Aresztowanie domniemanego francuskiego szpiega przez wojskowe władze Nigru spowodowało wyjście na ulice tysięcy obywateli wyrażajacych poparcie dla obecnego kursu politycznego afrykańskiego państwa.
Informacjom o aresztowaniu szpiega towarzyszył przekaz obecnych władz Nigru o próbach Paryża obalenia wojskowej Narodowej Rady Ochrony Ojczyzny prowadzącej od zeszłego roku antyfrancuską politykę. „Utrata Nigru to wielka katastrofa dla Francji – powiedział przewodniczący Rady Abdourahamane Tchiani – Oni nie będą stać i patrzeć, jak odchodzimy. Zrobią wszystko, żeby wrócić, ale nasza szansa polega na tym, że jesteśmy o wiele bardziej świadomi niż nasi dziadowie. Dzisiaj Afrykanie opanowali narzędzie informacji, więc nie mogą już nami manipulować”.
„Czy będą w stanie nas ponownie skolonizować?” – pytał Mohamed Elkebir Souleymane, główny organizator sobotniej manifestacji w stolicy kraju, Niamey. „Nie” – odpowiedział głośno tłum, jak zrelacjonował portal Africa News. „W takim razie w ciągu najbliższych dziesięciu lat CNSP [Rada] musi być w stanie stworzyć broń, która nas obroni, wśród innych priorytetów. Musimy być w stanie zbudować czołgi, których użyjemy do walki. Zakłady przemysłowe muszą zostać zbudowane. Musicie rozwijać gospodarkę” – mówił Souleymane.
W czasie manifestacji, jak podaje Africa News, wyrażano poparcie dla dwóch innych państw, które w ostatnim okresie, pod władzą wojskowych, odwróciły się od Zachodu i usunęły wpływy Francji – Burkina Faso i Mali. W lipcu trzy państwa ogłosiły tworzenie Konfederacji Sahelu.
We wtorek w Niamey rozpocznie się trzydniowa konferancje poświęcona właśnie rozwojowi sahelskiego zrzeszania.
W 2020 i 2021 r. w Mali doszło do dwóch zamachów stanu, które wydźwignęły do władzy wojskowych niechętnych Francji, którzy podjęli współpracę z Rosjanami. Kapitan Ibrahim Traore przejął wraz z towarzyszami władzę w Burkina Faso w październiku 2022 r., w wyniku zamachu stanu. Obalił poprzedniego wojskowego przywódcę wojskowego państwa, pułkownika Paula-Henriego Damibę. Ten ostatni sam przejął władzę w wyniku wojskowego zamachu stanu w styczniu tegoż roku, pozbawiając władzy prezydenta Rocha Marca Christiana Kaboréa. Rząd i Zgromadzenie Narodowe zostały wówczas rozwiązane. Był to element fali przewrotów – kolejny, miał miejsce w lipcu zeszłego roku w Nigrze, gdzie obalony został profrancuski prezydent Mohamed Bazoum.
Niger był ostatnim państwem w regionie Sahelu, które mocarstwa zachodnie mogły uważać za sojusznika. Zamach stanu w Niamey został ostro skrytykowany przez ONZ, ECOWAS, Francję oraz USA. ECOWAS zagroził Nigrowi poważnymi sankcjami, a nawet interwencją wojskową, choć określono ją jako ostateczność. Jednak trzy państwa Wspólnoty, gdzie również rządzą wojskowi – Mali, Burkina Faso i Gwinea sprzeciwiły się wówczas jakiejkolwiek interwencji w Nigrze. W efekcie Mali, Burkina Faso i Niger zawiązały formalny sojusz i zapowiedziały opuszczenie ECOWAS.
Nałożone wówczas przez ECOWAS sankcje wobec Nigru zostały zniesione w lutym, ale jego wojskowe władze nie znormalizowały relacji ze starym blokiem.
Działania afrykańskich przywódców mają poważne konsekwencje geopolityczne. Mali i Burkina Faso wypędziły francuskich żołnierzy, którzy tam przebywali, i zwróciły się o wsparcie Rosjan z grupy Wagnera. Po śmierci Jewgienija Prigożyna jego rolę przejmuje tak zwany Korpus Afrykański, którego żołnierze są już w regionie. Szczyt państw sahelskich zbiegł się w czasie z wycofaniem z Nigru ostatnich żołnierzy amerykańskich.
africanews.com/kresy.pl






























