Powracając po trwającym miesiąc urlopie Misiewicz nie będzie już rzecznikiem resortu, ale pozostanie szefem gabinetu politycznego Macierewicza.
Długi urlop, a po nim “odbieranie wolnego za nadgodziny” Misiewicza rozpoczęło się po opisaniu orzez media jego wyprawę do Białegostoku, gdzie rządową limuzyną pojechał do klubu. Niedługo później nagłośnione zostały przypadki oddawania Misiewiczowi honorów przez oficerów WP.
Współpracownik Macierewicza przbywał na urlopie od początku lutego. Wtedy także usunięto jego zdjęcie ze stron internetowych MON a obowiązki szefa gabinetu politycznego zaczął pełnić Krzysztof Łączyński.
CZYTAJ TAKŻE:
Misiewicz znika z MON
Wedlug informacji podawanych przez dzisiejszy “SuperExpress” Bartłomiej Misiewicz powrócił do pracy w Ministerstwie Obrony Narodowej. Dzeinnik podaje, że nie będzie pełnił już funkcji rzecznika resortu, ale w dalszym ciągu będzie szefem gabinetu politycznego. Gazeta tłumaczy powrót współpracownika Macierewicza decyzją prokuratury o umorzeniu śledztwa ws. przekroczenia uprawnień żołnierzy Żandarmerii Wojskowej asystujących w działaniach prowadzonych wobec Centrum Eksperckiego Kontrwywiadu Wojskowego NATO przez Bartłomieja Misiewicza, pełnomocnika MON ds. Centrum.
kresy.pl / rp.pl





























