Prof. Osadczy krytykuje IPN za rozmowy z Wiatrowyczem

Prof. Włodzimierz Osadczy komentując sprawę kolejnego Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków podkreślił, że odbędzie się ono pod egidą szefa UIPN, kłamcy wołyńskiego Wołodymyra Wiatrowycza. „Takie spotkania są kamuflażem sprzyjającym zakłamywaniu historii i jednoznacznie urągają pamięci pomordowanych”.

Kolejne już, V Polsko-Ukraińskiego Forum Historyków było zaplanowane 19 października Czerkiesach na Ukrainie. Jednak dzień wcześniej, w rozmowie z „Radiem Maryja”, Dyrektor Centrum Badań Wschodnioeuropejskich Ucrainicum na KUL, prof. Włodzimierz Osadczy przypomniał, że ze strony ukraińskiej gospodarzem spotkania jest szef UIPN, kłamca wołyński Wołodymyr Wiatrowycz.



Przeczytaj: Wjatrowycz: Polska okupowała Ukrainę, napisy na pomniku siczowców są adekwatne

– Osobą, która firmuje stronę ukraińską, odpowiednikiem prezesa polskiego IPN jest człowiek, który świadomie kłamie na temat zbrodni wołyńskiej – mówił historyk. – W ten sposób dopuszcza się bezczeszczenia pamięci i świadomego zniekształcenia historii. Podejmowanie dyskusji z taką osobą jest faktem zupełnie niedorzecznym.

Czytaj również: Duda obok zbrodniarza z UPA na fotomontażu szefa ukraińskiego IPN [+FOTO]

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Jego zdaniem takie spotkania jak to „są kamuflażem sprzyjającym zakłamywaniu historii oraz w jednoznaczny sposób urągają pamięci pomordowanych”. Prof. Osadczy dodał, że trudno sobie wyobrazić, by polski IPN mógł prowadzić takie dyskusje ze swoim niemieckim czy rosyjskim odpowiednikiem, gdyby te instytucje gloryfikowały nazizm bądź stalinizm.

Przeczytaj: Prof. Osadczy dla Kresów.pl: pamięć zbiorowa stała się przedmiotem targów i negocjacji

– Instytut Pamięci Narodowej w Polsce ma problem natury etycznej – zaznaczył. – Jeżeli polski IPN podejmuje się tego rodzaju dyskusji, to świadczy o tym, że w polskim Instytucie Pamięci Narodowej nie wszystko jest dobrze z pojęciem etyki. Są rażące zaniedbania natury etycznej – tłumaczył prof. Osadczy.

Zdaniem profesora, postawa IPN pokazuje, że jest on „daleko od tego, aby godnie walczyć o przywrócenie godności ofiarom ludobójstwa na Wołyniu”.

– To, że IPN daje się wciągnąć w tego rodzaju rozgrywki, świadczy o tym, że jesteśmy jeszcze daleko od tego, żeby Instytut godnie reprezentował polską rację stanu na odcinku przywrócenia pamięci i godności ofiarom ludobójstwa – uważa prof. Osadczy.

Historyk zwrócił też uwagę,  że takie spotkania mają miejsce po jednostronnym zablokowaniu przez ukraiński IPN prac ekshumacyjnych, dotyczących pochówku ponad 130 tys. szczątków ludzkich ofiar na Ukrainie. – Dla strony ukraińskiej fakt, że zachodnie tereny są usiane kośćmi ofiar, nie stwarza żadnych przeszkód – powiedział RM szef Centrum Ucrainicum.

Wołodymyr Wjatrowycz to znany „kłamca wołyński”, historyk, który zrobił karierę na Ukrainie gloryfikując OUN-UPA i zaprzeczając ludobójstwu wołyńsko-małopolskiemu, które nazywa „drugą wojną polsko-ukraińską”. W celu przekonania ukraińskiej opinii publicznej do swoich tez ucieka się do fałszerstw i manipulacji. Propaguje również tezę o „symetryczności zbrodni” na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, wedle której w trakcie „regularnej wojny polsko-ukraińskiej” obie strony dopuszczały się zbrodni wojennych.

Czytaj także:

Szef ukraińskiego IPN zablokował uhonorowanie wołyńskich cichociemnych

Wołodymyr Wiatrowycz zachwycony wypowiedziami Targalskiego nt. UPA

Ukraiński IPN krytykuje Polskę ws. pomników podając zmanipulowane informacje [+GRAFIKA]

RIRM / Kresy.pl

Reklama

Tagi: ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

6 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. greg :

    A jakby wspierania i uznawania skompromitowanego wszedzie, poza banderowska
    Ukraina, znanego niedouka, klamcy historycznego i negacjonisty wolyńskiego, niejakiego Viatrovycha (zwanego banderowskim szczurkiem halickim), w delegacji na Czerkasy (nie zadne Czerkiesy –
    poprawcie oczywisty blad) banderofile: Pisuliński, Motyka (zob. jego wypociny „Partyzantka ukraińska w l. 1942-1960, a szczegolnie rozdzial o rzezi wolyńskiej) i inni.

  2. jaro7 :

    To propisowskie gnidy tam jeżdżą i podają łapę temu gebbelsowi upainy.Na zdjęciu jest też renegat Piekło.Czyli „towarzystwo” wyjątkowo podłe.a ten Motyka to niech się zajmie nomen omen uprawa ziemi a nie historią.Wystarczająco dużo jest zdrajców,zaprzańców ,renegatów wśród polityków i „dziennikarzy” by jeszcze naukowcy też dołączyli(z UW już dołączyli).Jak może POLAK siedziec razem z taką kreaturą jak Wiatrowycz,no chyba że ci z IPN to potomkowie akcji „Wisła”-to oni przyczynili się do usuwania tablic poległych w walkach z…upa.

  3. ProPatria
    ProPatria :

    Pomiot wiatrowycz, szeremeta, sadowyj etc. (w sumie cała upaińska, obecna „elyta”) powinna być objęta dożywotnim zakazem wjazdu na terytorium RP jako element skrajnie antypolski, stale polskość eliminujący. Jakiekolwiek rozmowy z nimi pogłębiają stan upokarzania naszego kraju, są marnotrawstwem pieniędzy podatników czy po prostu stratą czasu. Tymczasem na skutek braku konsekwentnej polityki względem banderowskiego motłochu wykorzystuje każdy moment, aby opluć na kraj.. Nawet się już z tym nie kryje.. Swoją uległością pisiory doprowadzą do tego, że niedługo na granicy będzie rozdawał siekiery i widły wjeżdżającym do Polski rezunom.. ŻADNEGO PAKTOWANIA Z TĄ DZICZĄ !! SIŁA, NIEUSTĘPLIWOŚĆ, BEZKOMPROMISOWOŚĆ – jedynie te argumenty są w stanie zgiąć butny kark upaińców !! Odnośnie IPN, to ta instytucja wymaga konkretnej czystki i deporciku do ukochanego banderlandu. Publikacje w stylu: partyzantka upaińska, upaińskie podzemie są tam na porządku dziennym. Część winy za taki stan rzecz ponosi motyka, który akcje samoobrony Polaków nazywa zbrodniami, a mordowanie polskich dzieci incydentami.. Chociaż ostatnio wyczuwając zmianę koniunktury udaje patriotę. on już dawno powinien być deportowany na stepy szerokie. Tacy ludzie z premedytacją działają na szkodę państwa polskiego, a polski podatnik i probanderowskie wypociny opłaca..

  4. Gaetano :

    Istna kompromitacja, w jednym szeregu banderowski ćwok i negacjonista wołyński wiatrowycz, motyka, szarek – zaprzeczenie polskiej racji stanu i guru sekty Wyznawców Trzeciej Siły, neobanderowski sługus piekło. To mówi samo za siebie. Poza tym ćwok wiatrowycz powinien być izolowany od każdego prawdziwego naukowca, gdyż takie spotkania nobilitują go. Garstka porządnych ludzi z IPN-u, np. Leon Popek i Krzysztof Szwagrzyk nie mają w nim za dużo do gadania.