Ambasador Chin w Polsce Sun Linijang opublikował artykuł na łamach „Rzeczpospolitej” artykuł, w którym ostro skrytykował działania Amerykanów wobec Tajwanu.

Sun Linijang skomentował na łamach polskiego dziennika niedawną wizytę przewodniczącej Izby Reprezentantów USA Nancy Pelosi na Tajwanie. „Ten ruch stanowi bezczelną ingerencję w wewnętrzne sprawy Chin, poważnie narusza suwerenność i integralność terytorialną Chin, lekkomyślnie depcząc Zasadę Jednych Chin, tym samym znacznie zagraża pokojowi i stabilności Cieśniny Tajwańskiej, szkodzi relacjom chińsko-amerykańskim i uwarunkowaniu w regionie, prowadząc do niezwykle poważnych konsekwencji” – ocenił ambasador ChRL w Polsce.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

2037.49 PLN    (9.26%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Sun Linijang zapowiedział przy tym, że „Chińska strona nie może siedzieć bezczynnie. Musi podejmować uzasadnione i konieczne reakcje”. Jest tak ponieważ, według dyplomatym Tajwan „od wieków był nieodłączną częścią Chin, podobnie jak inne prowincje i regiony w Chinach”, które były zamieszkiwane przez „ludność wszystkich grup etnicznych Chin”. Podkreślił, że „na świecie są tylko jedne Chiny, Tajwan jest niezbywalną częścią terytorium Chin, a rząd Chińskiej Republiki Ludowej jest jedynym legalnym rządem reprezentującym całe Chiny”.

Zasadę „jednych Chin” dyplomata określił jako „rdzeń kluczowych interesów Chin, stanowi ona czerwoną linię i dolną linię, których nie należy przekraczać”. Powołał się na rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ nr 2758 oraz fakt, że 181 państw świata, w tym same USA, oficjalnie uznają państwowość ChRL, nie Tajwanu.

„Stany Zjednoczone w komunikacie w sprawie nawiązania stosunków dyplomatycznych między Chinami a Stanami Zjednoczonymi wyraźnie i zobowiązująco przyznały się, że Stany Zjednoczone uznają Chińską Republikę Ludową za jedyny prawomocny rząd Chin a obywatele amerykańscy mogą utrzymywać kulturalne, handlowe i inne nieoficjalne relacje z mieszkańcami Tajwanu” – napisał Sun Linijang. Tymczasem, w jego ocenie, wizytę Nancy Pelosi trudno uznać za nieoficjalną. Napisał wręcz o „perfidii” polityki amerykańskiej, która „budzi odrazę”.

Jak uznał ambasador „wizyta na Tajwanie Nancy Pelosi, będącej Przewodniczącą Izby Reprezentantów USA, jest poważnym naruszeniem Zasady Jednych Chin uznanej przecież przez rząd USA oraz przyzwoleniem i wsparciem dla sił separatystycznych dążących do „niepodległości Tajwanu”. Chiny z pewnością podejmą silne i zdecydowane środki w celu ochrony suwerenności narodowej i integralności terytorialnej”.

Politykę taką nazwał mianem „igrania z ogniem”. Jak podkreślił dyplomata – „Istotą sprawy Tajwanu jest walka między separatyzmem a antyseparatyzmem, „niepodległością Tajwanu” a sprzeciwem wobec niej”.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak podawaliśmy, przewodnicząca Izby Reprezentantów USA, Nancy Pelosi, wylądowała we wtorek późnym wieczorem czasu lokalnego wraz z amerykańską delegacją na Tajwanie, pomimo wcześniejszych ostrzeżeń ze strony Chin. Pelosi jest najwyższym rangą amerykańskim dygnitarzem, który odwiedził Tajwan w ciągu ostatnich 25 lat.

Krótko przed spodziewaną wizytą Pelosi na Tajwanie, chińskie samoloty wojskowe przelatywały w okolicach linii dzielącej Cieśninę Tajwańską na części chińską i tajwańską. Zaobserwowano także ruchy chińskich okrętów. Ministerstwo obrony Tajwanu ostrzegło, że wyśle swoje siły w odpowiedzi na „groźby wroga”. Chiny rozpoczęły też zapowiadane ćwiczenia wojskowe przed możliwą wizytą szefowej Izby Reprezentantów USA. Później pojawiły się doniesienia, że Chińczycy wysłali nad cieśninę swoje samoloty wojskowe. Z kolei chińskie siły stacjonujące w regionie zostały postawione w stan wysokiej gotowości.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Uznawana przez niewielką grupę państw Republika Chińska na Tajwanie jest dziedzictwem chińskiej wojny domowej. Gdy nacjonalistyczny przywódca Chin Czang Kaj-szek przegrał walkę z komunistami Mao Zedonga, którzy 1 października 1949 proklamowali powstanie Chińskiej Republiki Ludowej, w grudniu tegoż roku roku resztki sił nacjonalistycznych ewakuowały się na Tajwan. Tam, korzystając z osłony USA, funkcjonowały one dalej jako Republika Chińska, początkowo ciesząca się międzynarodowym uznaniem.

W 1971 ChRL zajęła jej miejsce w Organizacji Narodów Zjednoczonych. Od tego czasu większość państw świata uznaje ją za jedyne państwo chińskie. Nawet wspierające tajwańskie struktury Stany Zjednoczone uznają formalną jedność państwowości chińskiej.

rp.pl/kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz