Prezydent Egiptu Abd al-Fattah as-Sisi poinformował w sobotę, że jego kraj ma uzasadnione prawo do interwencji w sąsiedniej Libii i rozkazał armii, aby w razie potrzeby była gotowa do wykonania dowolnej misji poza granicami kraju – poinformował Reuters.

Jak poinformowała Agencja Prasowa Reuters, prezydent Egiptu Abd al-Fatah as-Sisi w sobotę rościł sobie prawa do interwencji zbrojnej w Libii. Wydał też polecenia wojsku, aby było przygotowane na ewentualne misje zagraniczne.

Sisi ostrzegł także siły lojalne wobec uznanego na arenie międzynarodowej Rządu Porozumienia Narodowego (GNA) w Trypolisie, aby nie przekraczały obecnej linii frontu z Libijską Armią Narodową (LNA) generała Chalifa Heftara. W ostatnim okresie wojska GNA dzięki zwiększonemu poparciu Turcji odepchnęły siły lojalne wobec Heftara od stolicy kraju. Z Libii docierały informacje o porzuconym przez LNA sprzęcie i o licznych stratach.

Zobacz też: Rosyjskie media: W Libii zniszczony został kolejny system Pancyr-S1 [+VIDEO]

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

„Każda bezpośrednia interwencja państwa egipskiego zyskała międzynarodową legitymację” – przekonywał Sisi podczas inspekcji jednostek wojskowych w bazie lotniczej w pobliżu granicy z Libią.

Poinformował, że Egipt ma prawo bronić się po otrzymaniu „bezpośrednich gróźb” od „terrorystycznych bojówek i najemników” wspieranych przez obce kraje, w nawiązaniu do niektórych grup zbrojnych lojalnych wobec GNA i wspieranych przez Turcję.

Według prezydenta ewentualnym głównym celem takiej interwencji byłaby ochrona zachodniej granicy Egiptu, a także pomoc w podpisaniu zawieszenia broni oraz przywrócenie stabilności i pokoju w Libii. Przed przemówieniem Sisi zwrócił się do kilku pilotów sił powietrznych i do personelu sił specjalnych w bazie. Miał im rozkazać przygotowanie się do misji w kraju lub poza jego granicami.

Zobacz też: Egipt transportuje ciężki sprzęt wojskowy pod granice z Libią. Obserwatorzy: „Może dojść do interwencji” [+VIDEO]

Zjednoczone Emiraty Arabskie i Arabia Saudyjska wyraziły poparcie dla dążenia Egiptu do „ochrony swojego bezpieczeństwa i granic”. Na słowa nie zareagowały do tej pora ani Turcja ani GNA. Na początku tego miesiąca Egipt wezwał do zawieszenia broni w Libii w ramach inicjatywy, w której miałaby zostać wybrana wspólna rada dla kraju.

Podczas gdy Stany Zjednoczone, Rosja i ZEA przyjęły ten plan z zadowoleniem, Turcja odrzuciła go jako próbę uratowania Heftara po stratach na polu bitwy. W sobotę Sisi informował, że Egipt zawsze niechętnie będzie podchodził do interwencji w Libii i chce politycznego rozwiązania konfliktu, ale dodał też, że „sytuacja jest teraz inna”. „Jeśli niektórzy ludzie myślą, że mogą przekroczyć linię frontu Syrte-Jufra, jest to dla nas czerwona linia” – ogłosił.

Zobacz też: Amerykańskie dowództwo: Rosyjskie myśliwce pomagają w Libii prywatnym firmom wojskowym [+Foto]

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Sisi wezwał dwie walczące strony do przestrzegania linii frontu i powrotu do rozmów. Zapewnił także, że Egipt może zapewnić libijskim plemionom szkolenie i broń do walki z „terrorystycznymi bojownikami”.

Zobacz też: Egipt wraz z generałem Heftarem wzywa do zawieszenia wojny w Libii

Kresy.pl/Reuters

Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz