Szef polskiego MSZ opowiedział się w Waszyngtonie za „konwencjonalną, ale dewastującą” odpowiedzią NATO na ewentualny rosyjski atak jądrowy.

Wedle Raua stanowisko to nie odzwierciedla konsensusu w NATO, ale też nie jest opinią odosobnioną.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

950 PLN    (4.31%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

„Jest za wcześnie, by mówić o konsensusie, ale jest to stanowisko, które wydaje się najbardziej racjonalne, odpowiedzialne i wyważone” – powiedział dyplomata.

Szef polskiego MSZ stwierdził, że jest ono podobne do tego, które publicznie wyraziły Stany Zjednoczone ustami Jake’a Sullivana, który mówił o „katastrofalnych” skutkach dla Rosji w przypadku użycia broni atomowej.

„Najprawdopodobniej rosyjska groźba oznacza możliwość użycia taktycznej broni jądrowej na ziemi ukraińskiej. Zatem ta odpowiedź, o której mówił Jake Sullivan i którą przytoczyłem w innym kontekście, oznaczałaby użycie broni konwencjonalnej w obronie Ukrainy na ziemi ukraińskiej. Ale nie mówimy tu o konfrontacji nuklearnej między Rosją i NATO. Bo taka konfrontacja to kompletnie inny konflikt” – wyjaśnił minister.

Rau stwierdził, że Rosja prowadzi przeciwko NATO wojnę hybrydową, w której argument o użyciu broni jądrowej nie jest nowy i pojawiał się też już na początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę.

„Więc trzeba do tych gróźb podchodzić poważnie, ale nie należy ich przeceniać. To jest taki wkład Rosji do dyskursu międzynarodowego, na którym ona chce się koncentrować” – powiedział szef polskiej dyplomacji.

W opinii Raua kolejnym elementem wojny hybrydowej mogło być uszkodzenie gazociągów Nord Stream. Jak jednak wyjaśnił, gdyby ta hipoteza się potwierdziła, nie uznawał by to za akt agresji.

„Bardzo ważne w tym jest to, że on (Nord Stream) został uszkodzony nie na wodach terytorialnych Danii, choć bardzo blisko, tylko poza nimi. To zmienia postać rzeczy, bo gdyby stało się to na terytorium NATO, konsekwencje byłyby inne” – ocenił.

Odpowiadając na pytanie, czy spodziewa się oporu Węgier wobec wprowadzenia sankcji wobec rosji w odpowiedzi na zorganizowanie przez Moskwę pseudoreferendów na okupowanym terytorium Ukrainy, Rau powiedział, że trudno mu to sobie wyobrazić. Według niego, gdyby jakiś kraj odważył się zablokować sankcje za przeprowadzenie pseudoreferendów, oznaczałoby to, że taki kraj „zgadza się na zmianę granic z użyciem siły”.

Jak informowaliśmy, prezydent Rosji Władimir Putin oraz przywódcy Donieckiej Republiki Ludowej, Ługańskiej Republiki Ludowej, a także obwodów zaporoskiego i chersońskiego podpisali w piątek traktaty o włączeniu tych terytoriów do Rosji.

Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow potwierdził, że po wejściu separatystycznych republik w Donbasie i części ukraińskich obwodów chersońskiego i zaporoskiego w skład Federacji Rosyjskiej, jakiekolwiek uderzenie na te terytoria zostanie uznane za atak na Rosję.

W odpowiedzi na te działania prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował, że Ukraina złożyła wniosek o przystąpienie do Sojuszu Północnoatlantyckiego w trybie przyspieszonym.

Kresy.pl / tvp.info

6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. Kasper1
    Kasper1 :

    Niech ten bezobjawowo inteligentny minister zgodnie z zasadą „lepiej mądrze milczeć niż głupio gadać” wstrzyma się z udzielaniem swoich kretyńskich rad w imieniu Polski bo nie tylko ośmiesza nas ale także z każdą jego debilną wypowiedzią rośnie zagrożenie dla naszego kraju. Jakoś nie słyszymy podobnie agresywnych wypowiedzi jego odpowiedników z krajów o wiele silniejszych i bogatszych od naszego najeżonego „mocarstwa”.