Polska, podobnie jak państwa bałtyckie uważa, że proponowany przez Komisję Europejską limit ceny rosyjskiej ropy na poziomie 62-65 dolarów za baryłkę jest zdecydowanie za wysoki. Według mediów, negocjacje utknęły w martwym punkcie.

W rozmowie z PAP polski dyplomata, Polska nadal sprzeciwia się propozycji Komisji Europejskiej w sprawie wprowadzenia limitu na cenę rosyjskiej ropy. Rozmowy mają być kontynuowane w tym tygodniu w Brukseli.

Przeczytaj: nia Europejska chce wprowadzić limity cen na rosyjską ropę

Nadal trwają rozmowy na poziomie roboczym. Nadal podnosimy, że limitowi musi towarzyszyć przyjęcie przez Unię Europejską 9. pakietu sankcji wobec Rosji” – powiedział dyplomata, cytowany przez PAP. Dodaje, że decyzja zarówno w sprawie limitu, jak i sankcji, wymaga jednomyślności.

 

Wprowadzenie limitu oznacza, że Unia Europejska wycofuje się z obecnego embarga na rosyjską ropę. Tym samym, unijne sankcje w tym aspekcie zostaną faktycznie rozluźnione.

Zgodnie z propozycjami Komisji Europejskiej, limit miałby wynosić około 65 euro za baryłkę. Polska, podobnie jak państwa bałtyckie uważa, że to za wysoki limit. W połowie listopada, na posiedzeniu ambasadorów państw członkowskich przy UE w Brukseli, Polska zablokowała propozycję KE.

„Jeśli decydujemy się na rozluźnienie dotychczasowego systemu sankcyjnego i dopuszczenie dalszego eksportu ropy, i jeśli jednocześnie mówimy o zredukowaniu wpływów do rosyjskiego budżetu, to limit musi być poniżej ceny rynkowej” – mówił wówczas jeden z dyplomatów. Dodał, że Polska domaga się również wprowadzenia „jasnego mechanizmu dostosowania limitu ceny rosyjskiej ropy do wahań cen rynkowych”.

Zgodnie z założeniami pułapu cenowego, firmy żeglugowe i ubezpieczeniowe miałyby zakaz obsługiwania transportów rosyjskiej ropy na całym świecie, chyba, że zostanie ona sprzedana za cenę nie wyższą niż cena maksymalna ustalona przez G7 i sojuszników. W Rosji koszt produkcji jednej baryłki ropy to około 20 dolarów. Dzięki temu, dochody Moskwy ze sprzedaży tego surowca miałyby zostać zmniejszone. Limit miałby wejść w życie 5 grudnia.

Agencja Bloomberg podała, że według jej źródeł w poniedziałek przedstawiciele państw członkowskich Unii Europejskiej rozmawiali o wprowadzeniu limitu cen ropy z Rosji na poziomie 62 dolarów za baryłkę. Negocjacje utknęły jednak w martwym punkcie, bo Polska i kraje bałtyckie uważają taką cenę za zbyt wysoką. Wcześniej nie zgodziły się na limit w wysokości 65 dolarów za baryłkę. Jednocześnie, kraje takie jak Grecja czy Malta, posiadające rozwiniętą strukturę transportu morskiego, nie zgadzają się, by cena była niższa niż 70 dolarów.

Z kolei dziennik „The Wall Street Journal”, powołując się na własne źródła, podał, że USA i ich sojusznicy dążą do tego, żeby limit nie był wyższy, niż 60-70 dolarów za baryłkę.

Wicepremier Rosji, Aleksander Nowak zapowiedział już, że Federacja Rosyjska nie będzie dostarczać ropy i produktów ropopochodnych do krajów, które przystąpią do mechanizmu limitu cen.

Czytaj także: Rosja nie sprzeda ropy krajom, które narzucą limity cenowe

PAP / bankier.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz