– Idzie o to, aby nie drażnić „strategicznego” partnera w walce z Moskwą. Prowadzi to do podziału polskich ofiar wedle przydatności politycznej. O jednych zbrodniach – Katyń, czy zbrodnie niemieckie można mówić zawsze i wszędzie. Inne, gdzie sprawcami jest faszyzm i nacjonalizm ukraiński „cmentarna ma gnieść cisza” – zauważa Leszek Miller.
– Jeśli chodzi o Wołyń, to niestety PiS kontynuuje ten sposób myślenia, jaki był realizowany przez Platformę Obywatelską– ocenia Leszek Miller w rozmowie z “Polską The Times”.
– Za rządów PO próbowano przyjąć uchwałę Sejmu, w której napisano o ludobójstwie na Wołyniu, ale wskutek głosowania posłów Platformy i Ruchu Palikota, to słowo w ostatecznym tekście się nie znalazło. W trakcie debaty minister Sikorski wyraził pogląd, że określenie rzezi wołyńskiej mianem „ludobójstwa” miałoby upokorzyć Ukraińców oraz storpedować europejskie aspiracje Ukrainy– przekonuje Leszek Miller.
Zdaniem byłego premiera, dochodzi do relatywizowania zbrodni dokonywanych na Polakach na Kresach południowo-wschodnich.
– Idzie o to, aby nie drażnić „strategicznego” partnera w walce z Moskwą. Prowadzi to do podziału polskich ofiar wedle przydatności politycznej. O jednych zbrodniach – Katyń, czy zbrodnie niemieckie można mówić zawsze i wszędzie. Inne, gdzie sprawcami jest faszyzm i nacjonalizm ukraiński „cmentarna ma gnieść cisza”. Jest to postawa nie tylko politycznie błędna, ale i nieprzyzwoita– zaznacza Miller.
Lider SLD krytykuje także pomysł PiS-u by ofiary ukraińskiego ludobójstwa czcić datą jest 17 września, w szerszym kontekście męczeństwa ludności polskiej na Wschodzie.
– Jeśli tak się stanie, to będzie wyraźne ustępstwo na rzecz władz ukraińskich, bo z ich strony są naciski aby Wołyń relatywizować– zauważa były premier.
Dlaczego rząd PiS ustępuje na każdym kroku Ukrainie?
– Karta ukraińska jest kartą, którą gra się przeciwko Rosji– odpowiada Miller. – Niestety panuje zasada, że wszystko co antyrosyjskie jest automatycznie propolskie. Roman Dmowski użył sformułowania: „Są Polacy, którzy bardziej nienawidzą Rosji niż kochają Polskę”. I to zdanie jest aktualne także dzisiaj– zauważa były premier.
Według Millera “każda krytyka Ukrainy jest interpretowana jako głos lobby rosyjskiego”.
– Ukraińcy o tym wiedzą i skwapliwie to wykorzystują, jak choćby w niedawnym liście otwartym. Byli prezydenci L. Krawczuk i W. Juszczenko wraz z grupą literatów, polityków, działaczy i duchownych wezwali w nim polskie władze do nie przyjmowania w rocznicę rzezi wołyńskiej „jakichkolwiek niewyważonych deklaracji politycznych, które nie ukoją bólu i jedynie przysporzą korzyści naszym wspólnym wrogom”. Jak z tego widać „wspólny wróg” ma być usprawiedliwieniem na zakłamywanie mrocznych stron w ukraińskiej historii. Co więcej, autorzy tego kuriozalnego tekstu domagają się, aby Polacy zaakceptowali ich tradycję narodową jako sprawiedliwą walkę o własną państwowość i niezależność. O co w tym wezwaniu chodzi? O to, by polskie władze i społeczeństwo nie reagowały na szerzący się na Ukrainie antypolski nacjonalizm i kult głównych sprawców mordu wołyńskiego Bandery i Szuchewycza– przekonuje Miller.
Jednocześnie strona ukraińska nie ma żadnych skrupułów w stosunkach z Polską.
– W kilka godzin po przemówieniu prezydenta Komorowskiego w Radzie Najwyższej Ukrainy deputowani przyjęli ustawy, w myśl których mordercy z UPA zasługują na pomniki, a negowanie ich zasług zagrożone jest karą 10 lat więzienia. To samo gremium uczciło pamięć Romana Szuchewycza, naczelnego dowódcy UPA odpowiedzialnego za mordy na Polakach i płk. Petra Diaczenki, który na czele swoich żołnierzy pacyfikował Powstanie Warszawskie, a następnie polskie wsie na Lubelszczyźnie. „Wojownicy UPA to przykład bohaterstwa oraz przykład stosunku do Ukrainy” – oświadczył prezydent Poroszenko ustanawiając Dzień Obrońcy Ojczyzny w dniu rocznicy utworzenia UPA– przypomina Miller.
Polityk lewicy nie ma wątpliwości, że na Ukrainie narastają nastroje szowinistyczne.
– Stepan Bandera i UPA stały się wzorem kształtowania obywatelskich postaw młodych Ukraińców, co znajduje odzwierciedlenie w szkolnych programach narodowo-patriotycznego wychowania dzieci i młodzieży. Ukraińcy szukają jakiegoś elementu budującego tożsamość, ale opieranie tego procesu na zbrodniczej doktrynie Bandery, ostentacyjne nagłaśnianie i promowanie ugrupowań, które mają krew na rękach, nie tylko Polaków, ale i Żydów, Rosjan, innych narodowości, pomniki stawiane na cześć tych niby bohaterów, nie przyjmowanie do wiadomości, że Polska musi być w tej sprawie wyczulona jest przygniatające. Wszystko to świadczy o tym, że banderyzacja przestrzeni publicznej na Ukrainie postępuje w sposób bardzo zdecydowany i bardzo szybki– ocenia Miller.
“Polska The Times”/KRESY.PL




























