Albo spróbujemy zreformować sądy, albo nie znajdziemy sobie miejsca w tym kraju i będziemy musieli ratować się emigracją lub wylądujemy w więzieniach – stwierdził minister sprawiedliwości Waldemar Żurek.
W poniedziałek w programie „Fakty po Faktach” na antenie TVN24 minister sprawiedliwości Waldemar Żurek odniósł się do swojej decyzji o wejściu do rządu i rezygnacji ze statusu sędziego.
„To była najtrudniejsza decyzja w moim życiu i nie ukrywam tego. Rzeczywiście bardzo byłem związany z tą moją misją w sądach” – powiedział Żurek.
Jak podkreślił, nie uważa się za postać nie do zastąpienia, ale jego zdaniem stawką jest przyszłość kraju.
„Oczywiście to nie jest tak, że sędzia Żurek jest niezastąpiony i on może zmienić rzeczywistość. Natomiast w sytuacji, gdy ponownie politycy, którzy chcieliby wprowadzić państwo autorytarne, dojdą do władzy, to na nic moje polityki, na nic moja ciężka praca przez lata” – mówił.
W jego ocenie Polska znajduje się w punkcie krytycznym i potrzebna jest natychmiastowa reakcja.
Czytaj: Media: Rządząca koalicja szykowała “ustawę bezkarnościową” na wypadek wygranej Trzaskowskiego
„Nie miałem złudzeń. Albo spróbujemy teraz dotrzeć do społeczeństwa, zreformować sądy, albo nie znajdziemy sobie miejsca w tym kraju i będziemy musieli ratować się emigracją lub wylądujemy w więzieniach” – ocenił.
Minister Żurek odniósł się również do planów rządu w sprawie zmiany Krajowej Rady Sądownictwa.
„Rzeczywiście musimy wykonać ten wyrok i jest kilka ścieżek” – powiedział, przyznając, że temat wymaga szerokich konsultacji w ramach koalicji rządzącej.
Czytaj: Bosak: Koalicja rządząca kontynuuje psucie wymiaru sprawiedliwości
tvn24.pl / Kresy.pl
































