Media w Niemczech opisują sprawę 21-letniej Polce, która razem ze swoją przyjaciółką uratowały Niemkę przed gwałtem i pomogły w ujęciu sprawcy. Okazał się nim 25-letni marokański imigrant z ośrodka dla uchodźców.

Do zdarzenie doszło tydzień temu z soboty na niedzielę w Bielefeld, mieście na północnym-zachodzie Niemiec, w Nadrenii Północnej-Westfalii. Dwie przyjaciółki, 21-letnia Polka Karolina Smaga i o rok młodsza Włoszka bawiły się w jednym z klubów. Gdy nad ranem wracały do domu, usłyszały dziwne odgłosy dobiegające z przydrożnych krzaków, za mostem kolejowym. Okazało się, że jakiś mężczyzna próbuje zgwałcić dziewczynę, która prosiła o pomoc.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

1211.62 PLN    (5.5%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Wówczas Polka podbiegła do mężczyzny i siłą zrzuciła go z leżącej kobiety. W tym czasie Włoszka, Linda Cariglia, próbowała zadzwonić na policję. Była jednak tak roztrzęsiona, że podała telefon Polce. Ta zawiadomiła policję i podała lokalizację.

 

Napastnik podszedł do dziewczyn, wyrwał im telefon, uderzył jedną z nich w twarz i zaczął uciekać. Polka zaczęła go gonić. W pewnym momencie mężczyzna chciał wykorzystać do ucieczki rower, ale dziewczyna zdołała złapać bagażnik rowerowy, wywracając go na ziemię. Wówczas mężczyzna wyjął nóż i ją zaatakował. Polka została ranna w rękę. Sprawca uciekł, ale po pościgu został zatrzymany przez policję. Jak się okazało, napastnikiem był 25-letni imigrant z Maroka.

Sprawą bohaterskiej postawy Polki i jej przyjaciółki zainteresowały się m.in. niemieckie media. Podały one, że napastnik mieszkał w okolicznym ośrodku dla uchodźców. Zaznaczają też, że mimo niewysokiego wzrostu (niespełna 1,6 m) była w stanie tak energicznie przeciwstawić się gwałcicielowi i ścigała go w butach na wysokim obcasie. Dziewczyna powiedziała mediom, że była oburzona zachowaniem kilku mężczyzn, którzy nie reagowali na jej wołania o pomoc w zatrzymaniu uciekającego sprawcy.

Rzeczniczka policji w Bielefeld Sarah Siedschlag powiedziała, że obie młode kobiety „wykazały się ogromną odwagą, w przeciwieństwie do innych osób, które były na miejscu i zignorowały sytuację”. Zaznaczyła przy tym, że one same również naraziły się na wielkie niebezpieczeństwo i zaapelowała, by ratując kogoś innego nie zapominać o swoim bezpieczeństwie.

Przeczytaj: Imigranci będą większością w dużych miastach – twierdzi niemiecka urzędnik

Dorzeczy.pl / nw.de / wp.pl / Kresy.pl

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz