Rosyjski okręt wojenny Admirał Makarow, operujący na Morzu Czarnym, miał zostać trafiony przez ukraiński pocisk manewrujący Neptun – podała w piątek agencja prasowa Unian.

Według ukraińskich mediów rosyjski okręt wojenny Admirał Makarow operujący na Morzu Czarnym miał zostać trafiony przez ukraiński pocisk manewrujący Neptun.

Agencja informacyjna Unian poinformowała w piątek, że ​​okręt znajdował się w pobliżu Wyspy Węży. Nie było natychmiastowego potwierdzenia uderzenia przez Siły Zbrojne Ukrainy ani Federację Rosyjską.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

8702.32 PLN    (39.55%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Ukraiński parlamentarzysta Ołeksij Honczarenko w oświadczeniu internetowym twierdził, że zaatakowanym okrętem był admirał Makarow, od ponad miesiąca operował na zachodznie Morza Czarnego.

Jak przekazała rosyjska państwowa agencja Tass, rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow nie potwierdził ukraińskich informacji. „Nie, nie mamy takich informacji” – powiedział.

Liveuamap podaje, że do akcji na morzu wysłano statki ratownicze i wsparcie z powietrza.

Portal Dumskaja poinformował, że z terytorium półwyspu krymskiego została wysłana pomoc w kierunku Admirała Makarowa.

Przypomnijmy, że w czwartek 14 kwietnia rosyjskie ministerstwo obrony potwierdziło, że krążownik rakietowy „Moskwa”, okręt flagowy rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, zatonął podczas holowania. Wcześniej Rosjanie przyznali, że jednostka była uszkodzona w wyniku pożaru i wybuchu amunicji. Próbowano ją odholować, najprawdopodobniej na Krym. Dotarcie do portu uniemożliwiły uszkodzenia oraz podobno sztormowa pogoda. Strona rosyjska nie podała, co było przyczyną pożaru. Siły Zbrojne Ukrainy twierdziły, że „Moskwa” została trafiona dwiema ukraińskimi rakietami systemu przeciwokrętowego Neptun.

Oficjalnie Rosja twierdzi, że zginął tylko jeden marynarz z załogi „Moskwy”, a 27 uznaje się za zaginionych. Uratowanych miało zostać 396 marynarzy.

Rosja wysłała w miejsce zatonięcia krążownika „Moskwa” okręt „Kommuna”, który specjalizuje się w udzielaniu pomocy okrętom podwodnym. Może oznaczać to próbę odzyskania najcenniejszych przedmiotów z zatopionej jednostki.

Według Suttona 96-metrowy katamaran „Kommuna” wyruszył w morze wraz siedmioma innymi okrętami. Prawdopodobnie wydobycie całego krążownika byłoby ponad możliwości „Kommuny”, ale spekuluje się, że ratownicy mogliby odzyskać materiały kryptologiczne, dzienniki, broń, amunicję i być może także ciała marynarzy.

Po zatonięciu Moskwy pojawiły się spekulacje, że krążownik miał na pokładzie głowice nuklearne, ale Pentagon ogłosił, że nie ma ma to dowodów. Były także pogłoski, że na „Moskwie” znajdowały się relikwie Krzyża Świętego.

„Kommuna” jest najstarszym okrętem wojennym świata pozostającym w czynnej służbie. Zwodowana w 1913 roku była przeznaczona do podnoszenia z dna okrętów podwodnych. Obecnie jest przebudowana do obsługi robotów podwodnych i batyskafów. Jak podaje Wp.pl, w. z jego pokładu operuje m.in. podwodny dron Pantera Plus i batyskaf AS-28, przeznaczony do głębinowych akcji ratunkowych.

Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz