Prokuratura bada, czy żołnierz zaatakowany przez migranta na granicy z Białorusią nie przekroczył uprawnień podczas obrony własnej.

O incydencie na granicy pisaliśmy kilka dni temu. W czwartek 10 lipca około godziny 21:00 w rejonie Michałowa na granicy polsko-białoruskiej doszło do poważnego zdarzenia z udziałem grupy agresywnych migrantów. Jak podają służby, dziewięciu mężczyzn rzucało kamieniami w stronę polskich żołnierzy. Dwóm z nich udało się nielegalnie przekroczyć granicę, a jeden z nich – obywatel Afganistanu – zaatakował polskiego żołnierza, uderzając go łokciem w twarz. Żołnierz doznał obrażeń oka i obecnie, choć pozostaje w czynnej służbie, nie pełni obowiązków na granicy.

Według ustaleń portalu Onet, na widok imigrantów forsujących granicę żołnierz oddał strzały ostrzegawcze z broni gładkolufowej z gumową amunicją. Następnie, gdy jeden z migrantów zaatakował go z bliska, miał użyć kolby broni do samoobrony. Incydent zarejestrowały kamery Straży Granicznej.

– „Sytuacja była skrajnie dynamiczna i trudna, zarówno pod względem terenowym, pogodowym, jak i ograniczonej widoczności” – podkreślał podczas konferencji prasowej mjr Błażej Łukaszewski, rzecznik 12. Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej. – „Żołnierz działał w obronie własnego życia i użył dostępnych środków przymusu bezpośredniego” – dodał.

Afgańczyk trafił do ośrodka dla cudzoziemców

Afgańczyk, który zaatakował żołnierza, został zatrzymany przez Straż Graniczną. Trafił najpierw do szpitala, a następnie do strzeżonego ośrodka dla cudzoziemców. Nie odniósł poważnych obrażeń. Straż Graniczna prowadzi czynności administracyjne w jego sprawie.

Z relacji mjra Łukaszewskiego wynika, że grupy migrantów coraz częściej wykazują agresywne zachowania. – „To głównie mężczyźni w wieku 30–40 lat. Nie ma tam kobiet, dzieci ani osób starszych. Migranci są wspierani przez białoruskie służby” – zaznaczył. Jak dodał: „Widziałem jego [żołnierza] spuchnięte oko. Wiem, że żołnierz mógł stracić życie, jeżeli nie podjąłby jakichkolwiek czynności, więc po pierwsze zatrzymał migranta, który nielegalnie przekroczył granicę, a po drugie obronił się, ocalił swoje życie”.

Prokuratura bada sprawę

W sprawie toczą się obecnie dwa śledztwa. Prokuratura Rejonowa Białystok-Północ bada incydent pod kątem ewentualnego przekroczenia uprawnień przez żołnierza. Natomiast Żandarmeria Wojskowa prowadzi inne postępowanie – w sprawie czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego.

Mimo to resort obrony zaprzecza, jakoby prokuratura prowadziła śledztwo przeciw żołnierzowi. Do zdarzenia odniósł się również wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. – „Żołnierze strzegący wschodniej granicy robią wszystko, codziennie narażając życie i zdrowie, by chronić Polskę przed nielegalnymi migrantami. Tak też było 10 lipca niedaleko Michałowa. Pod gradem kamieni i agresji obrońcy granic zrobili wszystko, by zatrzymać najeźdźców. Zrobili to skutecznie” – napisał na platformie X.

Szczegóły interwencji nie są ujawniane ze względu na dobro prowadzonego postępowania.

To nie pierwszy przypadek, kiedy prokuratura wszczyna dochodzenie w sprawie żołnierzy na granicy. W zeszłym miesiącu do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie trafił akt oskarżenia wobec żołnierza, który w marcu 2024 r. oddał strzały przy granicy z Białorusią. Prokuratura uznała, że przekroczył uprawnienia i naraził życie innych osób.

Kresy.pl / PAP / Onet

Tagi: , , , , , ,
forma płatności