Podczas kazania ksiądz Wojciech Drozdowicz puszczał wiernym z głośnika ukraińską pieśń wojskową „Czerwona kałyna” i namawiał ich do wspólnego śpiewania.

Do gorszących scen doszło w Poniedziałek Wielkanocny na mszy świętej w kościele przy parafii bł. Edwarda Detkensa na warszawskich Bielanach. Ksiądz proboszcz Wojciech Drozdowicz podczas kazania puścił wiernym z głośnika ukraińską pieśń wojskową „Czerwona kałyna” będącą hymnem Strzelców Siczowych i jedną z popularnych pieśni w tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii (nazywa się ją czasem nieformalnym „hymnem UPA”).

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

385.18 PLN    (1.75%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Ks. Drozdowicz nie ograniczył się do puszczania pieśni – na nagraniach rozpowszechnionych w sieci widać, że nakazał ministrantom rozdanie wiernym tekstu „Czerwonej kałyny” i gorąco zachęcał ludzi do śpiewania. Sam również śpiewał wykonując taneczne ruchy na ambonie.

Jedną z osób rozpowszechniających nagranie z bielańskiego kościoła był znany muzyk Zbigniew Hołdys, nie kryjący swojego zachwytu postawą duchownego, którego nazwał „swoim friendem”.

Postępowanie ks. Drozdowicza pochwalił także dziennikarz „Niedzieli” Artur Stelmasiak.

Jednak nie wszystkim internautom spodobało się wykonanie pieśni UPA w świątyni.

W sieci dostępne jest nagranie całości wczorajszego kazania ks. Drozdowicza. Duchowny nazywał „Czerwoną kałynę” „ludową pieśnią ukraińską” nie informując wiernych o jej wojskowym charakterze. Ksiądz puszczał wiernym jedynie pierwszą zwrotkę pieśni, która brzmi następująco (za Andriy Khlyvnyuk): „Och, na łące pochyliła się czerwona kalina / Nasza wspaniała Ukraina jest czymś zdenerwowana / I podniesiemy tę czerwoną kalinę / I my naszą wspaniałą Ukrainę, wesoło, wesoło rozweselimy!”.

Odwołując się do słów pierwszej zwrotki pieśni ksiądz podczas kazania czynił paralele ze zmartwychwstaniem. „Tak jak Chrystus zmartwychwstał, tak my zmartwychwstaniemy ku życiu wiecznemu, ale też w takim wymiarze czysto świeckim jak w tej +Kalinie czerwonej+, że to drzewo pochyłe, które już ginęło, nagle się podnosi”.

Należy podkreślić, że następne zwrotki pieśni mają czysto wojskowy charakter, mowa jest w nich m.in. o wyruszaniu Strzelców Siczowych w „krwawy tan” z „Moskalami”.

CZYTAJ TAKŻE: Związek Ukraińców w Polsce promuje pieśń UPA [+VIDEO]

Kresy.pl / onet.pl

4 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. RAFALXJXJXJ
    RAFALXJXJXJ :

    To co zrobił ten nieodpowiedzialny człek w sutannie to himalaje głupoty. Jak można puszczać w miejscu publicznym pieśń siczową ,którą przyswoili sobie banderowscy ludobójcy. Bojcy siczowi też nie byli lepsi , mordowali w czasie 1 wśw i po niej ludzi nie gorzej od swoich następców spod znaku tryzuba OUN-UPA. Gdzie jest jego zwierzchnik , co tam robili Polacy ,zamiast zaprotestować ,albo z braku odwagi zwyczajnie wyjść. On jest chyba chory umysłowo /podobno za PRL porąbał telewizor bo ludzie nie przychodzili na msze-wikipedia/ Już nie wystarczą tzw.księża patrioci rodem z lat 50-tych, księża kolaboranci z UB-SB, teraz kolaborują z banderowską narracją popieraną przez władze i częściowo przez kościół. Dokąd to nas zaprowadzi ,strach pomyśleć . To są jaskółki zmian w Polsce ,które odbiorą nam najpierw ciało / patrz pandemia,zastraszanie księży, wiernych/ potem dusze i wynarodowienie . Nawet Bismarck tego nie dokonał pomimo rozbiorów, nawet Hitler i Stalin nie doczekał triumfu degradacji polskości ,która tutaj widzimy. Kresowiacy gdyby powstali z mogił zrobili by z tym durnym klechą porządek, bo ta zaraza może opanować inne parafie ku naszej zgubie.

  2. Kojoto
    Kojoto :

    To co się teraz w Polsce wyprawia to juz jest obraz prawdziwego upadku. Tu nie chodzi już o takiego przygłupa na ambonie. Chodzi o to, że Polacy po przyciśnięciu „lockdown-ami” po prostu pozbyli sie resztek instynktu samozachowawczego i tak jak kiedyś rozsądnie byli sceptyczni wobec niekontrolowanej imigracji to teraz się nią zachwycają. I nie chodzi tu o to, że ktoś gdzieś przyjął uchodźców (znajomych rodziny, czy znajomych nawet dalszych znajomych), ale o to, że Polacy masowo opowiedzieli się za ściąganiem milionów ukraińców do Polski, zamiast pomyśleniem jak można tym ludziom pomóc w granicach ich państwa. To można było zrobić, ale nikt o tym nie pomyślał – w związku z czym nie przyjechali Ci którzy najbardzie potrzebowali, tylko Ci którzy skorzystali z okazji i było ich na to stać.