Władimir Putin oświadczył, że teraz uruchomienie gazociągu Nord Stream 2 nie zależy od Rosji, ale od tego, co zrobią państwa zachodnie. Podkreślił, że dzięki temu ceny gazu od razu spadną.

W środę prezydent Rosji Władimir Putin wziął udział w transmitowanym w telewizji posiedzeniu rządu, poświęconym przygotowaniom do obecnego sezonu grzewczego. Szef Gazpromu, Aleksiej Miller poinformował go o zakończeniu tego dnia napełniania gazem drugiej nitki gazociągu Nord Stream 2. Tym samym, jest on gotów do eksploatacji.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

6374 PLN    (28.97%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Putin pogratulował Gazpromowi ukończenia prac. Zaznaczył, że teraz uruchomienie gazociągu zależy już nie od Rosji, ale od tego, co zrobią państwa zachodnie.

– To są kwestie, które powinni rozwiązań nasi partnerzy w Europie. Teraz kolej na nich. My i nasi partnerzy – swoją drogą, europejskie firmy – wykonaliśmy zadanie stworzenia tej dodatkowej nitki. Nord Stream 2 jest gotów do działania – powiedział rosyjski prezydent. Podkreślił też, że jak tylko decydenci w Europie zdecydują o uruchomieniu gazociągu, to wówczas wielkie, dodatkowe wolumeny rosyjskiego gazu natychmiast popłyną do Europy. Dodał, że będzie to 55 mld m sześc. rocznie.

Rosyjski przywódca wyraził też przekonanie, że gazociąg Nord Stream 2 przyczyni się do obniżenia i ustabilizowania cen gazu w Europie, w tym także na Ukrainie.

To bez wątpienia wpłynie na ceny na rynku, od razu. Wszystkie te kraje i odbiorcy w tych krajach, którzy korzystają z rosyjskiego gazu, natychmiast to odczują – powiedział Putin. Dodał, że uruchomienie Nord Stream 2 „doprowadzi do redukcji cen nawet na Ukrainie”, gdyż Ukraińcy „pobierają znaczne ilości rosyjskiego gazu po europejskiej cenie rynkowej”, która obecnie jest bardzo wysoka.

– Oczywiście, wpłynie to też na cenę dla takiego kraju jak Ukraina, która z powodów politycznych, niestety, odmawia bezpośredniego importu rosyjskiego gazu i jest zmuszona brać go po tak wysokich cenach – powiedział prezydent Rosji.

Według Millera, w tym sezonie z rosyjskich podziemnych magazynów gazu pobrano 12,36 mld metrów sześc. paliwa, czyli 17 proc. operacyjnej rezerwy. Tym samym, magazyny są pełne w 83 procentach. Zapewnił też, że Gazprom wywiązuje się ze wszystkich kontraktów eksportowych.

Przypomnijmy, że Gazprom już od ponad tygodnia nie rezerwuje kontraktów i przepustowości poprzez gazociąg Jamał-Europa. Zdaniem ekspertów, Rosja wysyła tym Europie sygnał, że oczekuje szybszej certyfikacji Nord Stream 2, bo inaczej kraje europejskie będą cierpieć z powodu ciągłych niedoborów gazu.

Rosjanie stanowczo zaprzeczają, jakoby wykorzystywali sytuację i machinacje na rynku gazowym w celach politycznych. Rzecznik Gazpromu twierdzi, że brak dostaw wynika wyłącznie z braku wniosków z państw Europy Zachodniej o przesył surowca. Faktem jest, że np. Francja i Niemcy już wyczerpały swoje roczne wolumeny kontraktowe, a Gazprom rezerwuje moce przesyłowe w oparciu o składane oferty.

Jak pisaliśmy, w ubiegły wtorek niemiecki operator systemu przesyłowego Gascade poinformował o rozpoczęciu rewersowego pompowania gazu do Polski. Stało się tak po tym, gdy Gazprom nie złożył wniosku o zarezerwowanie mocy przesyłowych w rurociągu „Jamał”. Spowodowało to, że we wtorek rano fizyczny przepływ gazu przez Jamał w kierunku zachodnim został całkowicie wstrzymany. W środę rano 22 grudnia sytuacja była analogiczna.

Czytaj także: Ceny gazu w Europie biją kolejne rekordy

Przypomnijmy, że w sobotę 18 grudnia doszło do radykalnego obniżenia ilości gazu przesyłanego przez Rosjan do Europy przy pomocy rurociągu „Jamał”. Co ciekawe doszło to tego po tym, gdy rosyjski gigant gazowy Gazprom zarezerwował w ostatniej chwili przepustowość gazociągu, aby w nadchodzących dniach przesyłać dodatkowy gaz do Niemiec przez Polskę. Po informacji o tym europejskie ceny referencyjne gazu ziemnego spadły w ubiegły piątek o 15 proc. Obniżenie transportu gazu przez „Jamał” może mieć również związek z rozpoczęciem napełniania kolejnej nitki gazociągi Nord Stream.

Jochen Homann, prezes Bundesnetzagentur (BNetzA) czyli niemieckiego regulatora energetycznego powiedział dwa tygodnie temu, że w pierwszej połowie 2022 roku nie zapadną żadne decyzje w sprawie certyfikacji gazociągu Nord Stream 2. BNetzA przekazał, że spółka operacyjna Nord Stream 2 rozpoczęła proces zakładania spółki zależnej w Niemczech, zgodnie z wymogami niemieckiego prawa. Do czasu utworzenia tej spółki w zeszłym miesiącu wstrzymano proces certyfikacji gazociągu – pierwotnie do 8 stycznia.

Tass / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz