Pierwsza grupa deportowanych z USA trafiła do Demokratycznej Republiki Konga w ramach nowego porozumienia. Program obejmuje przekazywanie migrantów do państw, których nie są obywatelami, przy finansowaniu przez Waszyngton. Równolegle Stany Zjednoczone kierowały deportowanych do innych państw afrykańskich, w tym do Ghany, Kamerunu, Gwinei Równikowej, Sudanu Południowego i Eswatini.
W połowie kwietnia w Demokratycznej Republice Konga dotarła pierwsza grupa deportowanych ze Stanów Zjednoczonych, obejmująca 15 osób, co było efektem nowego porozumienia zawartego między władzami w Kinszasie a administracją prezydenta USA Donalda Trumpa.
W opublikowanym wcześniej komunikacie Ministerstwo Łączności Demokratycznej Republiki Konga poinformowało, że kraj rozpocznie przyjmowanie deportowanych jeszcze w tym miesiącu w ramach „tymczasowego” porozumienia finansowanego przez USA. Władze podkreśliły, że Stany Zjednoczone pokrywają koszty operacji, a Kongo nie ponosi wydatków związanych z przyjęciem migrantów.
„Osoby te zostały wpuszczone na terytorium kraju na podstawie zezwoleń na pobyt krótkoterminowy, zgodnie z krajowymi przepisami dotyczącymi wjazdu i pobytu cudzoziemców” — poinformował rząd Demokratycznej Republiki Konga.
Według informacji przekazanych przez źródło na lotnisku N’djili, deportowani mieli pochodzić głównie z Ameryki Południowej, w tym z Kolumbii i Peru. Władze zaznaczyły, że ich pobyt ma charakter tymczasowy i nie stanowi elementu stałego mechanizmu relokacji.
Rozszerzanie programu deportacji do państw trzecich
W pierwszej połowie kwietnia władze Konga określiły porozumienie jako wyraz „zaangażowania […] w godność człowieka i solidarność międzynarodową”. Jednocześnie zaznaczono, że program nie oznacza outsourcingu polityki migracyjnej.
Równolegle Stany Zjednoczone kierowały deportowanych do innych państw afrykańskich, w tym do Ghany, Kamerunu, Gwinei Równikowej, Sudanu Południowego i Eswatini. W Ugandzie pojawiły się informacje o planowanym przyjęciu kilkunastu osób w ramach podobnego porozumienia, co wywołało reakcję środowisk prawniczych.
„Nasza perspektywa w tej sprawie jest szersza niż pojedynczy akt deportacji. Postrzegamy ją jako zaledwie jeden z podmuchów zgubnych wiatrów transnarodowych represji, które wieją przez nasz świat” — powiedział wiceprezes Ugandyjskiego Towarzystwa Prawniczego Asiimwe Anthony.
„Ten rozwój sytuacji i towarzyszące mu nielegalne działania przypominają mroczną przeszłość, którą globalna rodzina ludzkości rzekomo zostawiła za sobą […]” — dodał.
Polityka USA wobec nielegalnej migracji
W połowie kwietnia Departament Stanu USA podkreślił, że administracja pozostaje „niezachwiana” w swoim „zaangażowaniu na rzecz położenia kresu nielegalnej i masowej imigracji oraz wzmocnienia bezpieczeństwa granic Ameryki”.
Działania te są elementem szerszej strategii, w ramach której deportacje do państw trzecich prowadzone są systematycznie od lutego 2025 roku. Według dostępnych danych, Stany Zjednoczone deportowały dziesiątki osób poza ich kraje pochodzenia.
Amerykański Komitet ds. Uchodźców i Imigrantów wskazał, że „osoby podlegające deportacji do państwa trzeciego zazwyczaj nie mają wyboru co do miejsca, do którego zostaną wysłane, co stanowi praktykę budzącą poważne obawy dotyczące rzetelnego procesu […]”.
Z kolei raport pracowników Komisji Spraw Zagranicznych Senatu USA wskazał, że administracja przeznaczyła co najmniej 40 mln dolarów na deportację około 300 migrantów do państw trzecich.
Porozumienie z Demokratyczną Republiką Konga zbiegło się z działaniami USA na rzecz stabilizacji sytuacji w regionie oraz negocjacjami dotyczącymi dostępu do surowców strategicznych, takich jak kobalt, lit czy miedź.
W tym samym okresie Stany Zjednoczone uczestniczyły w rozmowach między władzami Konga a wspieranymi przez Rwandę rebeliantami M23, których celem było utrzymanie zawieszenia broni i umożliwienie dostarczania pomocy humanitarnej.
Kresy.pl/BBC/Al Jazeera






























