
Przydacz: rząd może liczyć na wsparcie prezydenta w sprawie wojsk USA
/0 Komentarze/w Ameryka, bezpieczeństwo i obrona, Polska, Polska, Wydarzenia /Przez Mateusz PławskiMarcin Przydacz zapewnił, że rząd może liczyć na wsparcie prezydenta Karola Nawrockiego w sprawie utrzymania obecności wojsk amerykańskich w Polsce i Europie. Jednocześnie zaapelował do Donalda Tuska i Włodzimierza Czarzastego o rezygnację z „fałszywych, niepotrzebnych, antyamerykańskich narracji”.
W poniedziałek szef biura polityki międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP Marcin Przydacz odniósł się do kwestii obecności wojsk amerykańskich w Europie. Podkreślił, że w tej sprawie rząd może liczyć na wsparcie prezydenta Karola Nawrockiego.
Przydacz mówił podczas briefingu w Rzymie, gdzie towarzyszy prezydentowi w trakcie wizyty we Włoszech. Zaznaczył, że dla Pałacu Prezydenckiego obecność sił USA w Europie, a szczególnie w Polsce, pozostaje „sprawą absolutnie kluczową”.
„Słyszymy te głosy płynące z Pentagonu, ale nie są to głosy na poziomie politycznym. Prezydent Karol Nawrocki niedawno rozmawiał z prezydentem Donaldem Trumpem i te ustalenia z tamtej rozmowy pozostają w mocy” — powiedział Przydacz.
Prezydencki minister zapewnił, że Karol Nawrocki utrzymuje stały kontakt z Ministerstwem Obrony Narodowej. Przypomniał, że prezydent spotkał się niedawno z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem oraz szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego gen. Wiesławem Kukułą.
„Widział się niedawno z wicepremierem Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem, generałem Wiesławem Kukułą. Jest pełna koordynacja działań. Rząd może liczyć na wsparcie ze strony pana prezydenta, bo kwestia polskiego bezpieczeństwa jest absolutnie priorytetowa” — zapewnił Przydacz.
Jednocześnie przedstawiciel Kancelarii Prezydenta ocenił, że część sygnałów płynących ze Stanów Zjednoczonych może być wzmacniana przez wypowiedzi pojawiające się w polskiej debacie publicznej.
„Niektóre amerykańskie działania wynikają także z pewnej narracji, którą sączono przez ostatnie tygodnie i miesiące” — powiedział Przydacz.
Jak dodał, nieprzemyślane wypowiedzi mogą być wykorzystywane przez środowiska w USA, które opowiadają się za ograniczeniem amerykańskiej obecności wojskowej w Europie.
„Często nieprzemyślane, niepotrzebne wypowiedzi dają asumpt tym, którzy chcieliby ograniczania wojsk amerykańskich w Europie, bo są przecież takie siły Stanach Zjednoczonych” — zaznaczył.
Przydacz podkreślił, że prezydent i jego kancelaria prowadzą działania mające przekonać stronę amerykańską do utrzymania wojsk USA na wschodniej flance NATO. Według niego temu celowi nie służą wypowiedzi motywowane bieżącą walką polityczną w kraju.
„Natomiast wypowiedzi nieprzemyślane, niepotrzebne, które wynikają raczej z chęci zdobywania malutkich punkcików wewnątrz polskiej debaty publicznej nie służą temu bezpieczeństwu” — powiedział.
Prezydencki minister zwrócił się następnie do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego i premiera Donalda Tuska. Zaapelował do nich o „powstrzymanie się od fałszywych, niepotrzebnych, antyamerykańskich narracji, bo one nie pomagają sprawie”.
„Kilka dni przez zapowiadaną przez Pentagon decyzją zwracałem uwagę, że z Pentagonu płyną negatywne sygnały właśnie, tych którzy się są zwolennikami obecności na wschodniej flance NATO i wykorzystują wypowiedzi pana premiera Tuska, pana marszałka Czarzastego jako argument do zwalczania obecności na wschodniej flance. Już wtedy wskazywaliśmy na to ryzykowne — naszym zdaniem — działanie pana premiera i pana marszałka, więc mamy nadzieję, że okażą się dojrzałymi politykami i bezpieczeństwo Polski okaże się dla nich ważniejsze niż ich własne negatywne emocje” — mówił Przydacz.
Szef biura polityki międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta RP zapewnił, że Pałac Prezydencki będzie kontynuował rozmowy ze stroną amerykańską. Poinformował, że w ostatnich dniach sam pozostawał w kontakcie z Departamentem Stanu oraz Narodową Radą Bezpieczeństwa przy Białym Domu.
„Ja sam w ostatnich dniach byłem w kontakcie i z Departamentem Stanu i z Narodową Radą Bezpieczeństwa przy Białym Domu. Stanowisko Polski jest znane. […] Natomiast kluczowe zadanie dzisiaj, to zadanie dla Ministerstwa Obrony Narodowej. Mam takie przekonanie, że nie zawsze zbyt aktywnie uczestniczyło w tej dyskusji. Czego efektem było pewne zaskoczenie tych działań i decyzji” — ocenił.
Przydacz ponownie zadeklarował gotowość do współpracy z rządem w sprawie bezpieczeństwa Polski i obecności wojsk USA. Zastrzegł jednak, że najpierw konieczne jest uporządkowanie komunikacji na poziomie Ministerstwa Obrony Narodowej.
„A jeśli to nie przyniesie pozytywnego skutku, to z całą pewnością pan prezydent i my jako jego zaplecze będziemy się jeszcze bardziej intensywnie w to angażować, bo sprawa jest rzeczywiście ważna” — powiedział.
W ostatnich dniach pojawiły się informacje o zmianach w rozmieszczeniu sił USA w Europie. Pentagon wstrzymał rotacyjny przerzut ok. 4 tys. żołnierzy do Europy, w tym planowaną rotację 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej 1. Dywizji Kawalerii do Polski. MON przekonywało początkowo, że Polska nie jest objęta zmianami, a BBN i resort obrony wskazywały, że doniesienia nie dotyczą bezpośrednio polskiego bezpieczeństwa. Premier Donald Tusk mówił później, że decyzje strony amerykańskiej mają charakter logistyczny i nie powinny wpłynąć na zdolność odstraszania.
Sprawa wywołała reakcję także w Kongresie USA. Członkowie Komisji Sił Zbrojnych Izby Reprezentantów krytykowali Pentagon za anulowanie rotacji brygadowej grupy bojowej do Polski, a przewodniczący komisji Mike Rogers zapowiedział konsekwencje, jeśli liczba amerykańskich żołnierzy w Europie spadnie poniżej ustawowego minimum. Równolegle media informowały, że Pentagon rozważa obniżenie rangi dowództwa US Army w Europie i Afryce, co wpisuje się w szerszą debatę o skali i strukturze amerykańskiej obecności wojskowej na kontynencie.





























