PO chce delegalizacji ONR

Platforma Obywatelska wystosowuje wniosek do prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry ws. delegalizacji Obozu Narodowo-Radykalnego. „Dochodziło do różnych skandalicznych zdarzeń, do marszów ONR czy mszy świętych, na których był propagowany faszyzm” – twierdzi poseł Nitras (PO).

Wniosek podpisali posłowie PO: Agnieszka Pomaska, Sławomir Nitras, Paweł Olszewski i Cezary Tomczyk. Wymieniono w nim incydenty z udziałem ONR, które w ich opinii noszą znamiona naruszeń przepisów kodeksu karnego: m.in. incydent podczas pogrzebu „Inki” i „Zagończyka” w Gdańsku, podczas którego miało dojść do przepychanek członków ONR z działaczami KOD, którzy pod wodzą Mateusza Kijowskiego próbowali wejść między zgromadzonych (według niektórych relacji przeciskając się między nimi usiłowali dostać się do kościoła).

Posłowie Platformy twierdzą, że są zdziwieni bezczynnością Ziobry, a także Krzysztofa Matyjaszczyka – prezydenta Częstochowy, w której ONR jest zarejestrowany jako stowarzyszenie.

– Jesteśmy zdziwieni bezczynnością obu panów, a w szczególności prokuratora generalnego. Wydarzenia ostatnich dni nie pozwalają stać obojętnie i patrzeć na to, co się dzieje– powiedział w rozmowie z WP.pl Sławomir Nitras.

– Dochodziło do różnych skandalicznych zdarzeń, do marszów ONR czy mszy świętych, na których był propagowany faszyzm– wyjaśniał poseł PO zaznaczając, że głównym powodem był incydent gdański.

Nistras twierdzi, że wniosek został przygotowany. Według jego zapowiedzi, miał zostać wysłany do Ziobry w sobotę. Podobne pismo ma otrzymać prezydent Częstochowy.

– Pierwszą osobą, która może wystąpić do sądu o delegalizację stowarzyszenia ze względu na propagowanie i odwoływanie się do ideologii faszystowskiej, jest prokurator generalny, Zbigniew Ziobro– powiedział Nitras dodając, że prezydent Częstochowy również może wystąpić do sądu o delegalizację stowarzyszenia ONR.

Wcześniej informowaliśmy, że ONR złożył do Prokuratury Rejonowej Gdańsk-Śródmieście zawiadomienie o podejrzeniu popełniania przestępstwa przez Mateusza Kijowskiego i Radomira Szumełdę z KOD. Robert Bąkiewicz z ONR ocenił, że incydent był prowokacją ze strony KOD.

„KOD na pogrzebie „Inki” i „Zagończyka” chciał zamanifestować swoją działalność polityczną. (…) Źle się stało, że doszło do takiego zamieszania. (…) To była prowokacja”powiedziała premier Beata Szydło w wywiadzie dla “Super Expressu”.

Podczas niedzielnych uroczystości pogrzebowych Danuty Siedzikówny „Inki” i Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”, przed Bazyliką Mariacką w Gdańsku pojawiła się kilkunastoosobowa grupa działaczy KOD na czele ze swoim liderem, Mateuszem Kijowskim. Mieli próbować przeciskać się pomiędzy uczestnikami uroczystości. Część zgromadzonych wznosiła w ich kierunku okrzyki: “Precz z komuną”, “Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. Doszło również do przepychanek. Liderzy KOD zostali wyproszeni z uroczystości pogrzebowychbohaterów polskiego podziemia niepodległościowego i wraz z członkami Komitetu opuścili plac przed świątynią w eskorcie policjantów.

Szef pomorskiego oddziału KOD Radomir Szumełda twierdził, że wraz ze swoją grupą został napadnięty przez narodowców, których nazwał „bandytami z ONR-u albo Młodzieży Wszechpolskiej”.

– ONR-wcy obrzucili nas wyzwiskami i obelgami. Krzyczeli: komuniści, złodzieje, pedały, czerwone świnie! Grozili, że trzeba nas zamordować. Kazali nam wynosić się z Polski– żalił się Szumełda.

Lider pomorskiego KOD twierdzi, że w czasie przepychanek został lekko ranny (miał mieć „zdarty naskórek na dłoni” i „dość obficie krwawił”). W sieci pojawiło się jednak nagranie z zajścia, które ukazuje zupełnie inną wersję: Radomir Szumełda na uroczystości pogrzebowe przyszedł z już zabandażowaną ręką.

Według innego nagrania, pojawienie się działaczy KOD na pogrzebie “Inki” i “Zagończyka” w Gdańsku rzeczywiście mogło być zaplanowaną prowokacją. Widać na nim, jak Mateusz Kijowski naradza się ze swoimi współpracownikami z KOD – m.in. „kalkulując ryzyko”.

Wp.pl / Kresy.pl

Tagi:
forma płatności