proklamowania niepodległej państwowości w miejsce obecnej struktury Republiki Chińskiej dokona zbrojnej inwazji na wyspę. 1 października 2024 przewodniczący Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping powtórzył obietnicę powrotu Tajwanu pod władzę Pekinu w przededniu rocznicy proklamowania ChRL. W tymże miesiącu siły zbrojne ChRL przeprowadziły ćwiczenia wokół Tajwanu przypominające blokadę wyspy.
Stany Zjednoczone twierdzą, że zagrożenie chińską inwazją na Tajwan jest realne. Na początku czerwca sekretarz obrony Hegseth stwierdził, że „Pekin rzeczywiście przygotowuje się do potencjalnego użycia siły militarnej w celu zmiany równowagi sił w regionie Indo-Pacyfiku” oskarżając ChRL o przygotowania do inwazji na Tajwan.
Wypowiedzi Hegsetha wywołały szybką reakcję ze strony chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które podkreśliło, że Tajwan pozostaje wewnętrzną sprawą Chińskiej Republiki Ludowej. Pekin ostrzegł inne państwo przed wykorzystywaniem tej kwestii jako lewaru. Opisało działania USA w regionie Azji i Pacyfiku jako próbę zmiany regionu Azji Południowo-Wschodniej w „beczkę prochu”.
W maju informowaliśmy, że Waszyngton planuje rekordowe dostawy broni na Tajwan w najbliższych latach. Celem jest wzmocnienie wyspy wobec rosnącej presji militarnej ze strony Chin. Równocześnie USA wywierają nacisk na opozycję polityczną w Tajpej, by nie sprzeciwiała się staraniom władz o zwiększenie wydatków obronnych do poziomu 3 proc. budżetu państwa.
rp.pl/kresy.pl































