Pracodawcy nie będą musieli ujawniać wysokości wynagrodzenia już w ogłoszeniu o pracę. Nowelizacja kodeksu pracy wprowadza za to obowiązek stosowania nazw stanowisk neutralnych płciowo.
Nowelizacja kodeksu pracy, uchwalona przez Sejm, nie wprowadza obowiązku ujawniania wysokości wynagrodzenia w ofertach pracy – co postulowano w pierwotnym projekcie. Zgodnie z przyjętymi przepisami, pracodawcy będą zobowiązani do stosowania neutralnych płciowo nazw stanowisk oraz prowadzenia rekrutacji w sposób niedyskryminujący.
Projekt nowelizacji (druk 934), będący inicjatywą poselską, miał początkowo wdrożyć część przepisów wynikających z unijnej dyrektywy 2023/970 dotyczącej przejrzystości wynagrodzeń i równości płac kobiet i mężczyzn. W toku prac komisji projekt uległ jednak znacznemu ograniczeniu. Ostateczna wersja ustawy nie nakłada na pracodawców obowiązku publikowania tzw. widełek płacowych już na etapie ogłoszenia o pracę.
Nowe przepisy wprowadzają natomiast wymóg, by ogłoszenia o naborze zawierały nazwy stanowisk neutralne pod względem płci (art. 183ca par. 3 k.p.). W praktyce oznacza to konieczność stosowania podwójnych nazw (np. „kierownik/kierowniczka”) lub nazw opisowych, jeśli forma męsko-żeńska nie będzie możliwa.
Zgodnie z ustawą, proces rekrutacyjny ma przebiegać w sposób niedyskryminujący. Jednak już dziś obowiązuje art. 183a §1 k.p., który gwarantuje równe traktowanie pracowników m.in. ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, narodowość czy orientację seksualną.
Projekt nowelizacji spotkał się z krytyką zarówno ze strony organizacji pracodawców, jak i związkowców NSZZ „Solidarność”. Brak powołania się w uzasadnieniu ustawy na unijną dyrektywę zauważyło również Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji.
Nowelizacja ma wejść w życie po upływie 6 miesięcy od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Na ten moment dokładna data wejścia w życie przepisów nie jest znana. Dyrektywa unijna i tak będzie musiała zostać zaimplementowana do 7 czerwca 2026 roku.
Zobacz też: Polak płaci więcej niż Niemiec. Te same produkty, te same sklepy – ale ceny wyższe nawet o 80%
Kresy.pl/Gazeta Prawna































