Poseł Tomasz Rzymkowski (Kukiz’15) interweniuje w MSZ ws. ujawnionej przez Kresy.pl dyskryminacji naukowców badających relacje polsko-ukraińskie: prof. Włodzimierza Osadczego i dra Leona Popka. MSZ naciskało, by usunąć ich z listy prelegentów konferencji organizowanej w Lublinie przez ośrodek związany z ministerstwem.

Kresy.pl ujawniły sprawę nacisków MSZ, by z listy prelegentów debaty organizowanej w Lublinie przez ośrodek związany z ministerstwem wykreślić prof. Osadczego oraz dr. Leona Popka z IPN.



Poseł Kukiz’15 Tomasz Rzymkowski skierował w tej sprawie interpelację do Ministra Spraw Zagranicznych. Dotyczy ona „dyskryminacji naukowców badających relacje polsko-ukraińskie”. Poseł zaznacza, że to Kresy.pl poinformowały o naciskach MSZ na RODM w Lublinie, by wykreślić prof. Osadczego i dra Popka z listy prelegentów.

– Bezdyskusyjność kompetencji obu panów, ich doświadczenia i dorobku naukowego każe szukać przyczyn tej dyskryminacji w czynnikach pozamerytorycznych – czytamy w interpelacji posła Rzymkowskiego. Zaznaczył on, że bez względu „na powody tego skandalicznego kroku ministerstwa, rodzi on skojarzenia z komunistyczną cenzurą i listami proskrypcyjnymi”.

Tę informację dostarczył portal Kresy.pl.
Wspieraj rzetelne dziennikarstwo.

Poseł Kukiz’15 zaznaczył, że ostatecznie spotkanie dotyczące stosunków polsko-ukraińskich odbyło się, co prawda z udziałem prof. Osadczego, ale bez udziału RODM. – Jednak nie rozwiązuje to problemu dzielenia naukowców na lepszych i gorszych.

Rzymkowski skierował do MSZ szereg pytań. M.in. o powody braku zgody tego ministerstwa na obecność obu naukowców na liście prelegentów konferencji. – Czy MSZ ma jakiekolwiek zastrzeżenia do warsztatu naukowego wymienionych panów? – pyta poseł. Przypomniał też, że prof. Osadczy i dr Popek od lat postulują uczciwe i trwałe pojednanie polsko-ukraińskie oparte na prawdzie. – Czy wyżej opisana ich dyskryminacja oznacza, że MSZ jest przeciwne takiemu kształtowi polsko-ukraińskiego pojednania? Czy MSZ stworzyło indeks naukowców wykluczonych z czynnego udziału w wydarzeniach finansowanych przez MSZ bezpośrednio lub pośrednio? Czy dotyczy to także przedsięwzięć, nad którymi Ministerstwo objęło jedynie patronat honorowy?

Naciski MSZ

Jak informowaliśmy wcześniej, na 26 września w lubelskim Klubie Inteligencji Katolickiej zaplanowano konferencję, organizowaną przez związany z MSZ Regionalny Ośrodek Debaty Międzynarodowej (RODM) w Lublinie. Działający dzięki dotacjom z MSZ. Z Ośrodkiem współpracuje Centrum Badań Wschodnioeuropejskich Ucrainicum KUL, którego dyrektorem jest prof. Włodzimierz Osadczy. To właśnie do niego zwrócili się przedstawiciele lubelskiego RODM o opiekę merytoryczną nad organizowaną przez siebie konferencją. Prof. Osadczy zgodził się.

Dwa tygodnie temu okazało się, że MSZ zaczęło naciskać na organizatorów, domagając się od nich skreślenia z listy prelegentów prof. Osadczego, a także dr Leona Popka, szefa Wydziału Kresowego Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN. Według naszych informacji ministerstwo, z którym RODM jest związany, nie wyrażało zgody na ich obecność.

Ostatecznie, we wtorek odbyło się spotkanie „Stosunki polsko-ukraińskie: tradycje i perspektywy” z udziałem prof. Osadczego. Według naszych informacji, przez wzgląd na posłuszeństwo dyscyplinie obowiązującej w strukturach, organizatorzy wycofali się z formuły realizacji tej konferencji pod auspicjami MSZ. Spotkanie zorganizowano pod szyldem innych organizacji.

Nie wiem, jaki MSZ ma wobec mnie zarzut – mówił Kresom.pl prof. Osadczy. Dodaje, że byłoby dobrze, gdyby został on wyartykułowany. – Na szczeblu naukowym nigdy nie było żadnych zastrzeżeń, bym popełniał  jakieś tendencyjne zaniedbanie czy był nierzetelny. Nigdy czegoś podobnego nie słyszałem. Ciekaw jestem, dlaczego nieformalnie takie działania są podejmowane.

Czytaj również: Prof. Osadczy dla Kresów.pl: hańba i klęska polskiej polityki wschodniej

O czym nie wie szef MSZ

Minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski był wczoraj gościem audycji „Rozmowy niedokończone” w Telewizji Trwam i Radiu Maryja. Pod koniec pierwszej części programu do studia zadzwonił prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Centrum Ucrainicum Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i zadał szefowi polskiej dyplomacji pytania dotyczące dyskryminacji na Ukrainie Kościoła katolickiego (kojarzonego tam powszechnie z polskością) oraz bulwersujących działań MSZ wobec jego osoby.

Przeczytaj: Waszczykowski: nic nie wiedziałem o dyskryminacji Kościoła katolickiego na Ukrainie [+VIDEO]

– Chciałbym wiedzieć, na czym polega moje przewinienie, moja niemerytoryczna postawa, która zmusza ministerstwo, by w sposób dość dziwny zmuszać organizatorów, do skreślenia mojego nazwiska z listy organizatorów i listy prelegentów. Będę wdzięczny za odpowiedź na piśmie. (…) Dlaczego urzędnicy tak się boją głosu mojego i pana Leona Popka? – pytał prof. Osadczy. Szef MSZ obiecał osobiście sprawdzić, dlaczego doszło do „takiego incydentu”.

Zaznaczmy, że odpowiedź ministra ws. pytania o dyskryminację katolików na Ukrainie brzmiała zaskakująco. Wynikało z niej, że nie wie o sprawie, która jest aktualna od 1991 roku:

– (…) my takich sygnałów nie otrzymywaliśmy. (…) ani od służb konsularnych, a w końcu mamy parę konsulatów rozrzuconych po całej Ukrainie, bardzo duży konsulat we Lwowie, więc te sygnały nie dochodziły do nas, mamy przecież kontakty z organizacjami polonijnymi [sic!], też sygnały nie dochodziły i nie dostałem do tej pory żadnego sygnału od hierarchów kościelnych, ani polskich, ani ze strony naszych księży pracujących na Ukrainie. Więc jest to dla mnie nowa sytuacja.

Kresy.pl

Reklama

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.

a

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz